czwartek, 12 kwietnia 2018

Helius - wisiorek z labradorytem

Moja skrzynia ze skarbami jest pełna pięknych minerałów. Kiedy ją otwieram, dziwię się nie temu (choć temu też) ile jest w niej kamieni, ale temu, że pozwalam tym ślicznotkom tak długo spoczywać na dnie skrzyneczki. Tak też było w przypadku tego niesamowitego labradorytu. Długo, oj długo czekał na swoją kolej. Któregoś razu przeglądałam kamienie, nie mogąc się zdecydować na konkretny, bo za bardzo ani weny do tworzenia nie miałam, ani pomysłu na konkretną biżuterię. Wzięłam do ręki labradoryt i na mej twarzy pojawił się uśmiech. Już wiedziałam, że właśnie ten kamień otrzyma oprawę. Oczami wyobraźni widziałam gotowe ubranko. Trzeba było tylko to wyobrażenie zrealizować. Powiem Wam szczerze, że łatwo nie było. Kaboszon labradorytu to naprawdę spory kamyczek, więc oprawa musiała być lekka, by całość nie uszkodziła żadnego kręgu szyjnego 😉. Zależało mi też na tym, by oprawa była na tyle godna, by móc nosić wisiorek nie tylko na większe wyjście, ale i na co dzień. Bardzo lubię taką biżuterię. Czasami sytuacja wymaga tego, by szybko ze stylu casualowego przejść na styl bardziej elegancki. Wówczas nie tylko biała koszula czy czarna sukienka świetnie się sprawdzą, ale i tego rodzaju biżuteria. Wracając do wisiorka, to nie chciałam labradorytu przyklejać do żadnego podkładu i obszywać go koralikami, bo zakryłabym jego równie piękny spód. Muszę Was tutaj przeprosić, ale nie zrobiłam zdjęcia tyłu wisiorka. Musicie mi uwierzyć na słowo, że tył wygląda prawie identycznie jak przód, a w "pleckach" labradorytu widać piękną zorzę. Tył tyłem i tak go praktycznie nie widać, kiedy naszyjnik wisi na szyi. Za to przód musi przyciągać uwagę i robić wrażenie. Czasami zdarza się tak, że widzimy labradoryt na zdjęciu, kupujemy kamień, a kiedy przychodzi przesyłka, nasz entuzjazm zostaje sprowadzony do parteru, bo piękny ogień widoczny na zdjęciu nijak się ma do rzeczywistości. W tym przypadku labradoryt skrywa w swym wnętrzu naprawdę przepiękny ogień. Widać go pod każdym kątem. Co najważniejsze, również patrząc na wprost. Sama nie wiem, dlaczego ten wyjątkowy kamień tak długo skrywałam przed światem, echhh. Widać musiał nabrać mocy 😉.
Ostatecznie doczekał się oprawy z koralików w kolorze ciemnego srebra z delikatnym złotym akcentem. Towarzyszy mu sznur ze złoto-zielonych hematytów o ciekawym kształcie-latarenek. I jak Wam się podoba efekt końcowy?


Materiały: 3cm kaboszon labradorytu, 3mm złoto-zielony hematyt, koraliki Toho oraz Toho treasure, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze srebrnym. Wielkość wisiorka ok.5cm. Długość sznura ok.49cm.


Miracolo,labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Tak naszyjnik prezentuje się na białym tle. Moim zdaniem białe tło nie oddaje tak dobrze jego uroku, jak ciemne. Tak czy inaczej, wersja poglądowa zawsze się przyda.

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant

Miracolo, labradoryt, labradorite pendant


Chyba do tej pory na blogu nie zamieszczałam filmików, ale tym razem chciałabym pokazać Wam piękno tego kamienia. Ci, którzy śledzą mój fan page, mogli go już zobaczyć.




Często inspiracji do swoich prac szukam w naturze. I tym razem tak było. Gdy po raz pierwszy zobaczyłam ten labradoryt, jego ogień skojarzył mi się ze strukturami Słońca. Zresztą sami oceńcie podobieństwo. Poniżej zamieszczam film wykonany przez NASA. Film stworzony ze zdjęć sondy Solar Dynamics Observatory opracowanych tak, by wzmocnić widoczność struktur na Słońcu.



