Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taśma cyrkoniowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taśma cyrkoniowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 sierpnia 2017

Caudatus - wisiorek z agatową druzą

Kiedy przyroda staje na styku lata i jesieni, barwy nasycają się coraz bardziej intensywnymi odcieniami. Zroszone kropelkami porannej rosy maliny swoim słodkim zapachem i intensywnym kolorem wabią najróżniejsze owady. Spowite w lepką srebrzystą pajęczynę grona winorośli łapczywie łapią ciepłe promienie słońca. 
Energia wiatru, wody i ognia zostaje zamknięta w jeden magiczny kolor. W melanż głębokiego różu z wyraźnym wiśniowym odcieniem wzbogacony o niewielki akcent fioletu.
Taki właśnie kolor ma moja druza agatu. Kolor niezwykle trudny do zdefiniowania. Niektórzy z Was mogą się w nim dopatrzyć barwy burgundzkiego wina z najszlachetniejszych szczepów winorośli oraz ciepła francuskiej aury. Inni dostrzegą delikatnie rozbielony amarant o potężnej dawce mocy. Jedno jest pewne. Ten kolor podkreśli szybki rytm życia i energii, która jest jego motywem przewodnim.
Druza dostała bardzo subtelną oprawę, która z założenia taka właśnie miała być. Agat obszyłam koralikami w kolorze starego srebra i szlachetnego wina ;-). Dołożyłam taśmę z maleńkimi cyrkoniami, w których dojrzycie nie tylko delikatny pastelowy róż, ale i intensywny ametyst, który pięknie harmonizuje, a zarazem podkreśla urodę kamienia. To jeden z mniejszych i skromniejszych wisiorków, jakie wykonałam. Bardzo lubię taką biżuterię, bo można ją nosić na wiele okazji. Na co dzień i od święta. Do pracy i na wielkie party.  Ta niewielka agatowa zawieszka sprawdzi się zarówno z sukienką wieczorową, jak i białą koszulą, która często jest podstawą  biurowej garderoby. Dobrze dopełni także zestaw złożony z marynarki, pod którą będzie top czy sukienka. Taka prosta biżuteria w wersji mini zawsze będzie pasowała do różnych outfitów niezależnie od panujących trendów.


Materiały: 2 x 2 cm druza agatu, 3 mm taśma z cyrkoniami multikolor, koraliki Miyuki Delica w kolorze opaque wine dyed (DB1376), koraliki Toho treasure w kolorze silver lined grey. Wisiorek powiesiłam na metalowej krawatce oraz stalowej lince jubilerskiej. Tył podszyłam super suede. Wielkość wisiorka to ok. 3 x 3 cm. 



agate druzy pendant, agat, druza, miracolo

agate druzy pendant, agat, druza, miracolo

agate druzy pendant, agat, druza, miracolo

agate druzy pendant, agat, druza, miracolo

agate druzy pendant, agat, druza, miracolo

agate druzy pendant, agat, druza, miracolo



Ten bardzo kobiecy i ponadczasowy kolor to murowany hit sezonu jesień/zima 2017. Zagwarantuje zastrzyk pozytywnej energii i świetnie się sprawdzi w wielu stylizacjach :-).

 Witam w swoich progach nową obserwatorkę :-) 
A Was, "stare" podglądaczki ściskam mocno i dziękuję za Wasze odwiedziny :-)


środa, 31 maja 2017

Libellula - ważkowy wisiorek z naturalną chryzokolą

Wracam po długiej nieobecności, chyba najdłuższej w prowadzeniu bloga, ale jak to mówią, kiedyś musi być ten pierwszy raz ;-).

Przygotowałam dla Was dzisiaj wisior z ważką i naturalną chryzokolą. Szczególny nacisk kładę na słowo "naturalną", bo jak się okazuje, chryzokola nie zawsze jest tym, za co chcieliby niektórzy sprzedawcy, aby uchodziła. Ale o tym za chwilę.

