piątek, 27 kwietnia 2018

Margaretta – wisior z koralikami dagger

Czas płynie zdecydowanie za szybko. A może mnie się tak tylko wydaje? W każdym razie znowu minęło sporo dni od opublikowania ostatniego posta.

Zakręciłam się. I to dosłownie, bo ostatnio kręcę loopiki na szpilkach. Nakręciłam ich całe mnóstwo i nie zdziwiłabym się wcale, gdyby której nocy obudził mnie loopikowy koszmar 😉. Takie wykręcanie drutu to dość mozolne zajęcie. Loopiki są maleńkie, a manewrowanie narzędziami pomiędzy tycimi kamyczkami i cieniutkim drutem bywa męczące nie tylko dla oczu, ale i dla nadgarstków, nie mówiąc już o wystawianiu cierpliwości na ciężką próbą. Dlatego też dla relaksu, dla ukojenia nerwów, dla odstresowania się postanowiłam zrobić coś "lekkiego" z moich wciąż ukochanych koralików.
 
Wiosna na dobre już zagościła, przyroda obudziła się do życia. Wszędzie słychać śpiew ptaków, brzęczenie pszczół, które ciężko pracują, przenoszą pyłek z kwiatka na kwiatek. Z dnia na dzień robi się coraz bardziej kolorowo i pachnąco. Kwiaty ochoczo rozchylają swe główki, łapiąc promyki  wiosennego słoneczka. Aż miło na to patrzeć 😊. I w moim naszyjniku nie mogło zabraknąć kwiatowego akcentu. Bardzo lubię motywy kwiatowe i już wielokrotnie mogłyście je oglądać w moich pracach. Między innymi w wisiorkach leontopodiumtongkonan czy gerberze, bransoletkach protea i protea2, a także w broszce krebsiana. Dawno już, oj dawno, nie sięgałam po koraliki dagger, a mam ich jeszcze sporo w swoich  zasobach. Są też takie koraliki, które leżą i czekają na swoją kolej. Mam na myśli dome beads. Do tej pory, nie miałam jakoś okazji, aby wypróbować te koraliki. Pomyślałam sobie, że fajnie by było połączyć daggery z dome i wówczas wpadł mi w oko  Tutorial na wisiorek Margaretta. Tutorial jest bardzo przejrzysty, a praca powstaje praktycznie w mgnieniu oka. Dome pokryty jest powłoczką mieniącą się w odcieniach pomarańczu, turkusu, błękitu i delikatnego fioletu. W dodatku ma lekko chropowatą powierzchnię, co w połączeniu z tęczową powłoką daje bardzo ciekawy efekt. Dome połączyłam z daggerami w kolorze ciemnego błękitu i miedzi. Gotową margaretkę powiesiłam na lakierowanych, cieniutkich sznurkach zebranych w solidny pęk, kolorystycznie dobranych do koralików. Moim zdaniem wisiorek prezentuje się bardzo lekko, świeżo, kobieco i wiosennie. Nie wiem jak Wam, ale mnie się ogromnie podoba 😊.


Materiały, Dome Bead półkula 12x7mm Etched Copper Rainbow, 5x16mm dagger beads w kolorze capri blue, 3x10mm dagger beads w kolorze apollo gold, koraliki Toho 11/o w kolorze opaque frosted turquoise, 15/o w kolorze opaque lustered turquoise, koraliki Miyuki Delica w kolorze opaque lt salmon lusterd (DB 1533), 1mm sznurki lakierowane, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze miedzi. 


