środa, 31 maja 2017

Libellula - ważkowy wisiorek z naturalną chryzokolą

Wracam po długiej nieobecności, chyba najdłuższej w prowadzeniu bloga, ale jak to mówią, kiedyś musi być ten pierwszy raz ;-).

Przygotowałam dla Was dzisiaj wisior z ważką i naturalną chryzokolą. Szczególny nacisk kładę na słowo "naturalną", bo jak się okazuje, chryzokola nie zawsze jest tym, za co chcieliby niektórzy sprzedawcy, aby uchodziła. Ale o tym za chwilę.

Bardzo lubię naturalne kamienie. Fascynuje mnie nie tylko ich kolorystyka, ale niepowtarzalność wzorów czy też faktura. Lubię też szklane czeskie koraliki Table Cut w kształcie płaskich, okrągłych pastylek z motywem ważki. Ważki to bardzo wdzięczny i efektowny motyw, który świetnie prezentuje się w biżuterii. Uwielbiam też ozdobne metalowe elementy, które mogę połączyć z minerałami. Trzy lata temu (jak ten czas leci!), zaprezentowałam wisiorek Fragaria, w którym użyłam identycznej metalowej obręczy, tylko że w kolorze srebra. Tym razem filigran ma ciepły odcień starego złota, który pięknie harmonizuje z  zielenią chryzokoli oraz turkusem pastylki czy taśmy z matowymi cyrkoniami. Wisiorek wykończyłam szklaną kroplą, która idealnie pasuje do chryzokoli, podkreślające jej wzór i kolorystykę. Całość jest bardzo spójna, harmonijna, stonowana, ale jednocześnie tętniąca życiem. Libellula utrzymana jest z wiosenno-letnim klimacie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by nosić ją przez cały rok :-).


Materiały: kaboszon chryzokoli 3 x 2,3 cm, 27 mm metalowy floral w kolorze starego złota, 17 mm Table Cut Dragonfly Coin Bead w kolorze Opaque Light Turquoise Picasso, 16 x 12 mm szklana łezka w kolorze jade dark travertine, 3mm taśma z cyrkoniami w kolorze turkusowym, 4mm kulki hematytu w kolorze starego złota, koraliki Miyuki Delica w kolorze transp.lt topaz gold luster (DB0115), koraliki Toho treasure w kolorze inside color rainbow crystal pale turquoise lined, Toho 11/o w kolorze inside color aqua lt jonquil lined oraz  bronze, Toho 15/o w kolorze gold lustered transparent pink. Turkusowy sznurek lakierowany zakończony metalowymi elementami w kolorze starego złota. Wielkość wisiorka ok. 9 x 4 cm.



wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, miracolo

miracolo, wisiorek z chryokolą

wisiorek z chryzokolą, chrysocolla pendant, wisiorek z ważką, miracolo


A teraz parę słów o głównej bohaterce, czyli o chryzokoli.

Ci, którzy śledzą mój fanpage, mieli ostatnio możliwość, zmierzenia się z zagadką, która, jak się okazało, wcale nie była taka prosta. Dlatego dziś, powiem Wam, jak nie dać się nabić w butelkę, kupując chryzokolę ;-).

Te dwa kamienie, które widzicie na zdjęciu poniżej to chryzokole. Tak, tak, oba kamienie!