Bardzo lubię naturalne kamienie. Fascynuje mnie nie tylko ich kolorystyka, ale niepowtarzalność wzorów czy też faktura. Lubię też szklane czeskie koraliki Table Cut w kształcie płaskich, okrągłych pastylek z motywem ważki. Ważki to bardzo wdzięczny i efektowny motyw, który świetnie prezentuje się w biżuterii. Uwielbiam też ozdobne metalowe elementy, które mogę połączyć z minerałami. Trzy lata temu (jak ten czas leci!), zaprezentowałam wisiorek Fragaria, w którym użyłam identycznej metalowej obręczy, tylko że w kolorze srebra. Tym razem filigran ma ciepły odcień starego złota, który pięknie harmonizuje z  zielenią chryzokoli oraz turkusem pastylki czy taśmy z matowymi cyrkoniami. Wisiorek wykończyłam szklaną kroplą, która idealnie pasuje do chryzokoli, podkreślające jej wzór i kolorystykę. Całość jest bardzo spójna, harmonijna, stonowana, ale jednocześnie tętniąca życiem. Libellula utrzymana jest z wiosenno-letnim klimacie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nosić ją przez cały rok :-).


Materiały: kaboszon chryzokoli 3 x 2,3 cm, 27 mm metalowy floral w kolorze starego złota, 17 mm Table Cut Dragonfly Coin Bead w kolorze Opaque Light Turquoise Picasso, 16 x 12 mm szklana łezka w kolorze jade dark travertine, 3mm taśma z cyrkoniami w kolorze turkusowym, 4mm kulki hematytu w kolorze starego złota, koraliki Miyuki Delica w kolorze transp.lt topaz gold luster (DB0115), koraliki Toho treasure w kolorze inside color rainbow crystal pale turquoise lined, Toho 11/o w kolorze inside color aqua lt jonquil lined oraz  bronze, Toho 15/o w kolorze gold lustered transparent pink. Turkusowy sznurek lakierowany zakończony metalowymi elementami w kolorze starego złota. Wielkość wisiorka ok. 9 x 4 cm.



wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, miracolo

miracolo, wisiorek z chryokolą

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo


A teraz parę słów o głównej bohaterce, czyli o chryzokoli.

Ci, którzy śledzą mój fanpage, mieli ostatnio możliwość, zmierzenia się z zagadką, która, jak się okazało, wcale nie była taka prosta. Dlatego dziś, powiem Wam, jak nie dać się nabić w butelkę, kupując chryzokolę ;-).

Te dwa kamienie, które widzicie na zdjęciu poniżej to chryzokole. Tak, tak, oba kamienie!


Ten po lewej, to chryzokola rekonstruowana, czyli zrobiona ze stopionego w wysokiej temperaturze proszku lub drobnych kamieni, które zostają po obróbce naturalnej chryzokoli, poddana dalszej obróbce po powolnym schłodzeniu otrzymanego "kamienia". Jest to pastylka, która kosztowała ok. 3 zł. Tak naprawdę nie wiadomo co tam zostało przemielone i połączone ze sobą, więc z nazwaniem tego czegoś chryzokolą, byłabym bardzo ostrożna.
Ten po prawej to chryzokola naturalna. Po czym ją poznać? Otóż naturalna chryzokola jest zielona, zielononiebieska i niebieska, często osadzona w skale macierzystej (to te bure fragmenty wyglądające jak kamień z pola) i nie jest zbyt tania (mój kaboszon kosztował ok.60 zł). Powinna być też zabezpieczona powłoczką stabilizującą (jak turkus), ponieważ jest bardzo krucha – 2-4 w skali Mohsa. Czasem jest ona przerośnięta z kryształem kwarcu, wtedy można oszlifować je razem, a kwarc niejako „użycza” swojej twardości chryzokoli, dzięki czemu jest ona twardsza i trwalsza. Tak samo działają pozostawione w okazie (zwykle od spodu przy kaboszonach i od środka w koralikach) fragmenty skały macierzystej. Kupując chryzokolę, należy spodziewać się gładkiej, błyszczącej powierzchni – to dzięki stabilizatorowi, którym jest pokryta. W kaboszonach nie powinna dziwić surowa dolna część – szlifierze unikają niepotrzebnej obróbki delikatnych kamieni (czyli tak samo postępują z turkusem i malachitem), więc rzadko się zdarza, że tył jest wypolerowany na błysk. Nie warto narażać bardzo kruchego kamienia na pęknięcie w ostatniej fazie szlifowania, jeśli nie jest ono konieczne. Tak samo naturalną i normalną „skazą” są wspomniane fragmenty kwarcu (czyli występujące miejscowo w kamieniu przejrzystości) i skały macierzystej (czyli naszego „kamienia z pola”). Znacząco obniżają one koszt obróbki minerału, przez co możemy wykorzystać to, po co jubilerzy niechętnie sięgają. Chryzokola nie jest ich ulubionym kamieniem, głównie przez swoją delikatność i częste występowanie wtrętów w skale, ale czasem używają zrobionych z niej kaboszonów. Jeszcze wskazówka przy kupowaniu – jeśli w kamieniu nie ma żadnych ciemnych wtrętów, a nie kosztuje on zbyt wiele, to raczej nie będzie to chryzokola (źródło).


