niedziela, 31 stycznia 2016

Medinilla


Wszystko co dobre, szybko się kończy. Jest niedzielny wieczór, weekend nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Ale nie narzekam. Lubię weekendy, choć często są dla mnie bardziej pracowite niż caluśki tydzień. Właśnie w weekend nadrabiam wszelkie zgromadzone w ciągu tygodnia zaległości ;-).
W przerwie od natłoku zajęć domowych, popijając lampkę czerwonego wina, zrobionego z własnoręcznie wyhodowanych i zebranych winogron, aby zająć zająć ręce i skierować myśli na inny tor, zrobiłam rzecz nad wyraz prostą, wręcz banalną i do tego w tak znienawidzonym przez wiele kobiet kolorze. Dziś prym u mnie wiedzie róż :D. Ja bardzo lubię pastelowe, pudrowe i delikatne odcienie tego koloru. Są kobiece, eleganckie i .... bardzo modne.
Napisałam, że zrobiłam rzecz prostą, wręcz banalną. Owszem ale tylko w formie. Bransoletka najprostsza z najprostszych. A jednak to towar luksusowy. Tak, tak. Luksus to odpowiednie słowo. Bransoletkę wykonałam z kamieni szlachetnych, różowego kunzytu oraz fasetowanych kulek rubinu i szafiru. Wszystkie te trzy minerały to kamienie z górnej półki. Rubin i szafir, to zaraz po diamencie, najbardziej pożądane kamienie. Rubin i szafir są też kamieniami bardzo blisko ze sobą spokrewnionymi. 

Określany jako „barwny ekstrakt z kropli krwi matki ziemi", rubin uważany jest za jeden z najbardziej wyjątkowych kamieni szlachetnych. Od dawna symbolizuje największe z bogactw – miłość, dzięki temu magicznemu wizerunkowi stał się ulubieńcem możnych i zakochanych. Zachwyca płomiennością, a jego nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa ruber, oznaczającego czerwony i dosłownie odnosi się do barw, jakie przybiera ten kamień – od delikatnego różu do mrocznej purpury. 

Szafir perfekcyjnie łączy w sobie dostojny chłód i przejmującą głębię. Już starożytne cywilizacje Egiptu i Rzymu wierzyły, że szafiry to święte kamienie prawdy i sprawiedliwości. Po dziś dzień dla buddystów szafir oznacza pokój, przyjaźń i stałość, dlatego uznawany jest za talizman małżeńskiego szczęścia. Nazwa kamienia wywodzi się z łaciny, w którym sappheiros oznacza kolor niebieski.
Zarówno rubin jak i szafir są najtwardszymi minerałami, zaraz po diamencie.

Kunzyt to jeden z młodszych minerałów. Został odkryty w 1902 roku. Ciekawostką jest to , cechuje go pleochroizm (wielobarwność) czyli zjawisko zmiany barwy w świetle spolaryzowanym przechodzącym przez minerał zależnym od kierunku polaryzacji padającego światła. Swój niepowtarzalny urok zawdzięcza intensywnemu blaskowi i delikatnej różowej barwie, której towarzyszą fioletowe niuanse. W zależności od kąta, z którego spoglądamy na kamień, może być on bardziej fioletowy, różowy lub nawet bezbarwny. Dlatego też uważa się go za bardzo kobiecy i uwodzicielski kamień. Niestety jest kruchy i nieodporny na wzrost temperatury. Pod wpływem światła słonecznego może stracić swój intensywny kolor i dlatego należy przechowywać go w zacienionym miejscu.

Swoje cenne minerały nanizałam na gumkę jubilerską. Dodałam ażurową zawieszkę, szyfonową wstążkę i bijącego rekordy popularności chwosta w pasującym do całości odcieniu. Skoro mam swoją ekskluzywną bransoletkę, w modnym kolorze, mogę się teraz poczuć jak prawdziwy VIP ;-).



Materiały : 6mm kulki kunzytu, rubinu oraz szafiru, 1,5cm metalowa zawieszka w kolorze srebra, szyfonowa wstążka oraz chwost z rzemienia ekologicznego. 



bransoletka z rubinem szafirem kunzytem, bracelet




Wiem, że miłośniczek różu jest znacznie mniej jak jego przeciwniczek, ale ja będę namawiać was to przełamania lodów i polubienia, choć odrobinkę, tego, jakże kobiecego koloru. Zwłaszcza, że obok błękitu, jest to jeden z najmodniejszych i obowiązujących kolorów tego roku, wybranych przez firmę Pantone





Pokazałam wam w ostatnim poście pracę z kolorem niebieskim - serenity. Dziś przewinęły się u mnie odcienie różu - rose quartz z maleńkimi szafirowymi akcentami. Teraz kolej na wasze prace oddające kolorystyczne trendy ;-).


