niedziela, 7 maja 2017

Amandava - wisiorek z labradorytem

Labradoryty, to kamienie, które uwielbiam i którymi chyba nigdy się nie znudzę. Mam ich tyle, że wystarczy na kolejne ćwierć wieku ;-). Tak, że bądźcie przygotowane na to, że od czasu do czasu pojawi się tutaj jakaś praca z tym pięknym minerałem właśnie.


Któregoś dnia przeglądając swoje zasoby wszelkich kamieni jubilerskich, mój wzrok przyciągnął dość niepozorny labradoryt. W głowie od razu zrodził się pomysł na jego oprawę. Wyjęłam więc kamyczek z pudełka, wybrałam koraliki, ciemnozieloną taśmę z cyrkoniami i metalową bazę do bransoletki. Obszyłam kamień koralikami, przyłożyłam zieloną taśmę cyrkoniową i ... stwierdziłam, że to nie jest to. Nie pasowała mi do ognia labradorytu. Zamieniłam ją na różową o bardzo delikatnym odcieniu pomarańczu. Tym razem ogień kamienia idealnie zgrał się z odcieniem cyrkonii. Dalej obszywanie koralikami poszło szybko i sprawnie. Zresztą, co miało pójść nie tak, skoro oprawa jest prosta? Taka też z założenia miała być. Skromnie obszyty element już miałam przykleić do bazy na bransoletkę, gdy nagle odezwała się we mnie jakaś przekora i cały mój misterny plan wziął w łeb. W mej głowie cicho szepcząc, wewnętrzny głos prosił: Nie przyklejaj do bazy. Dorób pikotki i zrób wisiorek. Będzie ładniej!". No masz! Patrzę się na ten mój obszyty kamień i myślę co z tym fantem zrobić. Ostatecznie decyduję się posłuchać rozumu. Ufam zarówno swemu sercu, jak i rozumowi, więc robię wisiorek. Dokładam krawatkę w ślicznym ciepłym odcieniu złota i jedwabne sari, na którym wieszam wisiorek. A baza do bransoletki, dostanie zupełnie inny kamyczek :-).



Materiały: 30x14 mm kaboszon labradorytu, koraliki, 2,5 mm taśma z różowymi cyrkoniami, Miyuki delica w kolorze inside dyed rose pink DB 0070, Toho treasure oraz Toho 15/o w kolorze silver lined lt topaz, Toho 11/o w kolorze matte color dark olive, semi glazed raibow lemongrass oraz gold lined rainbow peridot, metalowa krawatka w kolorze złotym, jedwab sari w kolorze nude. Tył podszyty jasnozielonym super suede. Wielkość wisiorka wraz z krawatkę to ok. 6,5 x 3,5cm.


wisiorek z labradorytem, labradorite pendant






Miała być bransoletka, a jest wisiorek. Ot, tak czasem właśnie bywa, że pierwotny zamysł nagle ulega zmianie i rodzi się zupełnie coś innego. A Wam często się zdarza zmieniać koncepcję w trakcie pracy?


Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze zostawione pod poprzednimi postami, zwłaszcza pod postem z kolczykami Leiothrix II. Cieszę się ogromnie, że tak wielu z Was te kolczyki przypadły do gustu.
Majowa aura niestety wciąż płata nam psikusa, dlatego na nadchodzący tydzień życzę Wam, moje drogie, po prostu sporej dawki optymizmu! :-)

czwartek, 27 kwietnia 2017

Kolczyki Leiothrix II

Nic na to nie poradzę, że te maleńkie kwarce zawładnęły mym sercem i umysłem. Trudno walczyć zarówno z jednym, jak i z drugim. Musicie mi więc wybaczyć to, że od czasu do czasu, z małymi przerywnikami, będę Wam pokazywać jakieś prace z większym lub mniejszym kwarcem właśnie. Zresztą, uprzedzałam, że tak będzie ;-). 

