wtorek, 21 marca 2017

Akrotiri

No i zrobiła nam się wiosna. Tylko aura za oknem jakoś tak mało wiosenna. Szaro, pochmurno, deszcz co rusz siąpi. Nawet nastrój jakiś taki... pod psem...
Nie ma co narzekać. Trzeba poprosić wiosenkę, aby przegnała chmurzyska i by słonko rozpostarło swe ciepłe  promyki.


Chciałabym pokazać Wam dzisiaj bardzo proste kolczyki, którymi nie przywołuję wiosny, a powiedziałabym, że raczej żegnam zimę. Osobiście nie przepadam za "biżuteryjnymi zestawami", ale mimo to, postanowiłam dorobić kolczyki, które będą pasowały przede wszystkim do bransoletki Atlantyda i ewentualnie do wisiorka Atlantis, choć w tym drugim przypadku noszenie wisiorka i kolczyków razem, to jak dla mnie, o jeden krok za daleko. Tak czy inaczej, w kolczykach wykorzystałam ażurowe elementy, które  przypominają mi troszkę łapacze snów, fasetowane oponki amazonitu (te same, co w wisiorku i bransoletce) oraz długie łańcuszki zakończone kropelkami chalcedonu o delikatnym, pastelowym odcieniu błękitu. Kolczyki z założenia miały być lekkie pod względem fizycznym (moje uszy źle znoszą większy ciężar), jak i wizualnym.  Chyba osiągnęłam cel?


O kolejnym minerale, którego tu użyłam, czyli o chalcedonie, opowiem Wam przy innej okazji. 

Na zakończenie tylko dodam, że robiąc te kolczyki, podążałam śladem zaginionej Atlantydy. Dotarłam do miejsca, które nazywa się Akrotiri (Akrothiri). Znajduje się ono na Cykladach i choć wydaje się to nieprawdopodobne, z zaginionym lądem ma wiele wspólnego... ;-)


Materiały: 15mm metalowy element ażurowy, 6x4mm oponki amazonitu, 1cm krople chalcedonu, metalowy łańcuszek oraz bigle otwarte w kolorze srebrnym. Długość całkowita kolczyków ok. 9cm.

kolczyki z amazonitem i chalcedonem, amazonite earrings






Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze pozostawione pod ostatnim postem. Jest mi ogromnie miło, że pomimo mojej ostatniej absencji, wciąż do mnie tak licznie zaglądacie :-)
Witam też w swoich progach kolejną obserwatorkę :-)

 Tymczasem ściskam Was i idę poodwiedzać Wasze blogi, bo mi się zaległości porobiły, że ho ho!


P.S. Następny post będzie już typowo wiosenny ;-)


poniedziałek, 6 marca 2017

Atlantyda

Są tacy, którzy wierzą, że kamienie mają magiczną siłę i lecznicze właściwości, że tkwi w nich pozytywna energia, która wpływa na nasz organizm. Można w te właściwości wierzyć lub nie. Zawsze jednak warto posiadać choćby niewielką, ale ponadczasową, wiecznie modną i elegancką biżuterię. A taka właśnie jest biżuteria wykonana z naturalnych minerałów. 

Jeśli oczekiwałyście dzisiaj kolejnej ambitnej pracy, to niestety mam złą wiadomość. Dziś będzie najprościej, jak się tylko da. Jest to jednak zabieg w pełni przemyślany i zaplanowany. Był wisior Atlantis,  teraz przyszła kolej na Atlantydę-bransoletkę pasującą do tego wisiorka, wykonaną (częściowo) z tych samych kamieni, co Atlantis.