źródło: NASA/Goddard Space Flight Center,  21 May 2012


 Kończąc dzisiejszy post, chciałabym Wam ogromnie podziękować za Wasze komentarze i odwiedziny 💜.
Wiem, że wiele osób chętnie korzysta z mojego Poradnika jak fotografować biżuterię, dlatego przygotowałam kolejne dwie części. Od tej pory niejednolite tło ani kompozycja nie będą już miały przed Wami tajemnic 😉. Zapraszam do lektury i oczywiście po tym do własnych działań fotograficznych. 

Ściskam Was mocno i życzę Wam dużo wiosennego słoneczka! 

poniedziałek, 26 marca 2018

Snedronningen - komplet z perłami i chalcedonami

Niby mamy kalendarzową wiosnę, ale za oknem wciąż widać pozostałości zimy. Postanowiłam więc, że pokażę Wam w dzisiejszym poście biżuterię utrzymaną w zimowym klimacie. Taką, prosto ze skarbca Królowej Śniegu 😉.
Zanim jednak ją zaprezentuję, opowiem Wam o niebieskich truskawkach-częstych przysmakach na stołach rosyjskich milionerów, o kamieniach-symulantach i o ziarnku piasku, z którego powstają najpiękniejsze perły. To co? Od czego zaczynamy?
Pewnie zaciekawiły Was niebieskie truskawki 😋. Otóż wyobraźcie sobie, że naprawdę istnieje taka odmiana. To truskawka syberyjska (Fragaria sibirica). W przypadku niebieskich owoców do ich genotypu dodaje się gen pobrany z ryby – flądry pływającej w wodach Arktyki do genotypu truskawek. Powoduje on zabarwienie się truskawek na kolor niebieski i dodatkowo chroni owoce przed zamarzaniem, nawet przy minusowych temperaturach. Gdy tylko w moje ręce trafiły cudowne cebulki chalcedonu w nieziemsko pięknym niebieskim odcieniu, przypominającym śródziemnomorską głębię, od razu skojarzyły mi się one z syberyjskimi truskawkami. Głęboki i nasycony błękit chalcedonu przepięknie komponuje się z bielą perłowych patyczków. Pewnie ciekawe jesteście czy takie perły-patyczki są prawdziwymi perłami. Są. Najprawdziwszymi.
Może ustalmy najpierw, czym jest perła. Nie jest to drogocenny kamień ani kruszec. To organiczny produkt, którego budulcem jest masa perłowa, wytwarzana przez tkankę nabłonkową płaszcza, która okrywa zewnętrzną część ciała mięczaków. Jeśli intruzowi (najczęściej pasożytowi) uda się przebić muszlę i wniknąć do wnętrza organizmu, natychmiast otacza go, a następnie izoluje kolejnymi warstwami masy perłowej – dając w ten sposób początek perle naturalnej.
Przez tysiące lat perły pozyskiwano w sposób naturalny. Poszukiwacze tych kamieni nurkowali w rejonach bytowania organizmów perłorodnych, wydobywając tysiące małż, aby znaleźć cenne trofeum. Niezwykła trudność w znalezieniu pereł przekładała się na ich astronomiczne ceny. Dziś w jubilerstwie nie używa się pereł, które powstały w sposób naturalny, bez ingerencji człowieka. Pozyskiwania takich pereł zaprzestano w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dziś każdy, kto chce kupić perły, powinien mieć świadomość tego, że będzie miał do czynienia z perłami hodowanymi. Uwaga: hodowanymi, a nie hodowLanymi. Po prawidłowym nazewnictwie poznacie też, czy sprzedawca jest fachowcem i profesjonalistą 😉. A co wspólnego z perłą ma maleńkie ziarenko piasku? Choć brzmi bardzo romantycznie to tylko mit. Opowieść stworzona w celu przystępnego zobrazowania samego procesu wzrostu perły. Proces stymulacji mięczaka perłorodnego do produkcji perły polega na wywołaniu w jego ciele stanu powodującego odruch obronny (produkcję masy perłowej). W łono małż słonowodnych wszczepia się sztuczne jądro (maleńki koralik z macicy perłowej), które odegra rolę irytanta i będzie stanowiło wzorzec kształtu dla rodzącej się perły. Jeśli stosuje się kulkę, tkanka płaszczowa rośnie, tworzy wokół niej torebkę i wydziela masę perłową do wewnątrz i na kulkę, aby ostatecznie utworzyć hodowaną kulistą perłę. W przypadku pereł słodkowodnych (bezjądrowych) robi się niewielkie nacięcie tkanki płaszczowej, do którego wprowadza się kilka kawałków tkanki płaszcza. Masa perłowa tworzy się wokół poszczególnych wszczepionych fragmentów tkanki płaszcza. W obu przypadkach do podrażnionego miejsca dostarcza się fragment tkanki nabłonkowej płaszcza (tzw. epitel) pobrany od innego osobnika, gdyż wewnętrzne organy mięczaka nie mają zdolności do produkcji masy perłowej. Dzielące się komórki epitela utworzą tzw. woreczek perłowy wokół ranki lub jądra, a następnie zaczną wytwarzać masę perłową w celu izolacji niepożądanego stanu wewnątrz organizmu. I tak oto w magiczny sposób na świat przyszły i moje perły 😊.
O ile Was jeszcze nie zanudziłam opowieściami o perłach i chalcedonach, to pozostał nam jeszcze do omówienia tajemniczy " symulant". Produkuje się go od XIX wieku ze szkła, żywicy, czasem plastiku i wytwarza przeróżne kształty. Jego cechą charakterystyczną jest półprzeźroczysty mleczny kolor. W zależności od kąta padania światła mieni się najczęściej na żółto, niebiesko czasami na różowo, pomarańczowo czy fioletowo. Imituje rzadki i drogi opal. Bardzo często jest też z opalem mylony. Mowa o opalicie. Nie jest minerałem ani kamieniem jubilerskim, choć jubilerzy, ze względu na jego walory, często wykorzystują go do swoich prac. W moim komplecie, zarówno w kolczykach, jak i w bransoletce znajdziecie go pod postacią na wpół transparentnych, mlecznych fasetowanych oponek mieniących się na niebiesko. 
Komplet jest delikatny, kobiecy i elegancki. A tak cudowna kolorystyka na pewno nie pozostanie niezauważona. 