Pozdrawiam was  bardzo gorąco. Witam również kolejną obserwatorkę. Ciekawa jestem kiedy liczba obserwatorów zaokrągli się do pełnej  trzy setki . Czekam na to z niecierpliwością :-)

Tymczasem zostawiam was z odrobiną luksusu i życzę miłego tygodnia! :-)

niedziela, 24 stycznia 2016

Ceanothus


Uwielbiam kamienie naturalne stosowane w jubilerstwie. I kiedy je kupuję, czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Zewsząd ogarnia mnie tyle kolorów, kształtów, wzorów, szlifów, faktur... oj długo by jeszcze wymieniać. To korci i to nęci. Najchętniej człowiek kupiłby każdy kamyczek i zatrzymał go wyłącznie dla siebie ;-). Też tak macie? Zawsze też jestem pełna podziwu dla matki natury. Nikt, tak jak ona, nie potrafi posługiwać się paletą barw, ani stworzyć niepowtarzalnego, często wręcz baśniowego, wzoru. 
Kiedy w moje ręce wpadł kaboszon opalu dendrytowego ( zwanego też mszystym ), wiedziałam, że musi być mój. Mus i presja w jednym :D. Porcelanowa biel, dymno - gołębie odcienie szarości, antracytowo - czarne dendrytowe wypustki, tworzące coś na kształt miniaturowego drzewka, magia i tajemnica, czar i urok, a wszystko to zawarte w jednym kamyczku. 
Oprawienie tego opalu w koraliki stanowiło dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie. Nie łatwo obszyć kamień tak, by go nie przyćmić oprawą, a podkreślić nakreślony przez naturę wzór. A że lubię pokonywać trudności i łamać konwenanse, podjęłam rzuconą mi przez ten kamień "rękawicę" ;-). Sam kamień jest dość sporych rozmiarów. Ma ok. 4 x 2,5cm. Aby uniknąć przyciężkiego efektu, spowodowanego dużą ilością różnych kształtów koralików, ograniczyłam się do użycia wyłącznie koralików Toho round oraz superduo. Jedynym szaleństwem z mojej strony jest dobór kolorów, oraz "pomalowanie" nimi całej oprawy. Jeśli uważacie, że moja wyobraźnia poszła nie w tym kierunku, co trzeba, że tym razem przesadziłam, śmiało mi to możecie wytknąć. Zdaję sobie sprawę z tego, że taka oprawa i dość odważne podejście do tematu, nie każdemu przypadną do gustu. Mam jednak nadzieję, że stonowana kolorystyka złagodzi odrobinę, szaleństwo koralikowej beaderki i nie pozwoli przejść obojętnie, koło tego wisiora ;-)


Materiały : 4 x 2,5cm kaboszon opalu dendrytowego, koraliki superduo w kolorach : luster metallic blue, metallic hematite, matte metallic aluminium, old silver oraz jet, koraliki toho 11/o w kolorach : semi glazed rainbow blue turquoise, metallic  silver frosted antique silver, metallic hematite, metallic silver-silver, opaque jet oraz inside color rainbow crystal lined, koraliki toho 15/o w kolorach : trans rainbow black diamond, matte color iris gray, metallic hematite oraz opaque jet. Tył wykończony supersuede w kolorze popielatym, Wielkość wisiora ok. 6 x 4,5 cm. Długość sznura 50 cm. Sznur wykończony posrebrzanymi końcówkami oraz karabińczykiem. 




wisior z opalem dendrytowym. dendrite opal pendant







Wisior powiesiłam na sznurze wykonanym ściegiem twisted tubular herringbone. Choć wykonanie sznura jest proste i monotonne, to zajmuje dużo czasu. Mój sznur ma 50 cm długości i jak możecie zobaczyć na zdjęciach, zastosowałam w nim efekt przenikania kolorów. Tył wisiorka podszyłam popielatym supersuede. I to by chyba było na tyle w tym temacie. Ale nie martwcie się. Mojego koralikowego eksperymentowania jeszcze nie koniec. Wkrótce pokażę wam kolejną zabawę, tym razem z czymś nowym, a mianowicie  z koralikami miniduo .



Pozdrawiam was bardzo gorąco i dziękuję za to, że do mnie zaglądacie, rozgrzewacie i dopingujecie swoimi komentarzami. Miło mi również przywitać w moich progach, kolejnego obserwatora.
Zostawiam was z moim "szalonym " wisiorem i życzę wam miłego początku tygodnia! :-))




