wtorek, 29 marca 2016

Proteaceae III

Po świątecznym lenistwie i suto zastawionym stole, nie mylić z obżarstwem ;-), przydałoby się coś lekkostrawnego dla oczu i dla duszy. Nie wiem jak wasze, ale moje szare komórki nadal czują się świątecznie, pracując na nieco zwolnionych obrotach, więc dziś będzie krótko. Kolczyki, których wzór świetnie już znacie (poprzednie wersje TU i TU), trafiły wraz z bransoletką  do   Asi. Tym razem wybrałam wciąż modny, choć dość kontrowersyjny i trudny do zestawienia z innymi kolorami, kolor marsala. Określiłabym go jako mieszankę czerwonego wina z lekką domieszką kawy z mlekiem i pomarańczy. Czegoś w rodzaju przybrudzonego bordo z domieszką rdzawego brązu. Uwielbiam takie nieoczywiste kolory. Takie, które wywołują zastanowienie, o których można dłużej porozmawiać. Takie, których nie da się nazwać jednym słowem, z porównać z jakąś dobrze znaną rzeczą. Jedno jest pewne. Marsala to kolor, który nie wszystkim przypadnie do gustu. Choć jest elegancki i pełen tajemniczości, jednocześnie jest trudny do okiełzania. Postanowiłam się z nim zmierzyć. Zależało mi na zachowaniu prostej, niewielkiej formy biżuterii. Wybrałam więc kolczyki, które uwielbiam i które mogłabym nosić codziennie. Chciałam, by i Asia miała coś takiego. Z tego, co wiem, to pokochała od pierwszego wejrzenia zarówno ten kolor, jak i kolczyki  :-). 



Materiały: 10mm szklane rivoli w kolorze marsala, koraliki pip w kolorze jet capri rose x2, Miyuki drop w kolorze gold 1/2, koraliki Toho 15/o w kolorze nickel oraz gold lustered raspberry, Toho treasure w kolorze gold lined aqua. Kolczyki powiesiłam na metalowych biglach w kolorze złotym. Wielkość kolczyków bez bigli to ok. 3cm.


earrings with pip beads, kolczyki z koralikami pip







Dziękuję wam kochane, za świąteczne życzenia. Przepraszam, że nie na wszystkie komentarze odpowiedziałam. W święta odcięłam się od cywilizacji i wszelkich zdobyczy technicznych, by móc w pełnie świętować Zmartwychwstanie Pańskie.

Od poprzedniego posta liczba obserwatorów znowu się powiększyła. Chciałabym więc przywitać kolejne obserwatorki, które dołączyły do grona stałych bywalców. Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej :-).


Miało być krótko, więc już kończę. Chciałam wam tylko powiedzieć, że już pracuję nad tutorialem. Będzie to coś bardzo prostego, ale mam nadzieję, że przydatnego. Prosiłyście też o kolejną część Poradnika o fotografowaniu biżuterii. Będzie zatem i Poradnik :) Tylko pojęcia 
nie mam, o czym najchętniej byście w nim jeszcze poczytały. Podpowiecie mi? Proszę :-)

Życzę wam wspaniałego tygodnia, pełnego słońca i uśmiechu :-)!







sobota, 26 marca 2016

Wesołego Alleluja!

Pisanki skradły słońcu kilka złotych promieni,
teraz ich jasny blask niech Wasz dom rozpromieni.
Niech ten czas Wielkanocny napełni Was spokojem,
niech przyniesie ukojenie i spełnienie wszystkich marzeń.
Życzę Wam, aby radość ze wspólnego dzielenia się czasem
Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa,
napełniła Was pokojem i dała siłę na nadchodzący rok.




Wszystkiego dobrego w tym Świątecznym czasie.

Wesołego Alleluja! :-)

czwartek, 17 marca 2016

Protea II

W dzień taki jak dziś chce się żyć. Wreszcie słońce przegoniło depresyjne chmury. Otuliło nas swoimi ciepłymi promykami. Zaserwowało najzdrowszą dawkę witaminy D. Poczęstowało nas pozytywną energią i uśmiechem. Nawet przyroda zareagowała błyskawicznie na taką aurę. Bzy wystrzeliły pączkami, a w koło słychać wesoły ćwierkot ptaków. Achhhh wreszcie czuć wiosnę :D. 