Dziś chciałabym pokazać Wam kolejną parę kolczyków. Pierwszą wersję Leiothrixów mogłyście zobaczyć pod koniec marca. Teraz kwiecień dobiega końca, więc postanowiłam zrobić kolejną parę. A tak całkiem serio, to potrzebowałam biżuterii w kolorze żółtym i srebrnym. Niby biżuterii mam całe mnóstwo, ale jak przyjdzie co do czego, to przecież nie mam co na siebie włożyć ;-). Też tak macie? Właściwie kreacja sama podyktowała kolorystykę, więc za bardzo kombinować nie musiałam. Jest wiele odcieni żółci i srebra. U mnie zagościł żółty jonquil, który swoją nazwę zawdzięcza wiosennemu, cudownie pachnącemu, żółtemu żonkilowi, którym właśnie teraz możemy się cieszyć. Jonquilowe rivoli połączyłam z łezkami kwarcu w niemalże identycznym odcieniu oraz koralikami w kolorze niklu. W porównaniu do poprzedniej ta wersja Leiothrixów doczekała się też małej zmiany w postaci niewielkich kuleczek po bokach. Kolczyki są delikatne, nie za duże, lekkie i z pewnością efektowne. Świetnie sprawdzą się zarówno w codziennym użyciu, jak i na większe wyjście. Mnie ten wzór bardzo przypadł do gustu. A Wam?

Materiały: 10 mm rivoli w kolorze jonquil, 8x6 mm łezki kwarcu lemon, 3mm szklane kulki w kolorze niklu, koraliki Toho treasure w kolorze nickel oraz ceylon lemon chiffon, Toho 15/o w kolorze nickel, srebrne bigle.


kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings




Nie byłam pewna, czy oby czarne tło na pewno podkreśliło rzeczywisty kolor kolczyków, więc nieco poeksperymentowałam. Niestety akurat nie miałam pod ręką świeżych żonkili, więc w kadrze znalazł się storczyk. Jakby nie było, kwiatek to kwiatek ;-).


kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings



Mój brak zdecydowania nadal trwał, więc użyłam do zdjęć jeszcze klasyczne białe tło.


kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings


Kochane! Nie przedłużając już, dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.Witam również nową obserwatorkę. A Wam życzę wspaniałej nadchodzącej majówki. Z wypoczynkiem, spacerem, grillem i dobrym towarzystwem. Niech Was ogrzewa wiosenne słoneczko! Do miłego! :-)




sobota, 15 kwietnia 2017

Wesołego Alleluja!


Życzę Wam, moje drogie,
aby te Święta Wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.
Niech radosne Alleluja będzie dla Was
ostoją zwycięskiej miłości i niezłomnej wiary.
Niech pogoda ducha towarzyszy Wam
w trudzie każdego dnia,
a radość serca w czasie zasłużonego odpoczynku.

Wesołych Świąt!





Pieśń paschalna


Nie Kalwaria, nie Golgota,
ale chmura szczerozłota
i wiatr skory;
nie noc i cierń, ale słońce
i blaski się wplatające
w kędziory.
Na tej szczerozłotej chmurze
fruniesz - zwycięski - ku górze,
"Sprawca zachwytów";
lśni marszczona wiatrem szata,
a z szaty na Polskę spada
woń hiacyntów.
Za te cuda oczywiste
jakże ja Cię uczczę, Chryste?
Wierszem chyba.
Lecz patrząc na Twoją chwałę,
stanąłem i oniemiałem,
jak ryba.
Bo trudno ziemskim inkaustem
sprawy opisać przepastne:
wiatr i złoto -
chyba tylko oczy zadrzeć,
zasłuchać się i zapatrzeć
w szum odlotu.
Spójrzcie: nad Wieżą Mariacką!
Spójrzcie: już mały jak cacko
leci.
Wirują złociste koła.
Zieleń gra. Purpura woła.
RESURREXIT.

Konstanty Ildefons Gałczyński

1948


czwartek, 13 kwietnia 2017

Kolczyki Grenidor II


Chyba wszyscy doskonale znacie moje zamiłowanie do peyotowych kolczyków. Znacie też świetnie kolczyki Grenidor, które pokazałam Wam na początku tego roku.