Mam nadzieję, że po tych wszystkich informacjach, którymi Was zasypałam, polubicie chryzokolę i użyjecie jej w swoich projektach. Mimo iż mam już swój chryzokolowo-ważkowy wisior, z pewnością jeszcze sięgnę po ten piękny minerał.
A jeśli chodzi o pastylkę po lewej stronie zdjęcia, to nie przekreślam jej. Choć nie natura ją stworzyła, tylko człowiek, doczeka się ona koralikowej oprawy ;-).


Kochane moje! Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie Wasze komentarze i za to, że pomimo mojej długiej nieobecności, licznie do mnie zaglądałyście.
Miło mi również przywitać w moich progach kolejne obserwatorki.
Kończę, bo nazbierało mi się trochę zaległości ;-)

Ściskam Was mocno! Miłego dzionka :-)




niedziela, 7 maja 2017

Amandava - wisiorek z labradorytem

Labradoryty, to kamienie, które uwielbiam i którymi chyba nigdy się nie znudzę. Mam ich tyle, że wystarczy na kolejne ćwierć wieku ;-). Tak, że bądźcie przygotowane na to, że od czasu do czasu pojawi się tutaj jakaś praca z tym pięknym minerałem właśnie.


Któregoś dnia przeglądając swoje zasoby wszelkich kamieni jubilerskich, mój wzrok przyciągnął dość niepozorny labradoryt. W głowie od razu zrodził się pomysł na jego oprawę. Wyjęłam więc kamyczek z pudełka, wybrałam koraliki, ciemnozieloną taśmę z cyrkoniami i metalową bazę do bransoletki. Obszyłam kamień koralikami, przyłożyłam zieloną taśmę cyrkoniową i ... stwierdziłam, że to nie jest to. Nie pasowała mi do ognia labradorytu. Zamieniłam ją na różową o bardzo delikatnym odcieniu pomarańczu. Tym razem ogień kamienia idealnie zgrał się z odcieniem cyrkonii. Dalej obszywanie koralikami poszło szybko i sprawnie. Zresztą, co miało pójść nie tak, skoro oprawa jest prosta? Taka też z założenia miała być. Skromnie obszyty element już miałam przykleić do bazy na bransoletkę, gdy nagle odezwała się we mnie jakaś przekora i cały mój misterny plan wziął w łeb. W mej głowie cicho szepcząc, wewnętrzny głos prosił: Nie przyklejaj do bazy. Dorób pikotki i zrób wisiorek. Będzie ładniej!". No masz! Patrzę się na ten mój obszyty kamień i myślę co z tym fantem zrobić. Ostatecznie decyduję się posłuchać rozumu. Ufam zarówno swemu sercu, jak i rozumowi, więc robię wisiorek. Dokładam krawatkę w ślicznym ciepłym odcieniu złota i jedwabne sari, na którym wieszam wisiorek. A baza do bransoletki, dostanie zupełnie inny kamyczek :-).



Materiały: 30x14 mm kaboszon labradorytu, koraliki, 2,5 mm taśma z różowymi cyrkoniami, Miyuki delica w kolorze inside dyed rose pink DB 0070, Toho treasure oraz Toho 15/o w kolorze silver lined lt topaz, Toho 11/o w kolorze matte color dark olive, semi glazed raibow lemongrass oraz gold lined rainbow peridot, metalowa krawatka w kolorze złotym, jedwab sari w kolorze nude. Tył podszyty jasnozielonym super suede. Wielkość wisiorka wraz z krawatkę to ok. 6,5 x 3,5cm.


wisiorek z labradorytem, labradorite pendant, miracolo






Miała być bransoletka, a jest wisiorek. Ot, tak czasem właśnie bywa, że pierwotny zamysł nagle ulega zmianie i rodzi się zupełnie coś innego. A Wam często się zdarza zmieniać koncepcję w trakcie pracy?


Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze zostawione pod poprzednimi postami, zwłaszcza pod postem z kolczykami Leiothrix II. Cieszę się ogromnie, że tak wielu z Was te kolczyki przypadły do gustu.
Majowa aura niestety wciąż płata nam psikusa, dlatego na nadchodzący tydzień życzę Wam, moje drogie, po prostu sporej dawki optymizmu! :-)

niedziela, 19 lutego 2017

Wisiorek Colima

Są takie minerały jak np. agaty, jadeity, jaspisy, kwarce czy labradoryty, które wszyscy doskonale znają i praktycznie są w stanie rozpoznać nawet po ciemku ;). Są też kamienie mniej znane, ja bym raczej powiedziała mniej popularne, które równie chętnie wykorzystywane są przez jubilerów. Nie wiem, czy spodoba się Wam mój pomysł, ale postanowiłam, że w tym roku pokażę Wam i opowiem o takich właśnie kamieniach. Dzisiejszy post oddaję więc obsydianowi złotemu.

Obsydian (izofir) to skała magmowa, złożona niemal wyłącznie ze szkliwa wulkanicznego. Naturalne szkło powstaje w wyniku natychmiastowego stygnięcia magmy, prawdopodobnie pod wodą. Obsydian znajduje się w wyciekach lawy datowanych od ok. 60 mln lat aż do współczesności. 
Skoro potrafi być aż tak leciwy, już w pradawnych wierzeniach nadawano mu moc magiczną. W Mezopotamii wyrabiano z niego narzędzia, broń, rzeźby, ozdoby. Był popularny i ceniony przez Azteków i Majów, którzy wyrabiali z niego groty strzał, zwierciadła, maski, kolczyki. Dziś sprawdza się jako kamień dekoracyjny, ozdobny i jubilerski.

Nie wiem ile w tym prawdy, ale według starej legendy Apaczów, obsydian powstał z łez kobiet opłakujących śmierć swoich mężczyzn-stąd wzięło się przekonanie, że posiadacz tego kamienia nigdy już nie będzie musiał płakać. Według Apaczów jest on kamieniem prawdy. Odpycha negatywne energie, pomaga stawić czoło ciemnej stronie życia. Obsydian chroni rodzinę, pomaga w koncentracji, obdarza mądrością i siłą. Sprzyja koncentracji, oddala zmęczenie i znużenie po wysiłku intelektualnym.

Najpopularniejszy jest ten kruczoczarny, ale są też inne odmiany obsydianu: brązowy, oliwkowy, złoty, tęczowy, szary (srebrzysty), pomarańczowy, czerwony, czasami niebiski i śnieżny (czarny w białe plamy przypominające płatki śniegu). Występuje w wielu zakątkach świata, np. w Meksyku, na Islandii, w USA, Peru, Gwatemali, Armenii, Gruzji, Rosji, Japonii oraz we Włoszech na Wyspach Liparyjskich.

Kaboszon tego niezwykłego minerału obszyłam koralikami i taśmą z cyrkoniami, nadając mu delikatną, spokojną i jednocześnie elegancką formę. Zależało mi na tym, by wisiorek można było nosić zarówno na co dzień, jak i na wyjątkową okazję. Sam kamień jest dość ciemny, więc starałam się zadbać o to, by po oprawieniu, nie wydawał się smutny i ciężki.  Czy osiągnęłam zamierzony cel? Tę ocenę pozostawiam już Wam :).