Materiały: ok 4 x 0,5 cm perły Biwa o kształcie patyczka, 8mm fasetowane cebulki chalcedonu w kolorze błękitnym, 6 x 4mm oponki opalitu, 4x3mm oponki niebieskiego agatu, 9,5mm zawieszki,  metalowe elementy w kolorze srebra. 


Miracolo, komplet z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony set

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, bransoletka z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony bracelet

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings

Miracolo, kolczyki z perłami, chalcedonami i opalitami, perły Biwa, cebulki chalcedonu, opalit, pearl and chalcedony earrings


Wiem, że Wasza pamięć jest niezawodna i na pewno kojarzycie komplet Rangiroa, który pokazałam Wam kilka miesięcy temu. W obu przypadkach użyłam pereł patyczków. Zamieniłam jednak zieleń chalcedonów na błękit i zamiast wisiorka stworzyłam bransoletkę. Mam cichą nadzieję, że podobnie jak poprzedni, tak i ten komplet, skradnie Wasze serduszka 💙.


Na zakończenie dzisiejszego wpisu, z całego serca  chcę Wam podziękować  za Wasze przemiłe komentarze i za odwiedziny. Ściskam Was mocno! Trzymajcie się ciepło! 💜😊

czwartek, 15 marca 2018

Zephirine - wisiorek z kwarcem różowym

Jedni kochają róż, inni go nienawidzą. Jeśli należycie do tej drugiej grupy, to uprzedzam, że dziś ten kolor będzie motywem przewodnim. Będzie go sporo. Nie zabraknie też romantyzmu, zmysłowości i kobiecego pierwiastka. 