Robiąc ostatnio porządki świąteczne, nie tylko te w szafach ;-), znalazłam wśród zdjęć, zdjęcia kilku prac, które powstały tak dawno, że najstarsi górale tego nie pamiętają,  a jakimś cudem, nie doczekały się prezentacji na blogu. Zastanawiałam się, czy je w ogóle pokazać, bo nie jest to nic nowego, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że nikomu się krzywda nie stanie, jak ujrzą światło dzienne. 

Dziś chciałabym pokazać Wam kolczyki, które powstały na bazie mojego tutorialu na kolczyki Fagnano. Baza została wypleciona z czarnych koralików Toho oraz błękitno-turkusowych koralików Preciosa, które kolorystycznie pasują do rivoli w kolorze dark indicolite. Jak ja uwielbiam nazwy kolorów! :-D. Tak czy inaczej, spokojna w kolorystyce wrzecionowa baza dostała ozdobny element w postaci kryształka rivoli o przepięknym kolorze, obszytego dwoma rzędami czarnych koralików fire polish z efektem AB, czyli z efektem zorzy polarnej. Połączenie czerni i niebieskiego turkusu, to dość mocne, kontrastujące zestawienie. Jednakże moim skromnym zdaniem, wygląda naprawdę pięknie. Zgadzacie się ze mną?


Materiały: 10 mm rivoli w kolorze dark indicolite, 3 mm koraliki fire polish w kolorze jet AB, koraliki Toho 15/o w kolorze opaque jet oraz permanent finish galvanized aluminium, Toho treasure w kolorze opaque jet, koraliki Preciosa w kolorze turkusowym, metalowe posrebrzane sztyfty-kulki. 


kolczyki z kryształkami / kolczyki fagnano/ rivoli earrings





Nie będę Was dłużej zatrzymywać przy komputerze. Porządki same się nie zrobią, zakupy też nie. Świąteczne baby same się nie upieką i  żurek sam się nie ugotuje ;-)


Ściskam Was mocno ! Spotkamy się jeszcze przed świętami, więc póki co, życzeń Wam jeszcze nie składam.


środa, 5 kwietnia 2017

Multijuga - wisiorek z czaroitem

Dziś zamienię się w czarodziejkę, która postara się Was oczarować. Powiem Wam w tajemnicy, że mam nawet magiczną różdżkę. A jest nią.... Czaroit : -) 


Czaroit to stosunkowo młody minerał. Odkryto go w 1948 roku, ale oficjalną nazwę otrzymał dopiero w roku 1977. Można go znaleźć tylko w jednym miejscu na ziemi – w dorzeczu rzeki Czary we wschodniej Syberii. To zagadkowy minerał z gromady krzemianów o bardzo zmiennym składzie chemicznym, który nie jest do końca znany. Co jakiś czas odnajduje się w nim coraz to inne pierwiastki. Jego odcienie fioletu, aksamitna miękkość i mieszanina wtrąceń innych minerałów tworzących jakby wirujący wzór od razu budzą skojarzenia magiczno – mistyczne. Czaroit umiłowały sobie szczególnie osoby, które w różnych formach zajmują się odczytywaniem przyszłości. Czyli wróżki, jasnowidze i astrolodzy. Raczej nie wierzę w przepowiednie wróżek, nie czytam nawet horoskopów, ale czaroit otoczył mnie swoją magią. Oczarował mnie, zachwycił, zmącił me myśli, no po prostu przepadłam na amen ; -).

Mój czaroit to kaboszon w kształcie wachlarza. Chciałam, aby jego oprawa była prosta, podkreślająca kolor minerału. O ile ten kamień wygląda cudnie oprawiony w czyste srebro, tak oprawa w koraliki, nawet te pokryte prawdziwym srebrem, krótko mówiąc, rozczarowała mnie bardzo. Kamień wydawał się jakiś blady i nijaki. Na ten widok me serce zaczęło krwawić, więc czym prędzej, przystąpiłam do zmiany oprawy. Wybrałam tylko jeden kolor. Mocny, zdecydowany fiolet. Kamień obszyłam koralikami, po czym całość otoczyłam hematytem. Gotowy wisiorek powiesiłam na jedwabnym paśmie sari.