A ja mam jeszcze jeden powód do radości. Udało mi się spełnić jedno, niewielkie marzenie, o czym wczoraj zostałam poinformowana :D. Otóż jakiś czas temu Asia poprosiła mnie o zrobienie dla niej biżuterii. Miała to być bransoletka wykonana według tego wzoru, który tak bardzo się jej spodobał. Wybrała jednak zupełnie inną kolorystykę. Chciała, abym połączyła turkus z czernią. Przygotowałam czarne rivoli, koraliki dagger i pip w pięknym turkusowym kolorze i ..... doszłam do wniosku, że średnio to razem wygląda. Teoretycznie powinno do siebie pasować, a jednak wyczuwałam pomiędzy tymi kolorami jakiś zgrzyt. Czerń rivoli była zbyt agresywna w stosunku do pastelowego, delikatnego turkusu, takiego bardziej z odcieniem zieleni niż błękitu, po prostu takiego turkusowego turkusu. Ależ zdanie mi wyszło! Cóż, jego stylistyka pozostawia wiele do życzenia, ale starałam się wam opisać ten turkus jak najdokładniej, bo wiem, że na różnych monitorach ten sam kolor inaczej wygląda. Wracając do bransoletki... Zdecydowałam, że zamiast czarnego rivoli dam inne, w nieco spokojniejszym, ale podobnym kolorze. Wybrałam kryształek w kolorze ciemnej szarości, o wdzięcznej nazwie: Silver night F. I to był strzał w dziesiątkę. Wreszcie wszystko zaczęło do siebie pasować. Bez żadnych zgrzytów. Pełna harmonia. Bransoletkę z powodzeniem można ubrać do małej czarnej albo innego czarnego ciuszka. Jak widzicie na zdjęciu, wszystko ze sobą idealnie pasuje :). 


Materiały : 12mm rivoli w kolorze Silver night f, 16x5mm koraliki dagger w kolorze turquoise, koraliki pip w kolorze opaque turquoise, miyuki drop w kolorze crystal vitrail matted, Toho treasure w kolorze silver lined grey, Toho 15/o w kolorze trans rainbow black diamond, metalowa baza.



bracelet with dagger beads, bransoletka z koralikami dagger




Od tyłu bransoletka wygląda tak


A tu znowu  en face 



Spełnianie czyiś pragnień czy też marzeń, choćby tych najmniejszych sprawia mi nie tylko radość, ale i ogromną frajdę. Asia chciała mieć turkusowo-czarną bransoletkę i dostała ją, ale nieco odmienioną. Nie miałam jednak serca, by pozbawiać ją biżuterii w upragnionych kolorach. Dostała więc coś, co w pełni ją zadowoliło i bardzo ucieszyło. Ale o tym następnym razem ;-)



Chciałabym jeszcze przywitać bardzo serdecznie nowe obserwatorki. Miło mi was gościć w moich skromnych progach :-).

Dziękuję również stałym bywalcom za wszystkie pozostawione komentarze. Sprawiacie mi nimi ogromną radość i sprawiacie, że wiosna nie wydaje się taka odległa  ;-).


Na koniec chciałabym was zapytać. Co wolicie? Tutorial na biżuterię czy kolejną część "Poradnika o fotografowaniu biżuterii"? Piszcie śmiało jakie macie pomysły, a ja postaram się im sprostać.

wtorek, 8 marca 2016

Achlamach

W dzisiejszy, świąteczny dzień, chciałam wam pokazać coś wyjątkowego. Długo zastanawiałam się, którą z moich prac zaprezentować. Zdecydowałam, że będzie to naszyjnik z ametystem. Ametyst to kamień szlachetny. Jedna z najpiękniejszych odmian kwarcu występująca w wielu odcieniach fioletu. W dodatku to kamień, który ma przynosić szczęście, dawać miłe sny i chronić przed upiciem się. Czy potrzeba czegoś więcej w Dniu Kobiet ;-)?