Zacznijmy jednak od przyjrzenia się bliżej bohaterowi dzisiejszego wpisu. Będzie nim jeden z moich ulubionych minerałów - kwarc różowy 😊.
Jego urodę i magię doceniono już w starożytności. Według zapisów archeologicznych kwarc różowy był używany przez Asyryjczyków już w 800 r. p.n.e. Później stał się popularny wśród Greków i Rzymian, którzy wierzyli, że ma bardzo silne magiczne moce. Według legendy był używany przez Kupidyna w celu wzniecenia miłości i pasji. Kwarc patronował też Astarte – Królowej Gwiazd, która była fenicką boginią płodności, miłości i wojny. W czasach nam współczesnych kwarc różowy nazywany jest "kamieniem miłości". Miłość w tym przypadku, nie oznacza wyłącznie uczucia łączącego dwoje kochających się ludzi, lecz odnosi się także do dobrych relacji z samym sobą, innymi ludźmi oraz ogólnie pojętej natury. Jak to zwał, tak zwał, ale jedno jest pewne. Nasza pozytywna postawa wobec otoczenia zostaje odwzajemniona. Dobra energia wraca do nas zwielokrotniona, przyciągając pozytywnych ludzi i dobre zdarzenia.
Róż to kolor bardzo kobiecy, więc nie dziwi mnie to wcale, że kwarc różowy doczekał się miana kamienia miłości. Mnie ten minerał oczarował. Nie tylko swoją delikatną, pastelową kolorystyką, ale i lekko transparentnym wnętrzem poprzeszywanym jasnym żyłkami, tworzącymi nieregularne wzory niczym cirrusy przysłaniające białym welonem letnie niebo. Kwarcowy kaboszon otoczyłam koronkową oprawą z koralików Toho i Miyuki Delica w kolorze srebra i pastelowego różu. Tak oprawiony kamień zawisł w towarzystwie grona, w którym oprócz kuleczek kwarcu różowego, swoje miejsce znalazły szklane czeskie kulki, gładkie i fasetowane kropelki oraz maleńkie perły Swarovskiego. Jak widać na zdjęciach, całość utrzymana jest w kolorach srebra i różnych odcieni różu. 

Materiały: 25x21mm kropla kwarcu różowego, 6mm kulki kwarcu różowego, 9x4mm fasetowane łezki różowego kwarcu,  6mm kulki w kolorze gold lustered pink marble, 7x5mm szklane łezki w kolorze luster transparent topaz pink, 4mm perły Swarovskiego (944) w kolorze pastel pink, koraliki Toho treasure oraz 15/o w kolorze galvanized aluminium, koraliki Miyuki delica w kolorze opaque pale rose ab (DB1504), metalowe elementy w kolorze srebrnym. Długość naszyjnika ok 45cm. Wielkość elementu ozdobnego ok. 8x3,5 cm.



Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Miracolo, kwarc różówy, pink quartz, quartz pendant

Ostatnio ciężko mi się zabrać za pisanie. Chyba całą swoją energię spożytkowałam na tworzenie 😉. 
Mam nadzieję, że znajdę siły i motywację, by już wkrótce pokazać Wam, co nowego powstało. Trzymajcie kciuki!


Dziękuję Wam z całego serca za Wasze odwiedziny i za pozostawione komentarze. Dodajecie mi nimi otuchy i motywujecie do dalszej pracy twórczej. Ściskam Was mocno ! 💜 


środa, 28 lutego 2018

Manitoba - wisior z plastrem agatu

Czas płynie zdecydowanie za szybko. W ostatnim dniu lutego zmobilizowałam się, by coś Wam jeszcze w tym miesiącu ,zaprezentować. To dzięki Wam, plaster agatu doczekał się oprawy. Tak, tak. Macie w tym swój udział i możecie mieć wpływ na to, które z kamieni trafiają na mój warsztat😊. Niewtajemniczonych odsyłam na mój fan page 😉.

Plaster agatu długo leżał w mojej skrzyni ze skarbami. Prawdę powiedziawszy, nie bardzo miałam pomysł na jego oprawę. To dość sporych rozmiarów kamień o nierównych naturalnych brzegach. Nie chciałam obszywać go koralikami, bo zakryłyby one jego piękny brzeg. Kamień jest duży, więc nadawałby się na spory naszyjnik. Tylko gdzie taki naszyjnik nosić? Na co dzień, raczej by się nie nadawał, a trzymać go na wielkie wyjście... szkoda. Ma też w swym środku niewielką, uroczą druzę, którą należałoby wyeksponować, a nie zakrywać.  I tak sobie leżał i cierpliwie czekał na swoją kolej, aż się w końcu doczekał. Doczekał się towarzystwa gronka zrobionego z minerałów i szklanych kryształków. Nie łatwo było dobrać do niego pasujące kamyczki czy szkiełka. Kamień jest w dość nietypowym fioletowo-granatowym kolorze. Gronko powstało z kuleczek fioletowo-niebieskiego iolitu, maleńkich białych perełek, białej perły Keishi, zielonej cyrkonii oraz fasetowanych lawendowyc i zielonych koralików fire polish. Kolory gronka z jednej strony kontrastują i wyróżniają się na tle agatu, z drugiej pięknie podkreślają jego kolor. Muszę powiedzieć i to nieskromnie, że tak ubrany agat bardzo mi się podoba. A Wam?

