wtorek, 31 maja 2016

Triplet

Lato to idealna pora na noszenie bransoletek. Świetnie wyglądają na muśniętym słońcem ciele, przykuwają wzrok i stanowią dopełnienie letnich kreacji. Ja je bardzo lubię. Nie dziwcie się więc, że znowu chcę Wam pokazać kolejne bransoletki ;-). Od czasu, gdy zrobiłam bransoletkę Regenbogen, zakochałam się w bazach nunn. Tym, którzy pierwszy raz spotykają się z tym określeniem, wyjaśniam, że są to metalowe bazy z zewnętrznym rantem, które można obszyć koralikami, sutaszem, rzemieniami lub czym tylko dusza zapragnie. Są naprawdę świetne i wygodne w noszeniu. Mnie już jedna taka bransoletka nie wystarcza, więc zrobiłam trzy. A co? Jak szaleć, to szaleć! ;-). Taki trzyczęściowy komplet daje wiele możliwości noszenia. Jak widzicie na zdjęciach, każda bransoletka jest w innym kolorze. Wybrałam ciepły odcień pomarańczu, chłodny hematyt i delikatny odcień kości słoniowej. Kość słoniowa jest tu kolorem spajającym dwa pozostałe. Żeby jednak komplet nie był taki "oklepany", postanowiłam dodać do jednej z bransoletek kryształki w formie biconów. Ponieważ kość słoniowa jest tu jedynym neutralnym kolorem, uznałam, że właśnie na niej najlepiej będą wyglądały kryształki w kolorach pasujących do pozostałych bransoletek. Dzięki takiej kombinacji bransoletki pięknie prezentują się w zestawie. 

Materiały: koraliki Toho 11/o w kolorach opaque rainbow pumpkin, metallic hematite oraz ceylon lt ivory koraliki Toho 15/o w kolorze opaque sunset orange oraz metallic hematite, 3mm czeskie bicony w kolorze hematite oraz hyacinth, bazy ze stali nierdzewnej. Wysokość każdej bransoletki wraz z rantem to 8mm. Średnica wewnętrzna-69mm.



bransoletki na bazach nunn, bracelets

bransoletki na bazach nunn, bracelets

Jeśli nie mamy ochoty ubierać aż trzech bransoletek naraz, zawsze możemy ich liczbę zredukować i nosić po dwie. Zobaczcie ile jest możliwości:









Każdą z tych bransoletek można też nosić pojedynczo. Niestety, pojedyncze egzemplarze nie doczekały się sesji fotograficznej, ale myślę, że właściwie wszystko i tak zostało pokazane, więc nie ma czego żałować. No i nie chciałabym zamęczyć Was niezliczoną ilością zdjęć ;-).
Podsumowując dzisiejszy post, chciałam Wam powiedzieć, że czasami jednak warto pokombinować. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię taką wielofunkcyjną biżuterię, dającą wiele możliwości noszenia. Pasującą do bluzek, t-shirtów, sweterków, sukienek, spodni itd. Do noszenia na co dzień i od święta. Mam nadzieję, że podobnie jak moje, takie bransoletki, skradną też serca innych pań.


Dziękuję Wam za każde pozostawione tu słowo, jak i za Wasze odwiedziny. Jest mi ogromnie miło, że do mnie zaglądacie, choć częstotliwość publikowania postów nieco ostatnio osłabła. Zrzućmy to na karb przesilenia wiosenno-letniego ;-).

Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego postu :-)

P.S Za Waszą namową, już pracuję nad kolczykami do bransoletki z poprzedniego posta. Jak tylko skończę i  je obfocę, to Wam zaraz pokażę.



piątek, 20 maja 2016

Guallatiri

Na razie chowam wszelkie róże, róż i romantyczny nastrój, choć w tej kwestii nie powiedziałam jeszcze ostatniego zdania i z pewnością takie klimaty jeszcze się u mnie pojawią.  Zanim to jednak nastąpi mam dla Was coś na rozgrzewkę. Będzie gorrrrąco i wybuchowo. No dobra, nie bójcie się. Nic Wam nie wybuchnie.  Mój nieco wybuchowy charakter został  tymczasowo uśpiony. Jest niczym drzemiący wulkan, więc chwilowo większa erupcja, ani zalanie wrzącą magmą Wam nie grozi ;-). Temperaturę będę podgrzewać jedynie koralikami w kolorze chalk lava red. Jakiś czas temu zakupiłam koraliki dragon scale właśnie w tym kolorze. Pierwszy raz miałam przyjemność wypróbować te koraliki. Tak, praca z nimi to była przyjemność. Są śliczne i jak na smoczą łuskę ... zaskakująco niewielkie, przez co delikatne i niewyzywające. Wykorzystując ten tutorial, mogłam połączyć koraliki dragon scale z moimi ulubionymi miniduo. Dzięki temu połączeniu bransoletka zyskała w pełni moją aprobatę i bardzo mi się spodobała. Jest elegancka, delikatna i nietuzinkowa. Do tego jest plastyczna, więc miękko układa się na nadgarstku. Z chęcią wypróbuję inną wersję kolorystyczną, kiedy tylko dotrą do mnie koraliki.