Materiały: 3x2,5cm czaroit, 4x2mm prostopadłościan hematytu, koraliki Toho treasure w kolorze inside color rainbow rosaline opaque purple lined, Toho 11/o w kolorze matte color andromeda, Toho 11/o oraz 15/o w kolorze higher metallic grape, Toho triangle 11/o w kolorze frosted metallic iris purple, jedwab sari w kolorze fioletowym, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze srebrnym. Tył podszyty supersuede. Wielkość wisiorka wraz z krawatką ok.4,5x4 cm.



czaroit, charoit pendant

czaroit, charoit pendant



czaroit, charoit pendant

czaroit, charoit pendant



Chciałam Wam dzisiaj pokazać i nieco przybliżyć ten wyjątkowy minerał, jakim jest czaroit. Mam też cichą nadzieję, że swoim urokiem i Was zdołał, choć troszkę oczarować. Na koniec dodam tylko, że na całym świecie nie znajdziecie dwóch identycznych czaroitów ;-).

No to który minerał bierzemy teraz na tapetę???


Ściskam Was już w pełni wiosennie. Z serca też dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze. Do miłego! :-)



środa, 29 marca 2017

Kolczyki Leiothrix

Wiosna już się rozgościła. Słonko świeci tak, że aż miło. W człowieka od razu wstępuje nowa energia. We mnie też wstąpiła. Pomyślałam sobie, że trzeba by zrobić jaką nową biżuterię.  Taką świeżą, lekką, ale energetyczną. Skoro zimę żegnałam kolczykami Akrotiri, to i wiosnę postanowiłam kolczykami przywitać.

W mojej magicznej skrzyni z najprawdziwszymi skarbami ;-) od dawna skrywały się mleczne kryształki rivoli w kolorze miętowym. Z tejże samej skrzyni uśmiechały się do mnie cudowne maleństwa-fasetowane cebulki kwarcu w ciepłym, słonecznym odcieniu żółci. Przyznam się Wam, że zwariowałam na punkcie tych wszystkich kwarcowych cebulek, kropelek, łezek  itd. Te maluchy są takie urocze i mają przepiękne kolory. Gdybym tylko mogła, nosiłabym je wszystkie naraz :-D. Jednak w życiu umiar trzeba mieć. Zatem poprzestanę tym razem na jednej niewielkiej parze. Starałam się zachować umiar robiąc te kolczyki. Zależało mi na tym, aby ich forma nie była bogata czy wręcz przesadzona. Chciałam, by całą robotę, mówiąc kolokwialnie, odwaliły tutaj kolory. Świeże, lekkie, delikatne, pastelowe. Czyli takie, jakie ostatnio lubię najbardziej.

Materiały: 10 mm rivoli w kolorze mleczno-miętowym, 6x8 mm fasetowane cebulki kwarcu w kolorze żółtym, koraliki Toho treasure w kolorze silver lined grey, inside color rainbow crystal pale turquoise, trans rainbow lt topaz, Toho 15/o w kolorze silver lined grey, metalowe, antyalergiczne bigle. Wielkość kolczyków z biglami ok. 5x2 cm.


kolczyki z kwarcem i rivoli, quarz teradrop earrings, Miracolo




Tu kolczyki na ciemniejszym tle, z którym, jak pewnie zdążyłyście już zauważyć, mocno się ostatnio zaprzyjaźniłam ;-)

kolczyki z kwarcem i rivoli, quarz teradrop earrings,Miracolo



Na koniec parę informacji na temat kwarcu.
Jego nazwa pochodzi:
  • od starogermańskiego kwarr (quarz) = zgrzyt – tak określali ten minerał niemieccy górnicy,
  • lub słowiańskiego kwardy = twardy (kwarda = kwarzec),
  • lub od greckiego Krystallos = lód.