Ten po lewej, to chryzokola rekonstruowana, czyli zrobiona ze stopionego w wysokiej temperaturze proszku lub drobnych kamieni, które zostają po obróbce naturalnej chryzokoli, poddana dalszej obróbce po powolnym schłodzeniu otrzymanego "kamienia". Jest to pastylka, która kosztowała ok. 3 zł. Tak naprawdę nie wiadomo co tam zostało przemielone i połączone ze sobą, więc z nazwaniem tego czegoś chryzokolą, byłabym bardzo ostrożna.
Ten po prawej to chryzokola naturalna. Po czym ją poznać? Otóż naturalna chryzokola jest zielona, zielononiebieska i niebieska, często osadzona w skale macierzystej (to te bure fragmenty wyglądające jak kamień z pola) i nie jest zbyt tania (mój kaboszon kosztował ok.60 zł). Powinna być też zabezpieczona powłoczką stabilizującą (jak turkus), ponieważ jest bardzo krucha – 2-4 w skali Mohsa. Czasem jest ona przerośnięta z kryształem kwarcu, wtedy można oszlifować je razem, a kwarc niejako „użycza” swojej twardości chryzokoli, dzięki czemu jest ona twardsza i trwalsza. Tak samo działają pozostawione w okazie (zwykle od spodu przy kaboszonach i od środka w koralikach) fragmenty skały macierzystej. Kupując chryzokolę, należy spodziewać się gładkiej, błyszczącej powierzchni – to dzięki stabilizatorowi, którym jest pokryta. W kaboszonach nie powinna dziwić surowa dolna część – szlifierze unikają niepotrzebnej obróbki delikatnych kamieni (czyli tak samo postępują z turkusem i malachitem), więc rzadko się zdarza, że tył jest wypolerowany na błysk. Nie warto narażać bardzo kruchego kamienia na pęknięcie w ostatniej fazie szlifowania, jeśli nie jest ono konieczne. Tak samo naturalną i normalną „skazą” są wspomniane fragmenty kwarcu (czyli występujące miejscowo w kamieniu przejrzystości) i skały macierzystej (czyli naszego „kamienia z pola”). Znacząco obniżają one koszt obróbki minerału, przez co możemy wykorzystać to, po co jubilerzy niechętnie sięgają. Chryzokola nie jest ich ulubionym kamieniem, głównie przez swoją delikatność i częste występowanie wtrętów w skale, ale czasem używają zrobionych z niej kaboszonów. Jeszcze wskazówka przy kupowaniu – jeśli w kamieniu nie ma żadnych ciemnych wtrętów, a nie kosztuje on zbyt wiele, to raczej nie będzie to chryzokola (źródło).


Mam nadzieję, że po tych wszystkich informacjach, którymi Was zasypałam, polubicie chryzokolę i użyjecie jej w swoich projektach. Mimo iż mam już swój chryzokolowo-ważkowy wisior, z pewnością jeszcze sięgnę po ten piękny minerał.
A jeśli chodzi o pastylkę po lewej stronie zdjęcia, to nie przekreślam jej. Choć nie natura ją stworzyła, tylko człowiek, doczeka się ona koralikowej oprawy ;-).


Kochane moje! Dziękuję Wam ogromnie za wszystkie Wasze komentarze i za to, że pomimo mojej długiej nieobecności, licznie do mnie zaglądałyście.
Miło mi również przywitać w moich progach kolejne obserwatorki.
Kończę, bo nazbierało mi się trochę zaległości ;-)

Ściskam Was mocno! Miłego dzionka :-)




niedziela, 7 maja 2017

Amandava - wisiorek z labradorytem

Labradoryty, to kamienie, które uwielbiam i którymi chyba nigdy się nie znudzę. Mam ich tyle, że wystarczy na kolejne ćwierć wieku ;-). Tak, że bądźcie przygotowane na to, że od czasu do czasu pojawi się tutaj jakaś praca z tym pięknym minerałem właśnie.


Któregoś dnia przeglądając swoje zasoby wszelkich kamieni jubilerskich, mój wzrok przyciągnął dość niepozorny labradoryt. W głowie od razu zrodził się pomysł na jego oprawę. Wyjęłam więc kamyczek z pudełka, wybrałam koraliki, ciemnozieloną taśmę z cyrkoniami i metalową bazę do bransoletki. Obszyłam kamień koralikami, przyłożyłam zieloną taśmę cyrkoniową i ... stwierdziłam, że to nie jest to. Nie pasowała mi do ognia labradorytu. Zamieniłam ją na różową o bardzo delikatnym odcieniu pomarańczu. Tym razem ogień kamienia idealnie zgrał się z odcieniem cyrkonii. Dalej obszywanie koralikami poszło szybko i sprawnie. Zresztą, co miało pójść nie tak, skoro oprawa jest prosta? Taka też z założenia miała być. Skromnie obszyty element już miałam przykleić do bazy na bransoletkę, gdy nagle odezwała się we mnie jakaś przekora i cały mój misterny plan wziął w łeb. W mej głowie cicho szepcząc, wewnętrzny głos prosił: Nie przyklejaj do bazy. Dorób pikotki i zrób wisiorek. Będzie ładniej!". No masz! Patrzę się na ten mój obszyty kamień i myślę co z tym fantem zrobić. Ostatecznie decyduję się posłuchać rozumu. Ufam zarówno swemu sercu, jak i rozumowi, więc robię wisiorek. Dokładam krawatkę w ślicznym ciepłym odcieniu złota i jedwabne sari, na którym wieszam wisiorek. A baza do bransoletki, dostanie zupełnie inny kamyczek :-).