Materiały : koraliki dragon scale w kolorze chalk lava red, koraliki miniduo w kolorze matte metallic iris purple, Toho 8/o w kolorze frosted dark bronze, Toho 11/o w kolorze silver lined milky montana blue, Toho 15/o w kolorze silver lined milky montana blue oraz permanent finish galvanized safron, metalowe elementy wykończeniowe. Długość bransoletki wraz z zapięciem ok 18,5 cm. Szerokość ok.1,5 cm.



bransoletka ze smoczą łuską, bracelet with dragon scale beads



Tu bransoletka w całej swojej rozciągłości: 


A tu małe zbliżenie


Nie mogłam się powstrzymać, by wypróbować jak bransoletka będzie się prezentować na innym tle.


Na moim nadgarstku prezentuje się tak:




Jeśli macie ochotę wykonać bransoletkę, czy też naszyjnik według tej instrukcji, to gorąco namawiam. Będziecie mile zaskoczone efektem końcowym. Uprzedzam jednak, że jest to wzór dla osób, które mają już pojęcie o szeroko pojętym beadingu. Potrafią sprawnie wywijać igłą, mają pokłady cierpliwości i dość sporo wolnego czasu. Jeśli mimo wszystko Was nie zniechęciłam, to do dzieła ! :-)



Witam Cię Rafale w gronie obserwatorów :-). Miło mi bardzo, że jako jeden z nielicznych mężczyzn chcesz śledzić moje poczynania.
Wam moje kochane dziękuję za komentarze i za Wasze odwiedziny.
Nie ma co przedłużać. Zaczął się weekend, więc cieszmy się i odpoczywajmy.
jak. A jak się uda, to łapmy ciepłe promienie słoneczka. Miłego wypoczywania! :-)

środa, 11 maja 2016

Grandarosa


Czasami tzw. "siła wyższa" potrafi człowieka skutecznie wyeliminować nie tylko z blogosfery, ale, co gorsza, z życia codziennego. Tym razem siła wyższa w postaci choróbska rozłożyła mnie totalnie na łopatki. Na szczęście wracam powoli do "normalności". Jak na rekonwalescentkę przystało, powinnam stosować dietę lekkostrawną. Dzisiaj więc będzie lekko, romantycznie i kobieco :)
Prawdę powiedziawszy, dzisiejszy komplecik chyba nie doczekałby się wirtualnej prezentacji, gdyby nie usilne prośby Eli i mojej córci. Obie jednogłośnie stwierdziły, że tak delikatnego kompletu żal byłoby nie pokazać światu. No cóż.... Z siłą perswazji się nie dyskutuje. Tym bardziej że było dwie na jedną ;-)

A teraz opowiem Wam o kolczykach, bo od nich się zaczęło. Dawno temu, kupiłam śliczne  sztyfty w kształcie różyczek. Leżały one sobie w pudełku i spokojnie czekały, aż przyjdzie mi ochota na zrobienie jakiejś romantycznej, delikatnej i kobiecej ozdóbki. Pewnego dnia, gdy wsypywałam diamenciki do siatki, wpadł mi do głowy pomysł. Wiedziałam, że przyszła pora na wykorzystanie różanych sztyftów. W oryginale wykonane są w całości z metalu. Ja postanowiłam wkleić w środek, pomiędzy płatki, po maleńkim diamenciku. Dzięki temu zabiegowi, sztyfty zyskały na urodzie i elegancji. Do szklanych, delikatnie fasetowanych kropli, dodałam koralikowy element wypleciony w całości z koralików Toho w rozmiarze 15/o. Całość połączyłam z przyozdobionymi różyczkami i tak oto powstały kolczyki w romantycznym stylu.

Jak widzicie na poniższych zdjęciach, poprzestałam praktycznie na dwóch kolorach. Odcieniach różu i srebra. Kolczyki mają 4,5 cm długości. W najszerszym miejscu to jest mniej więcej w połowie kropli, liczą sobie ok. 1,2 cm. 


kolczyki z wisiorkiem, earrings and pendant



Na jednym, jedynym zdjęciu, załapały się na szarym tle i mojej rąsi:



Kolczyki są delikatne, więc z powodzeniem można je nosić nie tylko solo, ale i w komplecie z równie subtelnym wisiorkiem. W wisiorku wykorzystałam identyczną szklaną kroplę. Natomiast koralikowy element wykonałam z nieco większych koralików - Toho 11/o. Nadal jednak nie należy on do gigantów. Jego wymiary wraz z metalową krawatką to 5 cm x 1,5 cm. Bardzo lubię też sznurki lakierowane, bo są nie tylko ładne, ale i ładnie układają się na szyi. Dlatego też wisiorek powiesiłam na cieniutkich sznurkach w pasujących kolorach-różu i szarości.






Tak sobie patrzę na zdjęcia i właśnie odkryłam, że wisiorek na sesję zdjęciową załapał się od tylnej strony. Nie dość, że się przekrzywił, to jeszcze pokazał mi... kto tu rządzi ;-)
Mam nadzieję, że wybaczycie mu, to, iż nie chciał pokazać swojej "twarzy".
Chociaż, nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło, bo przynajmniej możecie zobaczyć awers w kolczykach i rewers w wisiorku.

Cały komplet w pełnej krasie wygląda tak:




 Gdyby ktoś chciał samodzielnie wykonać taki koralikowy element, może skorzystać z tego tutoriala.



Dziękuję wam za to, że pomimo mojej nieobecności, wciąż do mnie zaglądałyście/zaglądaliście. Oraz za wszystkie pozostawione, jakże miłe komentarze.

Cieszę się też, że do grona obserwatorów dołączyła kolejna osoba. Alu, miło mi Cię gościć w moich progach :-) 
Ściskam Was moje kochane i życzę Wam pięknego, majowego słonka!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...