Kiedy w moje ręce trafił kaboszon ametystu, w ciemnym, głębokim odcieniu fioletu, wiedziałam, że muszę temu kamyczkowi dać prostą, delikatną oprawę, by nie przyćmić jego urody. Założyłam wersję minimalistyczną. Wiadomo jednak, że z założeniami różnie bywa i często efekt końcowy przerasta nasze plany. Czy wyszło tak jak sobie założyłam? Generalnie rzecz biorąc tak. Forma jest dość prosta. Mogłam dorobić więcej koralikowych "ogniwek", ale wówczas naszyjnik byłby raczej na większe wyjście i z pewnością zyskałby na wadze. Dodałam mu lakierowane sznureczki, które nadały mu lekkości i mniej oficjalnego charakteru. Użyłam też tylko dwóch kolorów koralików w trzech rozmiarach. Uważam to za sukces w dążeniu do minimalizmu ;-). Kamień również doczekał się delikatnej oprawy. Ten styl bardzo mi przypadł do gustu i już myślę nad kolejną, minimalistyczną pracą.
Tymczasem zostawiam was sam na sam z naszyjnikiem, ametystem, szczęściem i lampką dobrego wina przy dzisiejszym święcie. Obyście tylko nie zasnęły czytając ten post ;-) 


Materiały: ametyst, koraliki toho 15/o w kolorze silver lined grey, permanent finish galvanized aluminium  oraz higher metallic grape, toho treasure w kolorze silver lined grey oraz higher metallic grape, toho 11/o w kolorze permanent finish galvanized aluminium, 1mm sznurki lakierowane, metalowe zapięcie.


naszyjnik z ametystem, amethist necklace





Kiedy wykonuję swoje prace, dbam o to, by zarówno przednia, jak i tylna strona, były starannie wykonane i wykończone. Tak, bym nie musiała się wstydzić jakichkolwiek niedoróbek, o których mowy być, oczywiście, nie może. Ostatnio doszłam do wniosku, że jeśli kamień posiada równie ładny tył jak przód, to szkoda mi go przyklejać i chować pod warstwą materiału. Dlatego też ametyst pozostał "wolny". Ograniczyłam nieco jego wolność wyłącznie koralikami ;-). Tył pracy prezentuje się tak:


I w zbliżeniu na główny element



A teraz powiem wam, jakiego psikusa spłatał mi ten naszyjnik. Otóż, była to jedna z najtrudniejszych prac do obfotografowania w domowych warunkach. A dlaczego? Po pierwsze, trudno było znaleźć tło, na którym naszyjnik wyglądałby najkorzystniej. Po drugie, jeśli się dobrze przyjrzycie, koraliki mają różny odcień fioletu. A to za sprawą światła, a dokładnie kąta, pod jakim ono pada na koraliki. Usiłowałam tak ułożyć naszyjnik, by wszystkie fioletowe koraliki miały jednocześnie jednakowy odcień. Niestety, próżny był mój trud. Nie mogąc zmienić padającego światła, ani struktury koralików, dałam sobie spokój. Może pokazywanie biżuterii na łososiowo-krewetkowym tle, nie jest zbyt profesjonalne, ale według mnie właśnie te kolory, najładniej eksponują naszyjnik. Dla porównania, naszyjnik na białym tle prezentuje się tak :



i na szarym:


Chyba same przyznacie, że na białym i szarym tle, choć zgodnym z wszelkimi kanonami fotografii produktowej, naszyjnik wygląda tak sobie.

Równie ciężko było pokazać na zdjęciu strukturę i kolor kamienia. 
To zdjęcie wykonałam pod światło, po to, by pokazać wam, co skrywa w swoim wnętrzu ten przepiękny kamień.


Mam nadzieję, że udało się wam dotrwać do końca tego posta ;-)


Życzę wam, wspaniałe kobietki, byście czuły się piękne, kochane i spełnione. Życzę wam też niekończących się pokładów kreatywności i inspiracji ! ♥




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...