Miracolo, dagger beads, dagger pendant, dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads

Miracolo, dagger beads, dagger pendant , dome beads


Dziękuję Wam z całego serca za każde dobre słowo pozostawione pod postami 💜. Cieszę się, że do mnie zaglądacie i macie ochotę podzielić się swoimi opiniami 😊.
Ściskam Was mocno i życzę Wam pięknego wiosennego weekendu 😊.




czwartek, 12 kwietnia 2018

Helius - wisiorek z labradorytem

Moja skrzynia ze skarbami jest pełna pięknych minerałów. Kiedy ją otwieram, dziwię się nie temu (choć temu też) ile jest w niej kamieni, ale temu, że pozwalam tym ślicznotkom tak długo spoczywać na dnie skrzyneczki. Tak też było w przypadku tego niesamowitego labradorytu. Długo, oj długo czekał na swoją kolej. Któregoś razu przeglądałam kamienie, nie mogąc się zdecydować na konkretny, bo za bardzo ani weny do tworzenia nie miałam, ani pomysłu na konkretną biżuterię. Wzięłam do ręki labradoryt i na mej twarzy pojawił się uśmiech. Już wiedziałam, że właśnie ten kamień otrzyma oprawę. Oczami wyobraźni widziałam gotowe ubranko. Trzeba było tylko to wyobrażenie zrealizować. Powiem Wam szczerze, że łatwo nie było. Kaboszon labradorytu to naprawdę spory kamyczek, więc oprawa musiała być lekka, by całość nie uszkodziła żadnego kręgu szyjnego 😉. Zależało mi też na tym, by oprawa była na tyle godna, by móc nosić wisiorek nie tylko na większe wyjście, ale i na co dzień. Bardzo lubię taką biżuterię. Czasami sytuacja wymaga tego, by szybko ze stylu casualowego przejść na styl bardziej elegancki. Wówczas nie tylko biała koszula czy czarna sukienka świetnie się sprawdzą, ale i tego rodzaju biżuteria. Wracając do wisiorka, to nie chciałam labradorytu przyklejać do żadnego podkładu i obszywać go koralikami, bo zakryłabym jego równie piękny spód. Muszę Was tutaj przeprosić, ale nie zrobiłam zdjęcia tyłu wisiorka. Musicie mi uwierzyć na słowo, że tył wygląda prawie identycznie jak przód, a w "pleckach" labradorytu widać piękną zorzę. Tył tyłem i tak go praktycznie nie widać, kiedy naszyjnik wisi na szyi. Za to przód musi przyciągać uwagę i robić wrażenie. Czasami zdarza się tak, że widzimy labradoryt na zdjęciu, kupujemy kamień, a kiedy przychodzi przesyłka, nasz entuzjazm zostaje sprowadzony do parteru, bo piękny ogień widoczny na zdjęciu nijak się ma do rzeczywistości. W tym przypadku labradoryt skrywa w swym wnętrzu naprawdę przepiękny ogień. Widać go pod każdym kątem. Co najważniejsze, również patrząc na wprost. Sama nie wiem, dlaczego ten wyjątkowy kamień tak długo skrywałam przed światem, echhh. Widać musiał nabrać mocy 😉.
Ostatecznie doczekał się oprawy z koralików w kolorze ciemnego srebra z delikatnym złotym akcentem. Towarzyszy mu sznur ze złoto-zielonych hematytów o ciekawym kształcie-latarenek. I jak Wam się podoba efekt końcowy?


Materiały: 3cm kaboszon labradorytu, 3mm złoto-zielony hematyt, koraliki Toho oraz Toho treasure, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze srebrnym. Wielkość wisiorka ok.5cm. Długość sznura ok.49cm.


Miracolo,labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Tak naszyjnik prezentuje się na białym tle. Moim zdaniem białe tło nie oddaje tak dobrze jego uroku, jak ciemne. Tak czy inaczej, wersja poglądowa zawsze się przyda.

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant


Chyba do tej pory na blogu nie zamieszczałam filmików, ale tym razem chciałabym pokazać Wam piękno tego kamienia. Ci, którzy śledzą mój fan page, mogli go już zobaczyć.