Materiały : 33 mm obsydian złoty, 2 mm taśma cyrkoniowa w kolorze crystal, koraliki Toho treasurze w kolorze gold lined aqua, Toho 15/o w kolorze nickel oraz opaque jet, Toho 11/o w kolorze opaque jet, 3 mm koraliki fire polish w kolorze transparent green. metalowe elementy wykończeniowe. Tył podszyty czarną eko skórką. Wielkość wisiorka ok. 5 cm.



wisiorek z obsydianem złotym, obsydian złoty, obsidian pendant, Miracolo

obsydian złoty





obsydian złoty

Bardzo ciężko na zdjęciu oddać piękno tego kamienia. W rzeczywistości wygląda to tak, jakby ktoś czarną bazę posypał perłowym pudrem w kolorze zielonego złota, po czym wszystko przykrył szklaną kopułką, aby nawet najmniejszy pyłek się nie zmarnował. Kiedy na ten kamień padną promyki słońca, mieni się on cudownymi malusieńkimi drobinkami. Nie wiem jak Wam, ale mnie się obsydian bardzo, bardzo podoba.


Chciałabym bardzo serdecznie przywitać nowego obserwatora. A Wam podziękować za Wasze odwiedziny i komentarze.
Ściskam Was mocno i życzę pięknej, słonecznej niedzieli ! 💜


P.S. A może są jakieś takie szczególne kamienie, które chciałybyście, aby pojawiły się na moim blogu, o których opowiedziałabym małe co nieco. Jeśli tak, piszcie w komentarzach, a ja będę przeszukiwać swoje zasoby, w poszukiwaniu skarbów ;).




poniedziałek, 17 października 2016

Wisiorek Laomedeia

Choć nie wiem, jak bardzo bym się starała, to nie potrafię oprzeć się urokowi labradorytów. No nie i już. Mają taki wpływ na mnie, że po prostu nie jestem w stanie przestać się nimi zachwycać. Oczywiście zdarzają się również okazy mniej urodziwe i takich absolutnie nie należy z góry skreślać, tylko zwyczajnie dać im szansę, ale ja staram się wyszukiwać te wyjątkowe. Można by rzecz perełki wśród labradorytów ;-). Właśnie taka "perełka" mi się trafiła. I to całkiem pokaźnych rozmiarów. Oczarował mnie ten labradoryt swoim niesamowitym ogniem. Wierzcie mi na słowo, bo zdjęcia, choć bardzo się starałam, nie są w stanie pokazać tej gry kolorów. Złota muskającego lazurowy turkus aż po szafirowy błękit oraz antracytowo-czarnych paseczków o różnej szerokości, goniących niedościgniony czas aż po krańce wyobraźni. Ten spektakularny, barwny taniec musiał dostać skromną oprawę. Taką, która nie zgasi, a wyeksponuje piękno kamienia. Kiedy skończyłam obszywanie, przeszło mi przez myśl, że może wisiorek wyszedł jednak zbyt skromnie. Że może by mu dorobić jakieś frędzle, rozbudować formę, doszyć jeszcze parę koralików... Wyobraźnia wciąż podsuwała mi nowe pomysły. Jednak jakiś głos wewnętrzny kazał mi się powstrzymać. Po prostu serce nie chciało słuchać tego, co podpowiada rozum ;-). Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, ale postanowiłam pozostać przy minimalizmie, prostocie, gdyż zależało mi na tym, by móc nosić ten wisior na co dzień, a nie tylko od święta. A Wy co o tym myślicie?


Materiały: 4 x 3,5 cm labradoryt, koraliki Toho treasure w kolorze metallic nebula, Toho11/o w kolorach bronze oraz metallic nebula, Toho 15/o w kolorze gold lustered transparent pink,  koraliki Miyuki Delica w kolorach transp.lt. topaz gold luster DB0115 oraz luminous dusk blue DB2051, 2 mm taśma z cyrkoniami w kolorze capri blue. naturalny 3 mm rzemień, metalowe zapięcie w kolorze starego złota. Wielkość wisiorka wraz z krawatkę to ok. 6,5 x 5 cm. Długość rzemienia 45 cm.



wisiorek z labradorytem, labradorite pendant




Powiem Wam prawdę. Ten wisiorek wygląda dobrze zarówno na ciemnym, jak i na jasnym tle. Jednak zdecydowanie najlepiej wygląda na szyi :-). Zdjęć na szyi się nie doczekał, ale na jasnym tle tak.