Materiały: 30x14 mm kaboszon labradorytu, koraliki, 2,5 mm taśma z różowymi cyrkoniami, Miyuki delica w kolorze inside dyed rose pink DB 0070, Toho treasure oraz Toho 15/o w kolorze silver lined lt topaz, Toho 11/o w kolorze matte color dark olive, semi glazed raibow lemongrass oraz gold lined rainbow peridot, metalowa krawatka w kolorze złotym, jedwab sari w kolorze nude. Tył podszyty jasnozielonym super suede. Wielkość wisiorka wraz z krawatkę to ok. 6,5 x 3,5cm.


wisiorek z labradorytem, labradorite pendant, miracolo






Miała być bransoletka, a jest wisiorek. Ot, tak czasem właśnie bywa, że pierwotny zamysł nagle ulega zmianie i rodzi się zupełnie coś innego. A Wam często się zdarza zmieniać koncepcję w trakcie pracy?


Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze zostawione pod poprzednimi postami, zwłaszcza pod postem z kolczykami Leiothrix II. Cieszę się ogromnie, że tak wielu z Was te kolczyki przypadły do gustu.
Majowa aura niestety wciąż płata nam psikusa, dlatego na nadchodzący tydzień życzę Wam, moje drogie, po prostu sporej dawki optymizmu! :-)

czwartek, 27 kwietnia 2017

Kolczyki Leiothrix II

Nic na to nie poradzę, że te maleńkie kwarce zawładnęły mym sercem i umysłem. Trudno walczyć zarówno z jednym, jak i z drugim. Musicie mi więc wybaczyć to, że od czasu do czasu, z małymi przerywnikami, będę Wam pokazywać jakieś prace z większym lub mniejszym kwarcem właśnie. Zresztą, uprzedzałam, że tak będzie ;-). 

Dziś chciałabym pokazać Wam kolejną parę kolczyków. Pierwszą wersję Leiothrixów mogłyście zobaczyć pod koniec marca. Teraz kwiecień dobiega końca, więc postanowiłam zrobić kolejną parę. A tak całkiem serio, to potrzebowałam biżuterii w kolorze żółtym i srebrnym. Niby biżuterii mam całe mnóstwo, ale jak przyjdzie co do czego, to przecież nie mam co na siebie włożyć ;-). Też tak macie? Właściwie kreacja sama podyktowała kolorystykę, więc za bardzo kombinować nie musiałam. Jest wiele odcieni żółci i srebra. U mnie zagościł żółty jonquil, który swoją nazwę zawdzięcza wiosennemu, cudownie pachnącemu, żółtemu żonkilowi, którym właśnie teraz możemy się cieszyć. Jonquilowe rivoli połączyłam z łezkami kwarcu w niemalże identycznym odcieniu oraz koralikami w kolorze niklu. W porównaniu do poprzedniej ta wersja Leiothrixów doczekała się też małej zmiany w postaci niewielkich kuleczek po bokach. Kolczyki są delikatne, nie za duże, lekkie i z pewnością efektowne. Świetnie sprawdzą się zarówno w codziennym użyciu, jak i na większe wyjście. Mnie ten wzór bardzo przypadł do gustu. A Wam?

Materiały: 10 mm rivoli w kolorze jonquil, 8x6 mm łezki kwarcu lemon, 3mm szklane kulki w kolorze niklu, koraliki Toho treasure w kolorze nickel oraz ceylon lemon chiffon, Toho 15/o w kolorze nickel, srebrne bigle.


kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings, miracolo

miracolo


miracolo

Nie byłam pewna, czy oby czarne tło na pewno podkreśliło rzeczywisty kolor kolczyków, więc nieco poeksperymentowałam. Niestety akurat nie miałam pod ręką świeżych żonkili, więc w kadrze znalazł się storczyk. Jakby nie było, kwiatek to kwiatek ;-).

miracolo, kolczyki z kwarcem, kolczyki z rivoli

kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings



Mój brak zdecydowania nadal trwał, więc użyłam do zdjęć jeszcze klasyczne białe tło.


kolczyki z rivoli i kwarcem, rivoli and quartz earrings


Kochane! Nie przedłużając już, dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione komentarze.Witam również nową obserwatorkę. A Wam życzę wspaniałej nadchodzącej majówki. Z wypoczynkiem, spacerem, grillem i dobrym towarzystwem. Niech Was ogrzewa wiosenne słoneczko! Do miłego! :-)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...