Korzystając jeszcze z okazji, chciałabym przybliżyć Wam kolejny minerał - Iolit w geologii i mineralogii zwany kordierytem.
Nazwa iolit pochodzi od greckiego słowa  oznaczającego fiolet. Iolit o wartości jubilerskiej jest szafirowo-niebieski. Delikatnie fioletowe odcienie mieszają się z ciemnoniebieskimi, tworząc jednolity kolor przypominający niebo przed burzą. Z racji podobieństwa barwy do burzowego nieba i często wyższej, bardziej krystalicznej „wodnej” czystości, w przeszłości był mylnie nazywany „szafirem wodnym". Kryształy nie mające wartości jubilerskiej występują w różnych odcieniach barw niebieskich (od ciemno- do jasnoniebieskich), niekiedy z szarym odcieniem. Najważniejszą właściwością iolitu jest jego pleochroizm. Kamień zmienia barwę w zależności od polaryzacji przechodzącego przez niego światła. Z jednej strony może być on fioletowo-niebieski, z innej przezroczysty lub miodowy.Pleochroizm jest utrudnieniem przy szlifowaniu iolitu. Jeśli nie jest on odpowiednio oszlifowany, kolor kamienia straci na intensywności. Iolity bardzo rzadko poddawane są procesom polepszania barwy. Nie trzeba ich podgrzewać ani naświetlać, a ich niebiesko-fiołkowy kolor jest praktycznie zawsze dziełem natury. W kwestii czystości iolity są najczęściej przezroczyste, rzadziej przejrzyste. Czasem zawierają one bardzo atrakcyjne inkluzje w postaci płaskich, metalicznych punktów. Przypominają one wprowadzony w strukturę kamienia brokat.
A na deser mała ciekawostka, albo jak kto woli legenda. 
Cienkie kawałki iolitu były wykorzystywane przez legendarnych wikingów. Żeglarze odkryli, że za pomocą iolitu można z łatwością określić lokalizację na morzu. Patrząc przez iolit, byli w stanie określić dokładne położenie słońca przy zachmurzonym niebie i w ten sposób bezpiecznie podróżować do Nowego Świata i z powrotem.


Materiały : 6x3,5 cm plaster agatu z druzą, 4mm kuleczki iolitu, ok 3mm perełki-oponki, ok. 1cm perła Keishi, 6x4mm cyrkonia w kolorze olivine AB, 4mm koraliki Fire Polish w kolorze saturated lavender,3mm Fire Polish w kolorze Lt olivine AB, posrebrzane metalowe elementy wykończeniowe. Wielkość wisiorka wraz z krawatkę to ok. 7x 3,5cm.


Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły

Miracolo, agat z druzą, agate druzy, iolit, perły


Agat okazał się bardzo kapryśnym obiektem i za nic nie chciał się dobrze zaprezentować na zdjęciach. Gładko wypolerowana powierzchnia, naśladując lustro, odbijała wszystko, co znajdowało się w zasięgu agatu. Ciemny fioletowo-granatowy kolor w niektórych ujęciach wyglądał jak czerń. Druza stawała się głęboką studnią bez dna o gładkich brzegach. Nie jestem w pełni zadowolona z sesji fotograficznej, ale starałam się wybrać zdjęcia, które zaprezentują nie tylko wisior w pełnej okazałości, ale pokażą też jego szczegóły. Dlatego macie dzisiaj co oglądać 😉.


Ściskam Was mocno i dziękuję za to, że do mnie zaglądacie i zostawiacie dobre słowo 😊💜. Do miłego! 


środa, 14 lutego 2018

Honbeni II - kolczyki chwosty

Dziś święto zakochanych. Św. Walenty czuwa nad tymi wszystkimi, którym serca szybciej biją. Tak sobie pomyślałam, że na dzisiejszą okazję najlepszym i najbardziej odpowiednim dodatkiem do stroju, będzie biżuteria w stylu romantycznym. 