Często inspiracji do swoich prac szukam w naturze. I tym razem tak było. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam ten labradoryt, jego ogień skojarzył mi się ze strukturami Słońca. Zresztą sami oceńcie podobieństwo. Poniżej zamieszczam film wykonany przez NASA. Film stworzony ze zdjęć sondy Solar Dynamics Observatory opracowanych tak, by wzmocnić widoczność struktur na Słońcu.



źródło: NASA/Goddard Space Flight Center,  21 May 2012


 Kończąc dzisiejszy post, chciałabym Wam ogromnie podziękować za Wasze komentarze i odwiedziny 💜.
Wiem, że wiele osób chętnie korzysta z mojego Poradnika jak fotografować biżuterię, dlatego przygotowałam kolejne dwie części. Od tej pory niejednolite tło ani kompozycja nie będą już miały przed Wami tajemnic 😉. Zapraszam do lektury i oczywiście po tym do własnych działań fotograficznych. 

Ściskam Was mocno i życzę Wam dużo wiosennego słoneczka! 

poniedziałek, 26 marca 2018

Snedronningen - komplet z perłami i chalcedonami

Niby mamy kalendarzową wiosnę, ale za oknem wciąż widać pozostałości zimy. Postanowiłam więc, że pokażę Wam w dzisiejszym poście biżuterię utrzymaną w zimowym klimacie. Taką, prosto ze skarbca Królowej Śniegu 😉.
Zanim jednak ją zaprezentuję, opowiem Wam o niebieskich truskawkach-częstych przysmakach na stołach rosyjskich milionerów, o kamieniach-symulantach i o ziarnku piasku, z którego powstają najpiękniejsze perły. To co? Od czego zaczynamy?
Pewnie zaciekawiły Was niebieskie truskawki 😋. Otóż wyobraźcie sobie, że naprawdę istnieje taka odmiana. To truskawka syberyjska (Fragaria sibirica). W przypadku niebieskich owoców do ich genotypu dodaje się gen pobrany z ryby – flądry pływającej w wodach Arktyki do genotypu truskawek. Powoduje on zabarwienie się truskawek na kolor niebieski i dodatkowo chroni owoce przed zamarzaniem, nawet przy minusowych temperaturach. Gdy tylko w moje ręce trafiły cudowne cebulki chalcedonu w nieziemsko pięknym niebieskim odcieniu, przypominającym śródziemnomorską głębię, od razu skojarzyły mi się one z syberyjskimi truskawkami. Głęboki i nasycony błękit chalcedonu przepięknie komponuje się z bielą perłowych patyczków. Pewnie ciekawe jesteście czy takie perły-patyczki są prawdziwymi perłami. Są. Najprawdziwszymi.
Może ustalmy najpierw, czym jest perła. Nie jest to drogocenny kamień ani kruszec. To organiczny produkt, którego budulcem jest masa perłowa, wytwarzana przez tkankę nabłonkową płaszcza, która okrywa zewnętrzną część ciała mięczaków. Jeśli intruzowi (najczęściej pasożytowi) uda się przebić muszlę i wniknąć do wnętrza organizmu, natychmiast otacza go, a następnie izoluje kolejnymi warstwami masy perłowej – dając w ten sposób początek perle naturalnej.
Przez tysiące lat perły pozyskiwano w sposób naturalny. Poszukiwacze tych kamieni nurkowali w rejonach bytowania organizmów perłorodnych, wydobywając tysiące małż, aby znaleźć cenne trofeum. Niezwykła trudność w znalezieniu pereł przekładała się na ich astronomiczne ceny. Dziś w jubilerstwie nie używa się pereł, które powstały w sposób naturalny, bez ingerencji człowieka. Pozyskiwania takich pereł zaprzestano w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dziś każdy, kto chce kupić perły, powinien mieć świadomość tego, że będzie miał do czynienia z perłami hodowanymi. Uwaga: hodowanymi, a nie hodowLanymi. Po