Kwarc to najbardziej pospolity minerał budujący skorupę ziemską. Cechuje go wyjątkowa twardość oraz odporność na ścieranie i wietrzenie. To wyjątkowo ciekawy, przezroczysty lub prześwitujący minerał o dość szerokim spektrum koloru. Często zawiera inkluzje gazowe, ciekłe oraz stałe. Inkluzje stałe, spowodowane przez różne minerały powodują zróżnicowanie barwy oraz wywołują ciekawe efekty optyczne, takie jak: asteryzm, iryzacja, opalescencja, awenturyzacja. Ktoś kiedyś policzył, że istnieje aż 40 odmian kwarcu. Ja aż tylu nie mam, ale same powiedzcie. Czy kwarc nie jest piękny???



Ściskam Was mocno i dziękuję za wszystkie przemiłe słowa, które zostawiłyście na moim blogu. Niech wiosna będzie z Wami! :-)



wtorek, 21 marca 2017

Kolczyki Akrotiri

No i zrobiła nam się wiosna. Tylko aura za oknem jakoś tak mało wiosenna. Szaro, pochmurno, deszcz co rusz siąpi. Nawet nastrój jakiś taki... pod psem...
Nie ma co narzekać. Trzeba poprosić wiosenkę, aby przegnała chmurzyska i by słonko rozpostarło swe ciepłe  promyki.


Chciałabym pokazać Wam dzisiaj bardzo proste kolczyki, którymi nie przywołuję wiosny, a powiedziałabym, że raczej żegnam zimę. Osobiście nie przepadam za "biżuteryjnymi zestawami", ale mimo to, postanowiłam dorobić kolczyki, które będą pasowały przede wszystkim do bransoletki Atlantyda i ewentualnie do wisiorka Atlantis, choć w tym drugim przypadku noszenie wisiorka i kolczyków razem, to jak dla mnie, o jeden krok za daleko. Tak czy inaczej, w kolczykach wykorzystałam ażurowe elementy, które  przypominają mi troszkę łapacze snów, fasetowane oponki amazonitu (te same, co w wisiorku i bransoletce) oraz długie łańcuszki zakończone kropelkami chalcedonu o delikatnym, pastelowym odcieniu błękitu. Kolczyki z założenia miały być lekkie pod względem fizycznym (moje uszy źle znoszą większy ciężar), jak i wizualnym.  Chyba osiągnęłam cel?


O kolejnym minerale, którego tu użyłam, czyli o chalcedonie, opowiem Wam przy innej okazji. 

Na zakończenie tylko dodam, że robiąc te kolczyki, podążałam śladem zaginionej Atlantydy. Dotarłam do miejsca, które nazywa się Akrotiri (Akrothiri). Znajduje się ono na Cykladach i choć wydaje się to nieprawdopodobne, z zaginionym lądem ma wiele wspólnego... ;-)


Materiały: 15mm metalowy element ażurowy, 6x4mm oponki amazonitu, 1cm krople chalcedonu, metalowy łańcuszek oraz bigle otwarte w kolorze srebrnym. Długość całkowita kolczyków ok. 9cm.

kolczyki z amazonitem i chalcedonem, amazonite earrings, Miracolo






Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze pozostawione pod ostatnim postem. Jest mi ogromnie miło, że pomimo mojej ostatniej absencji, wciąż do mnie tak licznie zaglądacie :-)
Witam też w swoich progach kolejną obserwatorkę :-)

 Tymczasem ściskam Was i idę poodwiedzać Wasze blogi, bo mi się zaległości porobiły, że ho ho!


P.S. Następny post będzie już typowo wiosenny ;-)


poniedziałek, 6 marca 2017

Bransoletka Atlantyda

Są tacy, którzy wierzą, że kamienie mają magiczną siłę i lecznicze właściwości, że tkwi w nich pozytywna energia, która wpływa na nasz organizm. Można w te właściwości wierzyć lub nie. Zawsze jednak warto posiadać choćby niewielką, ale ponadczasową, wiecznie modną i elegancką biżuterię. A taka właśnie jest biżuteria wykonana z naturalnych minerałów. 

Jeśli oczekiwałyście dzisiaj kolejnej ambitnej pracy, to niestety mam złą wiadomość. Dziś będzie najprościej, jak się tylko da. Jest to jednak zabieg w pełni przemyślany i zaplanowany. Był wisior Atlantis,  teraz przyszła kolej na Atlantydę-bransoletkę pasującą do tego wisiorka, wykonaną (częściowo) z tych samych kamieni, co Atlantis.