Zamiast intensywnej, gorącej czerwieni, która najbardziej kojarzy się z tym dniem, mam dla Was pastelowy, pudrowy beżowy róż. Taki delikatny, modny nudziak 😉. Kolor, w którym zakochały się gwiazdy, projektanci i fashionistki na całym świecie. Pasuje do wszystkiego. Można się w niego ubrać od stóp do głów, zestawić z łagodnymi odcieniami: karmelem, brązem, szarościami, złotem czy srebrem. Jeśli lubicie kontrasty, świetnie zaprezentuje się z fuksją, czerwienią, limonką, granatem, turkusem, pomarańczem, no i oczywiście z czernią i bielą. Ja uwielbiam wszelkie pastele i pudrowe, lekko "przybrudzone" kolory, ale i intensywne barwy mają u mnie takie same szanse. Chyba jak większość kobiet zapałałam też głębokim uczuciem do mięciutkich chwostów. Nie dość, że pięknie się prezentują, przyciągają uwagę, to są leciutkie niczym piórko. Chętnie więc po nie sięgam i wykorzystuję w swojej biżuterii. Wybrałam długie chwosty, bo lubię długie kolczyki. Lubię też ostatnio prostotę i minimalizm. Uważam, że takim chwostom wiele nie potrzeba. Moje dostały wyplecione z koralików czapeczki w odcieniach srebra i łososiowego różu. Do czapeczek dołożyłam metalowe listki w kolorze oksydowanego srebra. U nasady listków umiejscowiłam maluteńkie białe perełki w kształcie oponek. Górę czapeczek wieńczą fasetowane oponki agatu w kolorze bardzo zbliżonym do koloru chwostów.



Jasny kolor w stylizacji nie tylko rozjaśni twarz, ale też nada jej wyrazu i promienności. Jeśli zestawicie go z szarością, otrzymacie klasyczny, elegancki zestaw. Biznesowe spotkanie, a może romantyczna randka? Taki zestaw sprawdzi się naprawdę przy wielu okazjach.  


Materiały: 65x6mm chwosty z wiskozy w kolorze nude, 3x4mm oponki różowego agatu, ok.3mm białe perełki, koraliki Toho treasurze oraz Toho 15/o w kolorze nickel, koraliki Miyuki Delica w kolorze opaque lt salmon luster (DB1533), ok 15x8mm matalowe listki, sztyfty ze stali chirurgicznej. Długość całkowita kolczyków to ok. 7,5cm.

 
 Miracolo, kolczyki z chwostami, chwost, tassel earrings

Miracolo, kolczyki z chwostami, chwost, tassel earrings

Miracolo, kolczyki z chwostami, chwost, tassel earrings

Miracolo, kolczyki z chwostami, chwost, tassel earrings

Miracolo, kolczyki z chwostami, chwost, tassel earrings



Skoro jesteśmy przy święcie zakochanych, to na koniec, mam dla Was parę ciekawostek związanych z tym świętem. Czy wiecie, że dzień zakochanych został oficjalnie uznany dopiero w V wieku przez papieża Gelazjusza I, który wybrał 14 lutego na stałą datę celebrowania tego święta?


W Kościele katolickim 14 lutego wspomina się św. Walentego-biskupa i męczennika. Łączy się z nim wzruszająca, walentynkowa można by rzec, legenda. Walenty według podań był kapłanem, który żył w III wieku w Rzymie, kiedy to panujący cesarz Klaudiusz II stwierdził, że mężczyźni bez rodzin będą lepszymi żołnierzami i zakazał zawierania związków. Walenty, rozumiejąc absurdalność tej decyzji, po kryjomu udzielał sakramentów młodym zakochanym parom. Niestety, kiedy wieść o tym dotarła do cesarza i władca skazał go na śmierć. Kiedy czekał na swoją egzekucję, przez przypadek poznał wspaniałą córkę naczelnika więzienia. Kobieta była niewidoma. Kapłan całkowicie stracił dla niej głowę. Legenda głosi, że miłość mężczyzny była tak wielka, że ukochana Walentego odzyskała wzrok. Niestety nie uchroniło go to przed śmiercią, do której doszło,jakże by inaczej, 14 lutego. Zrozpaczona ukochana otrzymała jedynie list, który został podpisany "Od Twojego Walentego".  
I tą romantyczną opowieścią kończę dzisiejszy post.