Zanim opowiem Wam o bransoletce, zabieram Was w podróż do dalekiej Amazonii, gdzie poszukamy pierwszego minerału-amazonitu ;-)
Amazonit to rzadki minerał z gromady krzemianów, zielona odmiana mikroklinu (glinokrzemian potasu). Teorii pochodzenia nazwy jest kilka. Uważa się, że nazwa amazonit pochodzi od rzeki Amazonki, nad którą, jednak bezpośrednio ten minerał nie występuje. Druga z teorii mówi, że nazwa wzięła się od papug z rodzaju Amazona, których zielone upierzenie przypomina barwę tego minerału. Trzecia teoria sugeruje pochodzenie nazwy od wojowniczego, damskiego plemienia Amazonek. Macie zatem możliwość wyboru teorii, która najbardziej wydaje się Wam prawdopodobna. Tak czy inaczej, amazonit to kamień półszlachetny, poszukiwany i ceniony przez kolekcjonerów oraz twórców biżuterii. To kamień do odpędzania strachów i zmartwień. Przywraca nadzieję, wiarę i optymizm, gdy człowiek czuje się osamotniony. Amazonit namawia człowieka, aby wziął odpowiedzialność za swoje życie i stał się twórcą własnego losu, zaczął realizować marzenia. Przez starożytnych amazonit był nazywany kamieniem młodości, gdyż według wierzeń noszony przy skórze pozwalał zachować jej młodość i jędrność. I mnie by to wystarczyło ;-)
Drugim minerałem, który znajdziecie w bransoletce, jest tzw. złoto głupców.
Piryt to minerał z gromady siarczków-nadsiarczek żelaza. Jego nazwa pochodzi od greckich słów pyr- ogień oraz pyrite -iskrzący, gdyż minerał ten iskrzy się pod wpływem uderzeń krzesiwa (krzemienia lub twardego metalu). Ze względu na swoją złoto-metaliczną barwę i mylenie go z prawdziwym złotem dawniej nazywany był „złotem głupców” lub „kocim złotem”. Bywa także mylony z markasytem, którego skład chemiczny jest taki sam, jednak struktura zupełnie inna. Piryt jest „kamieniem niezależności”, samodzielności i odpowiedzialności. Równoważy w nas dwa pierwiastki-żeński i męski (Yin i Yang wg taoizmu-chińskiego systemu filozoficznego), czyli męską, ekstrawertyczną energię skierowaną na zewnętrzne działanie, z żeńską energią introwertyczną, ukierunkowaną na wewnętrzną refleksję. Stymuluje kreatywność u ludzi zajmujących się dziedzinami artystycznymi: rzeźbą, architekturą, malarstwem, grafiką, a także nauką. Niestety oprócz niekwestionowanych zalet, ma też wady. Piryt ulega szybkiemu powierzchniowemu wietrzeniu. Pod wpływem tlenu i wilgoci utlenia się, czyli koroduje. Czasami wręcz małe dotknięcie palcem tego kamienia może skutkować pojawieniem rdzy na jego powierzchni, gdyż nasze dłonie naturalnie są wilgotne, a skóra ma kwaśny odczyn. Może się zdarzyć też tak, że piryt spowoduje podrażnienie skóry lub reakcję alergiczną, a to za sprawą kwasu siarkowego oraz jonów żelaza, wydzielonych podczas długotrwałego kontaktu z ciałem, pod wpływem potu i tlenu. Należy go zatem przechowywać w suchym i zacienionym miejscu oraz unikać kontaktu z wilgotną skórą. Nie ma co jednak popadać w paranoję, tylko nosić piryt i cieszyć się jego urokiem :-)

Materiały: 6x4mm oponki amazonitu, 1 cm pastylka pirytu, 3mm koraliki fire polish w kolorze argentic, metalowe elementy wykończeniowe, jedwabny chwost.



bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet

bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet

bransoletka, amazonit, piryt, amazonite bracelet





Jak widzicie na powyższych zdjęciach, Sama bransoletka jest bardzo prosta. Minerały nanizane zostały na gumkę jubilerską, dzięki czemu bransoletkę zakłada się bez żadnego problemu. Oponki amazonitu oddzielone są od siebie koralikami fire polish oraz kuleczkami dystansowymi. Najważniejszy punkt stanowi pastylka pirytu. Z tyłu dołożyłam własnoręcznie wykonanego z jedwabnych nici chwosta i dołączyłam metalową niewielką ważkę.



Dziękuję Wam za Wasze odwiedziny i miłe słowa, które zostawiacie pod postami. To świetna motywacja, której mi ostatnio brakuje, do dalszej pracy. Chyba potrzebuję czegoś na rozgrzewkę ;-)
Ściskam Was mocno! Do miłego! :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...