Zanim opowiem Wam o bransoletce, zabieram Was w podróż do dalekiej Amazonii, gdzie poszukamy pierwszego minerału-amazonitu ;-)


Amazonit to rzadki minerał z gromady krzemianów, zielona odmiana mikroklinu (glinokrzemian potasu). Teorii pochodzenia nazwy jest kilka. Uważa się, że nazwa amazonit pochodzi od rzeki Amazonki, nad którą, jednak bezpośrednio ten minerał nie występuje. Druga z teorii mówi, że nazwa wzięła się od papug z rodzaju Amazona, których zielone upierzenie przypomina barwę tego minerału. Trzecia teoria sugeruje pochodzenie nazwy od wojowniczego, damskiego plemienia Amazonek. Macie zatem możliwość wyboru teorii, która najbardziej wydaje się Wam prawdopodobna. Tak czy inaczej, amazonit to kamień półszlachetny, poszukiwany i ceniony przez kolekcjonerów oraz twórców biżuterii. To kamień do odpędzania strachów i zmartwień. Przywraca nadzieję, wiarę i optymizm, gdy człowiek czuje się osamotniony. Amazonit namawia człowieka, aby wziął odpowiedzialność za swoje życie i stał się twórcą własnego losu, zaczął realizować marzenia. Przez starożytnych amazonit był nazywany kamieniem młodości, gdyż według wierzeń noszony przy skórze pozwalał zachować jej młodość i jędrność. I mnie by to wystarczyło ;-)

Drugim minerałem, który znajdziecie w bransoletce, jest tzw. złoto głupców.


Piryt to minerał z gromady siarczków-nadsiarczek żelaza. Jego nazwa pochodzi od greckich słów pyr- ogień oraz pyrite -iskrzący, gdyż minerał ten iskrzy się pod wpływem uderzeń krzesiwa (krzemienia lub twardego metalu). Ze względu na swoją złoto-metaliczną barwę i mylenie go z prawdziwym złotem dawniej nazywany był „złotem głupców” lub „kocim złotem”. Bywa także mylony z markasytem, którego skład chemiczny jest taki sam, jednak struktura zupełnie inna. Piryt jest „kamieniem niezależności”, samodzielności i odpowiedzialności. Równoważy w nas dwa pierwiastki-żeński i męski (Yin i Yang wg taoizmu-chińskiego systemu filozoficznego), czyli męską, ekstrawertyczną energię skierowaną na zewnętrzne działanie, z żeńską energią introwertyczną, ukierunkowaną na wewnętrzną refleksję. Stymuluje kreatywność u ludzi zajmujących się dziedzinami artystycznymi: rzeźbą, architekturą, malarstwem, grafiką, a także nauką. Niestety oprócz niekwestionowanych zalet, ma też wady. Piryt ulega szybkiemu powierzchniowemu wietrzeniu. Pod wpływem tlenu i wilgoci utlenia się, czyli koroduje. Czasami wręcz małe dotknięcie palcem tego kamienia może skutkować pojawieniem rdzy na jego powierzchni, gdyż nasze dłonie naturalnie są wilgotne, a skóra ma kwaśny odczyn. Może się zdarzyć też tak, że piryt spowoduje podrażnienie skóry lub reakcję alergiczną, a to za sprawą kwasu siarkowego oraz jonów żelaza, wydzielonych podczas długotrwałego kontaktu z ciałem, pod wpływem potu i tlenu. Należy go zatem przechowywać w suchym i zacienionym miejscu oraz unikać kontaktu z wilgotną skórą. Nie ma co jednak popadać w paranoję, tylko nosić piryt i cieszyć się jego urokiem :-)


Materiały: 6x4mm oponki amazonitu, 1 cm pastylka pirytu, 3mm koraliki fire polish w kolorze argentic, metalowe elementy wykończeniowe, jedwabny chwost.



bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet, Miracolo

bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet

bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet





Jak widzicie na powyższych zdjęciach, Sama bransoletka jest bardzo prosta. Minerały nanizane zostały na gumkę jubilerską, dzięki czemu bransoletkę zakłada się bez żadnego problemu. Oponki amazonitu oddzielone są od siebie koralikami fire polish oraz kuleczkami dystansowymi. Najważniejszy punkt stanowi pastylka pirytu. Z tyłu dołożyłam własnoręcznie wykonanego z jedwabnych nici chwosta i dołączyłam metalową niewielką ważkę.