 Cieszcie się świętem zakochanych. Niech miłość będzie z Wami nie tylko dzisiaj, ale przez caluśki rok! 💜

      

niedziela, 4 lutego 2018

Iris - wisiorek ze szkłem dichroicznym i granatem


Wszyscy zachwycamy się minerałami, kamieniami szlachetnymi czy perłami i nie ma się czemu dziwić, bo są to barwne cuda natury, które swym pięknem potrafią zachwycić niejednego. Niby takie zwykłe kamienie, a niektóre są rzadsze niż złoto i mają dar oczarowywania swym wyglądem. 

W swojej biżuterii bardzo chętnie sięgam po kamienie naturalne, ale lubię też poszukać innych rozwiązań. Chciałabym pokazać Wam dzisiaj coś, czego nie stworzyła Matka Natura, ale ludzka ręka. Coś, co zostało opracowane przez naukowców z NASA. Wiecie już, co to jest? Nie będę Was dłużej trzymać w niepewności, czy budować napięcia. Poznajcie ... Szkło dichroiczne.

Szkło dichroiczne jest to szkło, na które w próżni, za pomocą działa elektronowego, nałożono tlenki metali (złota, srebra, tytanu, chromu, aluminium, cyrkonu, magnezu i krzemu) w postaci wielu cienkich warstw. Warstwy te mają grubość łącznie około 700 nm. Termin dichroiczne oznacza grę dwóch kolorów, tzn. szkło takie, przepuszczając dany kolor, odbija jego barwę dopełniającą. Dzięki nałożeniu 30-50 warstw widziany kolor jest różny w zależności od kąta patrzenia i padania światła. Rezultatu nigdy nie da się idealnie powtórzyć, dzięki czemu każdy wyrób jest jedyny w swoim rodzaju. To, co zaś widzimy, to interferencja światła odbitego od tych warstw, które same w sobie nie mają koloru. Efekt ten nosi nazwę iryzacji (źródło: Wikipedia).

Niepowtarzalna gra kolorów, odporność na czynniki atmosferyczne i ścieranie oraz nigdy nieblaknące kolory sprawiły, że po szkło dichroiczne chętnie sięgają także jubilerzy. 

Ja też nie zdołałam oprzeć się magii tego szkła. Niewielki kaboszon dostał bardzo skromną oprawę. Minimalna liczba koralików miała wyłącznie wydobyć wewnętrzne piękno szklanego kaboszonu. Żeby jednak wisiorek nie był nijaki, dodałam śliczny filigranowy kwiat. W środku kwiatu zamieściłam malutki granat, który swym kolorem wspaniale współgra ze szkłem dichroicznym. Wisiorek jest dość prosty, powiedziałabym nawet, że dość skromy, ale chyba właśnie w tym tkwi cały jego urok. Jak myślicie?


Materiały: 2x1,5cm kaboszon szkła dichroicznego, 7mm granat, 2,6cm filigranowy metalowy kwiat w kolorze oksydowanego srebra, koraliki Toho treasurze w kolorze nickel oraz Toho 15/o w kolorze gold lustered raspberry oraz nickel, metalowa krawatka, zapięcie magnetyczne, 1mm sznurki lakierowane w kolorze różu i fioletu. Wielkość wisiorka ok. 7,5x2,6cm.


Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Miracolo, szkło dichroiczne, granat, filigran, dichroic glass, garnet, filigree pendant

Starałam się, jak mogłam, aby pokazać Wam kolory szkła dichroicznego, ale pogoda nie rozpieszcza, więc efekt jest, jaki jest. Jeśli się dobrze przyjrzycie, znajdziecie w szkle odcienie różu, wrzosu, fioletu, ciemnego fioletu wpadającego w śliwkę oraz  kilka złoto-zielonych drobinek przechodzących w zgniło-zielone pasemko. Dla mnie całe wnętrze wygląda tak, jakby je ktoś obsypał galaktycznym pyłem. 

Nie przedłużając, spieszę podziękować Wam za każde dobre słowo pozostawione tu na blogu i za odwiedziny. Ściskam Was mocno! Miłej niedzieli! 💜


sobota, 27 stycznia 2018

Acolon - kolczyki z cytrynen i chalcedonem

Kiedy za oknem zima ściera się z wiosną, dobrze jest wspomóc się solidną dawką witaminy C, która wzmocni nasz organizm i poprawi odporność. Możecie więc pić sok z czarnej porzeczki, jeść kiwi, kiszoną kapustę, pić herbatkę z cytrynką albo... sprawić sobie biżuterię z cytrynową kropelką 😉

Jak już pewnie zdążyłyście się zorientować, bohaterem dzisiejszego posta będzie nie kto inny, jak żółty Cytryn.