  
Troszkę mnie mniej teraz na blogu, bo pracuję nad czymś zupełnie nie biżuteryjnym, co wymaga czasu, precyzji i anielskiej wręcz cierpliwości. Wybaczcie mi więc, że nie zawsze jestem na bieżąco z Waszymi postami i pięknymi pracami. Jak tylko skończę to "wiekopomne dzieło" - pożeracza mego czasu, to kto wie? Może już niedługo, będziecie mogły poznać mnie jeszcze z nieco innej strony ;-)



Dziękuję za każde Wasze ciepłe słowo, pozostawione pod postami i za to, że do mnie zaglądacie. Witam też, w moich skromnych progach, kolejne obserwatorki :-)

Ściskam Was mocno i życzę udanego tygodnia! :-)



piątek, 9 września 2016

Wisiorek Heliodoxa

Moje pudełko z minerałami skrywa prawdziwe skarby. Stanowczo zbyt długo leżały w zamknięciu. Powoli więc, aczkolwiek sukcesywnie wyciągam je, napawając się ich urodą i obmyślając plan, jakby je tu najkorzystniej oprawić. Wierzcie mi, że czasami miewam z tym problem, bo niektóre kamienie mają różnorakie barwy, albo różną fakturę i po prostu muszą dostać oprawę, podkreślającą ich walory.

Chciałam Wam dzisiaj pokazać kamień, a raczej kamyczek, który zaczarował mnie od pierwszego wejrzenia. Choć chyba w tym przypadku słowo "ujrzenia", byłoby bardziej odpowiednie. Mowa o agacie. Zaskoczone? Tak, tak o agacie właśnie. O niezwykłym agacie druzzy, pokrytym warstwą tytanu. Mieniącym się holograficznymi barwami zieleni i fioletu. Określenie "druzzy" pochodzi od słowa druza, czyli widocznej pustki w skale, na ścianach której rozwinięte są prawidłowo wykształcone kryształy minerałów. W jubilerstwie najczęściej spotykamy kamienie o równiutkiej, gładkiej powierzchni. W przypadku druz powierzchnia kamienia najczęściej częściowo pokryta jest warstwą kryształków. Od drobnych, przypominających ziarna piasku, po grubsze, tzw. szczotki krystaliczne. 
Jak już wspominałam, mój agat to maluszek, który sam w sobie już zachwyca. Nie chciałam go stłamsić wyszukaną oprawą. Wybrałam najprostszą z możliwych. Obszyłam go koralikami bardzo zbliżonymi do jego kolorystyki. Aby podkreślić jego duszę, dodałam taśmę cyrkoniową w kolorze fuksji.  Róż pięknie podkreślił i dopełnił fiolet oraz zieleń. Brzeg wykończyłam dyskretnie, koralikami w rozmiarze 15/o. Wisiorek jest delikatny, kobiecy i elegancki. Moim skromnym zdaniem, oczywiście ;-).


Materiały: 1,8 x 1,2 cm agat druzzy pokryty tytanem , koraliki Miyuki Delica w kolorze opaque mallard luster DB 0254 oraz  matte transp. dk green AB DB0850, koraliki Toho 15/o w kolorze higher metallic grape, 2,5 mm taśma z cyrkoniami w kolorze fukcji, 3mm naturalny rzemień w kolorze morskim, metalowa krawatka w kolorze jasnego srebra, supersuede w kolorze różowym do podszycia tyłu. Wielkość wisiorka wraz z krawatką to ok. 4 x 2,2cm.

wisiorek z agatem druzy, agate druzzy pendant









To jeden z mniejszych kamieni, które oprawiałam koralikami. Bez wątpienia przyciągający uwagę. Cudownie mieniący się niczym ptasie piórka. Piórka najmniejszego ptaszka na świecie. Ten wisiorek to taki mój maleńki koliberek ;-).