Dziękuję Wam za Wasze odwiedziny i miłe słowa, które zostawiacie pod postami. To świetna motywacja, której mi ostatnio brakuje, do dalszej pracy. Chyba potrzebuję czegoś na rozgrzewkę ;-)
Ściskam Was mocno! Do miłego! :-)


niedziela, 26 lutego 2017

Wisiorek Atlantis

Chyba nie ma nikogo, kto nie znałby legendy o zaginionej Atlantydzie. Nie martwcie się, nie będę snuć opowieści o zatopionym lądzie ;). Opowiem Wam za to o kamieniu Atlantów. Dzisiejszym bohaterem opowieści będzie szlachetny kamień o pięknym niebiesko-turkusowym kolorze, przypominającym swą barwą wody Atlantyku. Mowa o Larimarze (kamieniu delfina, kamieniu Atlantów). Jego zabarwienie zmienia się od białego, jasnoniebieskiego, zielonego przez niebieski do głębokiego błękitu. Niezwykłość tego minerału polega też na tym, że występuje tylko w jednym miejscu na ziemi, w Republice Dominikańskiej. Jego niebieska barwa jest bardzo podobna do wód otaczających karaibskie plaże, a ze względu na wygląd, często mylony jest z turkusem. Larimar został prawdopodobnie uformowany wiele lat temu w wyniku erupcji wulkanu. Chemiczna mieszanka różnych pierwiastków uformowała się w coś, co w geologii znane jest, jako pektolit, który zasadniczo jest minerałem występującym w skupieniach zbitych, włóknistych o budowie promienistej. To jest przyczyną niezwykle pięknego, jasnoniebieskiego koloru larimaru.

Pierwsze opowieści o odkryciu larimaru sięgają roku 1916, kiedy to kamienie o błękitnym zabarwieniu odnalazł ksiądz Miguel Domingo Fuertes Loren. Złożył on wniosek o pozwolenie na wykopaliska w rejonie Barahona. Czy je uzyskał? Nie wiadomo. Kopalnia jednak powstała, chociaż zaniechano pierwotnego założenia, a obszar w dużej mierze pozostał nieodkryty aż do 1974 roku. W tym roku dwóch mężczyzn Dominikańczyk Miguel Méndez oraz Norman Rilling-członek Korpusu Pokojowego Stanów Zjednoczonych, podobno znaleźli kilka niebieskich kamyków na tym obszarze. Zaczęli torować sobie drogę w górę rzeki w poszukiwaniu większej ilości niebieskich kamyków i w ten sposób odkryli kopalnię Miguela Domingo Fuerte Lorena, porzuconą lata temu. W ciągu roku wznowiono wykorzystanie przestrzeni, a dziś ponownie istnieją setki szybów kopalnianych rozciągające się w głąb góry. Tych dwóch panów wspólnie też nadało nazwę kamieniowi. Nazwa Larimar została utworzona przez połączenie początkowych liter imienia Larissa, córki Mendeza ze słowem "mar”, które po hiszpańsku oznacza morze.
Larimar to główny i najważniejszy akcent mojego wisiorka. Mówi się, że jest on potężnym kamieniem duchowym. Uśmierza, uzdrawia i uświadamia. Umożliwia spojrzenie na rzeczy z innej perspektywy. Sam kamień reprezentuje spokój, czystość i miłość.:) .