Cytryn, zwany też kwarcem żółtym, to kamień szlachetny. Jest piękną i drogocenną odmianą kwarcu. Cytryn jest przezroczysty, a swoje żółte zabarwienie zawdzięcza wtopionym w jego strukturę cząsteczkom wodorotlenku żelaza. Intensywnie żółte zabarwienie cytrynu jest bardzo rzadko spotykane w naturze, dlatego często modyfikuje się kolor, aby osiągnąć wiele barw. Począwszy od jasnożółtej aż po głęboką czerwień. Zapytacie pewnie, jak to się robi? Otóż w bardzo prosty sposób. Aby uzyskać kamień podobny do naturalnego cytrynu, wygrzewa się ametysty albo kwarce dymne. W temperaturze 470 °C ametyst staje się jasnożółty, a przy temperaturze 550–560 °C – osiąga kolor ciemno- lub czerwonobrunatny. Wszystkie wyprażane cytryny wykazują czerwonawy odcień, podczas gdy naturalny cytryn jest zwykle bladożółty. Najwyżej cenione cytryny mają kolor ciemnopomarańczowy lub czerwony i zwane są Cytrynami Madeira ze względu na podobieństwo swojej barwy do wina Madeira.

Naturalny cytryn wytwarza niekiedy dwubarwne żółto-fioletowe odmiany, będące w części cytrynem a w części ametystem. Taki kamień zwany jest Ametrynem. 


Jego nazwa pochodzi od starofrancuskiego słowa citrin – żółty; gr. kitros - cytryna; łac. citrus - drzewo cytrusowe. Ze względu na swoją barwę używany jest w jubilerstwie i jest poszukiwany przez kolekcjonerów. Uważany jest też za kamień dobrobytu, który przyciąga wiele korzystnych sytuacji i przydatnych ludzi. Sprzyja stabilizacji życia zawodowego i prywatnego. Podobno nosi też w sobie energię Słońca. 

Moje cytryny to fasetowane kropelki i maleńkie fasetowane oponki. Do towarzystwa otrzymały fasetowane jasnofioletowe kuleczki ametystów, ciemnofioletowe ametystowe oponki i intensywnie fioletowe krople chalcedonów. Czasami, wcale nie trzeba daleko szukać kolorystycznych inspiracji. W tym przypadku Matka Natura sama podpowiedziała, jakie dwie barwy ze sobą połączyć. Ja wybrałam tylko materiały. I tak powstały ametrynowe (w sensie koloru) kolczyki.


Materiały: 9x6mm fasetowane krople cytrynu, 2x3mm oponki cytrynu, 6mm fasetowana kule ametystu, 3x4mm oponki ametystu, 10x8mm fasetowana kropla chalcedonu, metalowe listki oraz elementy ozdobne w kolorze oksydowanego srebra. Długość kolczyków ok 6,5cm.

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Miracolo, fioletowy chalcedon, cytryn, ametyst, earrings, chalcedony, citrine stone, amethyst

Zapewne większość z Was już wie, że w tym roku będzie królował wszem i wobec miłościwie panujący fiolet. Instytut Pantone ogłosił Ultra Violet kolorzem 2018 roku. Jeśli o mnie chodzi, to ja się bardzo cieszę, bo fiolet to jeden z moich ukochanych kolorów. Tak, więc będę mogła sobie bezkarnie poużywać do woli. Z fioletem, oczywiście 😉.


Nie będę już przedłużać. Zostawiam Was z ultra fioletem i moimi cytrynowo-ametystowo-chalcedonowymi  kolczykami. Mam też nadzieję, że łyknęłyście odrobinę gemmologicznej wiedzy i poznałyście kolejny piękny minerał-cytryn.


Chcę Wam jeszcze ogromnie podziękować za komentarze, którymi zasypałyście mnie pod poprzednim postem. Przepraszam, że na nie nie odpowiedziałam, ale choróbsko rozłożyło mnie totalnie na łopatki. Doceniłam moc witamin i powoli się wracam do siebie😉. 

Cieszę się bardzo, że wisiorek z agatem dendrytowym wzbudził tyle pozytywnych emocji 😊. Ściskam Was mocno! Dbajcie o siebie, bo aura nas nie rozpieszcza. Odpoczywajcie. Miłego weekendu! 💜




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...