A teraz parę ciekawostek na temat kolibrów.
To, że są to najmniejsze ptaszki, wie już  każdy dzieciak. Ale czy wiecie, że:
  • Skrzydła kolibra w chwilach szczególnej aktywności mogą trzepotać z częstotliwością 200 uderzeń na sekundę.
  • Im mniejszy gatunek, tym większa częstotliwość uderzeń skrzydeł.
  • Kolibry żyją do 8 lat.
  • W pewnych okolicznościach niektóre kolibry latają z prędkością 115km/godz.
  • Najmniejszym z kolibrów jest ważący zaledwie 1,6 - 1,8 cm trzmielak. Jego długość rzadko przekracza 5 cm, z czego połowa przypada na dziób i ogon.
  • Największy jest koliber wielki, który osiąga 20 cm długości.
  • Jeden z gatunków, ważący zaledwie 4 gramy koliber zwyczajny może podczas nieprzerwanej wędrówki przemierzyć 8000 km.
  • Serce kolibra uderza 1000 razy w ciągu minuty, ptak w tym czasie bierze oddech około 250 razy.
źródło: http://dinoanimals.pl/zwierzeta/koliber-najmniejszy-ptak-swiata/

Niesamowite, prawda? Nie wiem jak Wy, ale ja jestem pod wrażeniem :-).


Kończąc dzisiejszy post, dziękuję Wam za wszystkie pozostawione komentarze. Sprawiacie mi nimi ogromną radość i motywujecie do dalszej pracy :-). 
Jeśli nabiorę śmiałości, być może pokażę Wam moje ostatnie, zupełnie niebiżuteryjne poczynania. W końcu "nie samym chlebem człowiek żyje " ;-)
Tymczasem ściskam Was mocno. Do następnego postu! :-)



środa, 31 sierpnia 2016

Broszka Grauortolan

Ostatnio, w mojej głowie kłębi się tak wiele różnych myśli, rodzi się tak wiele pomysłów, że chyba zacznę je zapisywać, bo spamiętać wszystkich nie jestem w stanie. Musiałam troszkę uporządkować ten myślowy bałagan, uspokoić panujący chaos, a że nie ma na to lepszego "lekarstwa" jak koraliki (firmy farmaceutyczne powinny się nimi zainteresować, bo chyba to jeden z najskuteczniejszych specyfików na różne dolegliwości ;-) ), więc sięgnęłam po moje koralikowe i kamyczkowe zbiory. Nagromadziło mi się tego tak dużo, że o niektórych kamieniach zdążyłam zapomnieć. Serio! Zapomniałam, że mam labradoryt o pięknym pomarańczowo-różowym ogniu. Jak ja mogłam do tej pory chować go na dnie pudełka?! Nie mogłam i nie powinnam. Tak piękny kamień, o tak ciekawym wnętrzu powinien przyciągać wzrok, a nie zalegać w jakichś ciemnościach. Labradoryt ma nieregularny kształt, co według mnie czyni go przez to jeszcze ciekawszym. Przypomina mi małego ptaszka. Uwielbiam spędzać czas na łonie natury. Obcowanie, podglądanie, a właściwie obserwowanie przyrody wycisza mnie, relaksuje i uspokaja. Uwielbiam oglądać tańczące wokół kwiatów owady. Słuchać śpiewu ptaków o poranku czy zmierzchu. Obserwować ich zachowanie. Dzięki temu wiem, że zarówno w moim ogrodzie, jak i miejskich parkach żyją nie tylko wróble czy sikorki ;-). Uznałam, że atrybuty ptasiego  kamienia odda wyłącznie prosta, minimalistyczna oprawa. Dlatego też postawiłam na koralikowy koszyczek i taśmę z cyrkoniami w kolorze podkreślającym, a zarazem harmonizującym z ogniem labradorytu. Czy trzeba czegoś więcej?


Materiały: labradoryt kaboszon, koraliki Miyuki Delica w kolorze transp.lt topaz gold luster DB0115 oraz inside dyed rose pink DB0070, koraliki Toho 15/0 w kolorze gold lustered transparent pink, Toho 11/o w kolorze inside color crystal-dark coral lined, 3 mm taśma cyrkoniowa w kolorze łososiowym. Tył broszki podszyty jest supersuede w kolorze czekolady oraz wyposażony w zapięcie z blokadą. Przybliżona wielkość broszki to 3x5 cm.



broszka z labradorytem, labradorite brooch






Jak widzicie na powyższych zdjęciach, oprawiony labradoryt stał się nie za małą, ani nie za dużą broszką, która świetnie wygląda zarówno na jasnym, jak i na ciemnym tle. Będzie się zatem pięknie prezentować na takiej właśnie odzieży. Czy będzie to mięciutki szal, ciepły sweterek, elegancka koszula, klasyczny żakiet czy też płaszcz, broszka będzie wspaniałą ozdobą, która przyciągnie niejedno spojrzenie.