prawidłowym nazewnictwie poznacie też, czy sprzedawca jest fachowcem i profesjonalistą 😉. A co wspólnego z perłą ma maleńkie ziarenko piasku? Choć brzmi bardzo romantycznie to tylko mit. Opowieść stworzona w celu przystępnego zobrazowania samego procesu wzrostu perły. Proces stymulacji mięczaka perłorodnego do produkcji perły polega na wywołaniu w jego ciele stanu powodującego odruch obronny (produkcję masy perłowej). W łono małż słonowodnych wszczepia się sztuczne jądro (maleńki koralik z macicy perłowej), które odegra rolę irytanta i będzie stanowiło wzorzec kształtu dla rodzącej się perły. Jeśli stosuje się kulkę, tkanka płaszczowa rośnie, tworzy wokół niej torebkę i wydziela masę perłową do wewnątrz i na kulkę, aby ostatecznie utworzyć hodowaną kulistą perłę. W przypadku pereł słodkowodnych (bezjądrowych) robi się niewielkie nacięcie tkanki płaszczowej, do którego wprowadza się kilka kawałków tkanki płaszcza. Masa perłowa tworzy się wokół poszczególnych wszczepionych fragmentów tkanki płaszcza. W obu przypadkach do podrażnionego miejsca dostarcza się fragment tkanki nabłonkowej płaszcza (tzw. epitel) pobrany od innego osobnika, gdyż wewnętrzne organy mięczaka nie mają zdolności do produkcji masy perłowej. Dzielące się komórki epitela utworzą tzw. woreczek perłowy wokół ranki lub jądra, a następnie zaczną wytwarzać masę perłową w celu izolacji niepożądanego stanu wewnątrz organizmu. I tak oto w magiczny sposób na świat przyszły i moje perły 😊.
O ile Was jeszcze nie zanudziłam opowieściami o perłach i chalcedonach, to pozostał nam jeszcze do omówienia tajemniczy " symulant". Produkuje się go od XIX wieku ze szkła, żywicy, czasem plastiku i wytwarza przeróżne kształty. Jego cechą charakterystyczną jest półprzeźroczysty mleczny kolor. W zależności od kąta padania światła mieni się najczęściej na żółto, niebiesko czasami na różowo, pomarańczowo czy fioletowo. Imituje rzadki i drogi opal. Bardzo często jest też z opalem mylony. Mowa o opalicie. Nie jest minerałem ani kamieniem jubilerskim, choć jubilerzy, ze względu na jego walory, często wykorzystują go do swoich prac. W moim komplecie, zarówno w kolczykach, jak i w bransoletce znajdziecie go pod postacią na wpół transparentnych, mlecznych fasetowanych oponek mieniących się na niebiesko. 
Komplet jest delikatny, kobiecy i elegancki. A tak cudowna kolorystyka na pewno nie pozostanie niezauważona. 


Materiały: ok 4 x 0,5 cm perły Biwa o kształcie patyczka, 8mm fasetowane cebulki chalcedonu w kolorze błękitnym, 6 x 4mm oponki opalitu, 4x3mm oponki niebieskiego agatu, 9,5mm zawieszki,  metalowe elementy w kolorze srebra. 


Miracolo, komplet z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony set

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings


Wiem, że Wasza pamięć jest niezawodna i na pewno kojarzycie komplet Rangiroa, który pokazałam Wam kilka miesięcy temu. W obu przypadkach użyłam pereł patyczków. Zamieniłam jednak zieleń chalcedonów na błękit i zamiast wisiorka stworzyłam bransoletkę. Mam cichą nadzieję, że podobnie jak poprzedni, tak i ten komplet, skradnie Wasze serduszka 💙.


Na zakończenie dzisiejszego wpisu, z całego serca  chcę Wam podziękować  za Wasze przemiłe komentarze i za odwiedziny. Ściskam Was mocno! Trzymajcie się ciepło! 💜😊

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...