Kolejnym kamieniem, który znajdziecie w wisiorku, jest apatyt. 
Apatyt to kamień szlachetny z gromady fosforanów-bardzo powszechnie występujących we wszystkich typach skał. Jest to bezbarwny minerał, który poprzez śladowe domieszki różnych pierwiastków uzyskuje wiele barw - najczęściej niebieskich, niebiesko-zielonych, turkusowych, ale także żółtych, fioletowych, brunatnych. Jako ciekawostkę powiem Wam, że substancja podobna do apatytu stanowi budulec kości i zębów ludzi oraz zwierząt, co jest jednym z dowodów jedności naszej planety i wszystkich żyjących na niej organizmów.
Nazwa Apatytu pochodzi od greckiego słowa „apatao” znaczącego „oszukiwać” lub „zwodzić”. Jest to nawiązanie do jego podobieństwa z kilkoma innymi kamieniami, które powoduje częste pomyłki z innymi minerałami np. turmalinem, topazem czy oliwinem.
Apatyty występują praktycznie na całej kuli ziemskiej, ale kamienie jubilerskie pochodzą głównie z Birmy. Birmańskie apatyty są niebieskie i silnie dichroiczne (niebieskie i bezbarwne), kamienie ze Sri Lanki mają różne barwy. Pochodzące z Hiszpanii mają żółtawozieloną barwę. Apatyty pozyskiwane są również w Brazylii (kamienie niebieskie, żółte i zielone), Norwegii i Finlandii (niebieskawo-zielone), Meksyku (żółte), Czechach i USA (fioletowe), Indiach (o barwie morskiej zieleni), Kanadzie (ciemnozielone) i na Madagaskarze. Występują również w Polsce, w Górach Sowich :).

Podobno apatyt jest tak bardzo przywiązany do swojego właściciela, że kiedy ten zaczyna chorować, choruje również kamień. Apatyt stara się więc chronić gospodarza przed przeciwnościami życia i wszelkimi kłopotami. Jest też kamieniem dającym człowiekowi inspirację do czego ma dążyć i pomóc w realizacji planów.

W mojej pracy, apatyt znajdziecie w formie turkusowych przeźroczystych kuleczek oraz oponek.


Materiały: 2,7 cm kaboszon larimaru, 4mm kulki apatytu i amazonitu, 3mm oponki apatytu, 6x4mm oponki amazonitu, 3x1 cm markiza i 2,5 cm kropla pirytu, koraliki Toho treasure w kolorze gold lined aqua, inside color rainbow crystal-pale turquoise lined oraz silver lined grey, Toho 15/o w kolorze silver lined grey, opaque lustered turquoise oraz permanent finish matte galvanized aluminium, 1mm lakierowane sznurki w kolrze turkusowym, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze srebra, Orientacyjne wymiary wisiorka bez sznurków 9,5 x 3,5 cm.


wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant, Miracolo


wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

Jak mawia pewien stolarz, najlepszy klej, to klej, którego nie ma ;). Tym razem żaden kamyczek w mojej pracy nie został muśnięty nawet odrobiną kleju. Dzięki temu kamienie można podziwiać z każdej strony, a i wisiorek może pokazać swoje podwójne oblicze.

wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

Według mnie kolor kamieni najlepiej pokazuje ciemniejsze tło. Dla tych, co lubię oglądać biżuterię na białym tle. wrzucam jedną fotę poglądową.

wisior z larimarem i apatytem, larimar pendant

Dziś zaprezentowałam Wam dwa z moich ukochanych kamieni. Larimar i apatyt. Jak widzicie na zdjęciach, w wisiorku użyłam jeszcze dwóch zupełnie innych minerałów. Dobrze znanego większości z Was pirytu i odrobinę mniej znanego amazonitu. Nie chcę Was tu jednak zamęczyć nadmiarem wiedzy, więc o pozostałych dwóch kamyczkach, opowiem kolejnym razem. 


Ponieważ kolorystycznie mój wisiorek pasuje do wyzwania pod hasłem "Królowa Śniegu", zgłaszam go do SZUFLADY



Dziękuję Wam z całego serca za Wasze komentarze i odwiedziny :) Zaproponowane przez Was minerały, już wciągnęłam na listę i będę nad nimi intensywnie pracować. 
Ściskam Was mocno i życzę Wam miłego tygodnia ! :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...