Achhh zapomniałabym! Mówiłam Wam dzisiaj o mojej  przyrodniczo-ptasiej inspiracji, ale nie zdradziłam żadnych konkretów. Już się poprawiam :-). Proszę bardzo. Oto ona.
Kowalik, którego "upolowałam" w parku, niedaleko mojego domu:



Kochane! Jeśli tylko możecie, spędzajcie czas na świeżym powietrzu i podglądajcie otaczający nas świat. Jestem pewna, że flora i fauna odkryje przed Wami wiele swoich tajemnic.



Kończąc dzisiejszy post, dziękuję Wam za Wasze ciepłe słowa w postaci komentarzy. Do zobaczenia w kolejnym, powakacyjnym już poście.  Ściskam Was mocno! :-)




czwartek, 16 czerwca 2016

Wisiorek Lothlorien

Kiedy byłam małą dziewczynką, taką może pięcioletnią, dostałam od babci pierścionek z zielonym oczkiem. Dla mnie był to klejnot iście królewski. Oczko miało piękny szlif, więc migotały w nim iskierki, kiedy tylko ruszyłam ręką. Uwielbiałam patrzeć na te "błyski" w kamieniu. Wyobrażałam sobie, że wewnątrz kamienia jest miniaturowy zamek. W tym zamku mieszka księżniczka, która tylko zobaczywszy promienie światła, wybiega z niego po krętych schodach. Moja dziecięca wyobraźnia podsuwała mi mnóstwo różnorakich obrazków :-).
Dziś już nie jestem dzieckiem, ale coś mi z tego okresu  pozostało. Kiedy w moje ręce trafiają minerały, zwłaszcza labradoryty, które są wyjątkowe i niepowtarzalne, moja wyobraźnia zaczyna znowu funkcjonować na zwiększonych obrotach, a w mojej głowie, jak za czasów dzieciństwa, pojawiają się kolorowe obrazy. Tak też się stało, kiedy do mych rąk trafił ten niezwykły kaboszon labradorytu....
Nagle znalazłam się w wielkim lesie. Zewsząd otaczały mnie strzeliste sosny, których wierzchołki sięgały nieba. Były tak wysokie, że widziałam tylko ich długie, smukłe pnie. Patrząc w dal, widziałam, jak na horyzoncie dzień powoli chyli się ku końcowi. Z dala nieśmiało przezierały ostatnie złote promienie słońca, oświetlając nieuchronnie zapadający mrok. Na zachodzie pomarańczowo-różowe światło tonęło w kobaltowej toni jeziorka. Na wschodzie zaś dzień ścierał się z nocą, która rozpościerała coraz dalej i dalej, swoje atramentowe skrzydła...
No to może na tym zakończmy opowiadanie bajek i przejdźmy do konkretów ;-)
Jak widzicie na załączonych obrazkach, nie zaszalałam zbytnio z oprawą labradorytu. Uznałam, że tak ciekawy kamień powinien grać rolę pierwszoplanową. Doczekał się zatem otoczki z pasujących kolorystycznie koralików i taśmy z cyrkoniami, która nadała delikatności i eleganckiego charakteru. Sięgnęłam również po jedwab sari, na którym powiesiłam gotowy wisiorek. 

 
Materiały : 22 mm kaboszon labradorytu, koraliki Toho treasure oraz Toho 15/o w kolorze gold lined rainbow crystal, koraliki Miyuki delica w kolorze opaque bluebarry luster (DB0267), koraliki Toho 11/o i 15/o w kolorze matte color gun metal, 2,5mm taśma cyrkoniowa, jedwab sari, metalowa krawatka. Tył podszyty granatową naturalną skórką. Średnica wisiorka ok. 3,5 cm.




labradorite pendant, wisiorek z labradorytem






Zostawiam Was w tym bajkowy klimacie. Niech i Wasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach  :-)

 Dziękuję za wszystkie pozostawione przez Was komentarze, które są dla mnie siłą napędową do dalszego działania :-)
Witam też kolejnego "podglądacza" .
Ściskam Was mocno i do następnego postu! :-)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...