poniedziałek, 18 stycznia 2016

Krebsiana

Za oknem znowu sypnęło śniegiem. Lubię właśnie taką zimę, kiedy świat przykrywa biała kołderka, a policzki szczypie mróz. Brakuje mi tylko trochę słońca i skrzących się w nim iskierek na białym puchu. Choć zima mi nie straszna, czasami tęskni mi się już do wiosny, albo do lata. Wtedy, na poprawę humoru, sięgam po jakiś kwiatek. Najczęściej koralikowy, bo tylko te są prawdziwie długowieczne i nie zaszkodzi im brak światła, za niska temperatura czy wyziewy z kaloryferów ;-). Tak więc, by osłodzić sobie zimową porę, jak i odpocząć nieco po dość wyczerpującym projekcie, jakim było "Triangulum", sięgnęłam po znany już chyba wszystkim wzór Simone Helmig. Spodobały mi się koraliki dagger, bo jako jedne z nielicznych w tym kształcie, mają taki nieoczywisty kolor. Czerwień miesza się w nich z zielenią, ale również z odcieniami szarości aż po delikatny turkus. Ciekawa mieszanka kolorystyczna, prawda? Ja lubię czerwień i dlatego wybrałam kulkę jadeitu w pięknym , intensywnym odcieniu, jako środek margerytki. Oplotłam ją koralikami w dwóch rozmiarach , w czerwieni i dwóch odcieniach zieleni. Margerytka, w mojej wersji, to broszka. Nie za dużych rozmiarów, choć na tyle duża, by dało się przyciągnąć wzrok w jej stronę. Według mnie żółty kolor szala czy sweterka najpiękniej podkreśli i wyeksponuje jej kolorystykę. 




broszka z daggerami, dagger beads brooch



Dla porównania na białym tle



Broszka, po przypięciu do naturalnego rzemienia w pięknym kolorze zieleni, zamieni się w cudowny sposób, w wisiorek :






Zima to też czas, kiedy mogę poprzeglądać i uporządkować ( choć często czysto teoretycznie, bo w praktyce rzadko kiedy mi się to udaje ;-) ) swoje zasoby fotograficzne. Przeglądając zdjęcia znalazłam kilka fotografii, jednych z moich ulubionych kwiatów, które goszczą zarówno w moim ogrodzie jak i na balkonie. Uwielbiam je za różnorodność barw, za to, że rozkwitają w pełnym słońcu i za to, że długo, długo mogę nimi cieszyć swój zmysł wzroku. A mowa o gazaniach. Znacie je?
Ja najbardziej lubię takie... paskowane :-)








 Zostawiam was z odrobiną wiosny ;-)  Pozdrawiam ciepło, przesyłając promienie słonka i dziękuję za wszystkie wasze komentarze :-)
Do zobaczenia!




niedziela, 10 stycznia 2016

Triangulum - 24 finał WOŚP

Od kiedy gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, zawsze ją wspieram wrzucając jakiś przysłowiowy grosz do puszki. W tym roku, za namową jednej z moich blogowych koleżanek, o wielkim sercu i równie wielkim darze przekonywania, postanowiłam podarować coś więcej niż tylko monetę wrzuconą do puszki. Wspólnie z AsiąKasią i Magdą stworzyłyśmy projekt o nazwie Triangulum. Wszyscy zaglądający na mojego fan page'a mieli już okazję poznać bliżej szczegóły całego projektu, etapy jego powstawania oraz efekty końcowe w postaci profesjonalnej sesji zdjęciowej.
A teraz parę słów o samej biżuterii. Triangulum to komplet biżuterii składający się z pięciu części : naszyjnika, kolczyków, bransoletki, broszki oraz breloka.
 Motywem przewodnim jest trójkąt równoboczny. Dlaczego wybrałyśmy właśnie trójkąt? Bowiem w Alchemii używano trójkątów jako symboli Ziemi, Powietrza, Ognia i Wody? Ten sam trójkąt oznaczający Wodę w dawnej magii był starożytnym symbolem kobiecości.

Pomiędzy niezliczone ilości koralików Toho treasure w kolorze ciemnego srebra wplotłyśmy ponad sto 6mm biconów Swarovskiego w kolorze dark indygo.  Nie zabrakło również elementu, z najmodniejszym obecnie chwostem. I właśnie od tego mojego ulubieńca zacznę prezentację.


Oto całkiem spory brelok z chwostem : 



 

Bransoletka to osiem trójkątów połączonych ze sobą biconami Swarovskiego



Komplet ( choć nie zupełnie kompletny na fotografiach ) tak się prezentuje



Naszyjnik ( w odosobnieniu :-) )


Kolczyki, pomimo swoich rozmiarów są bardzo lekkie. Przy okazji optycznie wyszczuplą każdą  twarz ;-)


Jeśli skromniejsza wersja kompletu , to tylko z broszką 



W tym miejscu muszę wspomnieć, że wszystkie te piękne fotografie wykonał dla nas Piotr Krzemiński / Focus Film


 A o wszelkie niezbędne materiały oraz miły nastrój podczas pracy zadbał światkoralików.pl

 Beads4heart  DZIĘKUJE ♥♥♥ !!!



Nasze WOŚP-owe poczynania możecie obserwować na  fan page'u Beads4heart.

Komplet Triangulum znajdziecie w chwili obecnej na aukcji . Spieszcie się, bo licytacja nie trwa wiecznie ;-)


Dziękuję wam za wszystkie pozostawione komentarze i jednocześnie przepraszam, że nie na wszystkie zdążyłam odpowiedzieć. Niestety, ostatnio nie miałam  czasu, by odwiedzać was i wasze blogi  Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie, to to, że Triangulum wymagał ode mnie pełnego zaangażowania. Obiecuję, że wkrótce nadrobię zaległości i będę was regularnie odwiedzać :)
Do miłego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...