poniedziałek, 30 listopada 2015

Regenbogen


Można powiedzieć, że na większości blogów pojawiła się już gorączka bożonarodzeniowa. Ale nie u mnie, Jeszcze nie. Kiedy tak za oknem szaro i buro, lubię, dla odmiany zrobić coś kolorowego. Kiedy patrzę na pełną paletę kolorów, od razu poprawia mi się nastrój. Hmmmm czyżby koloroterapia była cudownym antidotum na jesienną chandrę? ;-) Chyba coś w tym jest.Wszak już w starożytności stosowano leczenie kolorami. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielką rolę odgrywają kolory w naszym życiu. Często bagatelizujemy ich znaczenie, a co za tym idzie, ich wpływ na nasze samopoczucie, stan emocjonalny czy fizyczny. No ale jak to się dzieje? W czym tkwi tajemnica oddziaływania kolorów? W dużym skrócie wygląda to tak. Kiedy postrzegamy kolor, to jest on rejestrowany w naszym mózgu. Następnie mózg wysyła impuls do odpowiedniego gruczołu dokrewnego. Gruczoł zaczyna wydzielać hormon, który poprzez krwioobieg, oddziałuje na inne narządy. Dlatego, często instynktownie, odbieramy niektóre kolory i lubimy się nimi otaczać. Np. kiedy czujemy się zmęczeni i zestresowani, ciągnie nas do zieleni. Mamy ochotę pójść na spacer do parku czy lasu ;-)
W tym miejscu chciałabym przybliżyć wam kolorową aptekę, zachęcić do tego, byście z większą świadomością sięgały po dobór kolorów i otaczały się tymi, które mają na was najlepsze oddziaływanie.Poznając magię kolorów, możecie przemalować mieszkanie, kupić ciuchy w odpowiednim kolorze, czy też pozostać przy niewielkim akcencie kolorystycznym w postaci biżuterii :-) 

  • Biały chroni, przynosi spokój, łagodzi rozpacz, poprawia samopoczucie, odbija negatywne energie. Pobudza układ odpornościowy. Pomaga w leczeniu chorób skóry, trądziku, wyprysków. Największym źródłem bieli jest słońce, dlatego kąpiele słoneczne działają ogólnie aktywizująco i wzmacniająco (stosowane z umiarem). Bardzo duża dawka koloru białego działa na organizm wstrząsowo. Jeśli ktoś odczuwa potrzebę otaczania się bielą, to znaczy, że dojrzał do zmian w swoim życiu. Uwaga – nadmiar koloru białego sprawia wrażenie chłodu i izolacji.\
  •  Brązowy zapewnia stabilność i poczucie bezpieczeństwa, ale wiąże się ze skłonnością do skrywania emocji oraz z brakiem szerokich horyzontów. Uwaga – w nadmiarze powoduje smutek. Upodobanie do brązów może wskazywać na niskie poczucie własnej wartości.
  •  Brzoskwiniowy wzmacnia witalność i energię. Ułatwia trawienie, dlatego może być pomocny w odchudzaniu.
  •  Czarny kojarzy się z tym, co nieznane i tajemnicze. A także z ciszą. Spowijamy się w czerń, by odgrodzić się od świata, dlatego wspomaga ona leczenie drobnych nerwic, ale nie należy jej stosować przy stanach melancholijnych i depresyjnych.
  • Czerwony pobudza żywotność, namiętność i ambicje. Podwyższa ciśnienie. Dobry na melancholię. Pomaga przy grypie i przeziębieniu, bólach pleców i krzyża, chorobach krwi, gośćcu, a także paraliżu (pobudza silną wolę). Uwaga – niewskazany przy chorobach serca i krążenia: w nadmiarze wywołuje agresję.
  • Fioletowy to kolor mistyczny – idealny do medytacji. Pozytywnie działa na system nerwowy, reguluje wydzielanie hormonów, łagodzi objawy bezsenności. Stosuje się go w leczeniu blizn, cellulitu, uzależnień, migreny i innych bólów głowy.
  •  Granatowy jest dobry do koncentracji. Leczy przewlekłe stany znużenia, choroby tarczycy i gardła. Uwaga – nie stosować w chorobach płuc.
  • Indygo to barwa wspomagająca leczenie chorób oczu, górnych dróg oddechowych, migreny, zatruć oraz stanów zapalnych uszu, nosa i gardła. Naświetlania tym kolorem pomagają też w leczeniu schorzeń psychicznych.
  • Niebieski chłodzi jak woda. Wycisza, zwalcza bezsenność, zwiększa inwencję. Ułatwia przemianę materii, pracę serca i układu krążenia, zwalcza anginę, bóle uszu i choroby pęcherza. Koi oparzenia słoneczne, leczy bóle stawów, kontuzje i zwichnięcia. Dobry do pokoju wypoczynkowego. Ale w nadmiarze może działać przygnębiająco.
  • Pomarańczowy mobilizuje do działania, zmniejsza poczucie krzywdy, lecz potęguje zazdrość. Reguluje pracę serca, łagodzi objawy astmy i epilepsji, leczy reumatyzm. Podobnie jak brzoskwiniowy wspomaga trawienie i odchudzanie. Nadaje się do kuchni i jadalni, a w pastelowym odcieniu do dziennego pokoju.
  • Różowy wzbudza optymizm, uspokaja emocje. Leczy choroby serca i krążenia (np. arytmie), przynosi ulgę w astmie. Pobudza apetyt.
  • Srebrny wprowadza równowagę, harmonię, pozwala jaśniej myśleć.
  • Szary leczy opuchlizny i obrzęki. Odpręża, wycisza, pozwala się odizolować. Symbolizuje niezależność i opanowanie, ale wiąże się z rezerwą, niezdecydowaniem, brakiem zaangażowania. Osoby preferujące szarość charakteryzują się dużym samokrytycyzmem. Uwaga! nadmiar szarości prowadzi do wyalienowania i smutku.
  • Turkusowy działa orzeźwiająco, choć nastraja refleksyjnie. Łagodzi napięcie umysłowe. Zwiększa wrażliwość i kreatywność.
  • Zielony ciemny relaksuje, daje nadzieję, łagodzi konflikty, uwrażliwia na problemy innych. Daje poczucie wygody. Leczy nadciśnienie, choroby serca i oczu.
  •  Zielony jasny obniża gorączkę, pomaga w zwalczaniu infekcji wirusowych i bakteryjnych. Podobnie jak ciemna zieleń uspokaja, łagodzi konflikty i napięcia.
  • Zielony oliwkowy lub o lekko brunatnym odcieniu wpływa przygnębiająco.
  • Złoty ożywia umysł, dostarcza energii. Pomaga zwalczyć depresję.
  • Żółty sprzyja radości (ale stłumiony – może wywołać niepewność). Nasycony ułatwia trafne sądy i zapamiętywanie. Jest lekarstwem na przemęczenie, stres, przeziębienia oraz problemy związane z menopauzą. Wzmacnia mięśnie, pobudza przemianę materii, dobrze działa na schorzenia skórne i rozstępy. Jest dobry do pokoju dziecinnego oraz do dziennego pokoju wypoczynkowego. Uwaga – stosować ostrożnie przy kłopotach z wątrobą.
 Źródło : http://regeneracja.poradnikzdrowie.pl/rehabilitacja/chromoterapia-koloroterapia-czyli-leczenie-kolorami_33488.html


A wracając do sedna. Jak powiedziała jedna z moich blogowych koleżanek, metalowe bazy z rantem, zwane też nunn, przewinęły się już chyba przez wszystkie blogi. Noooo, nie przez wszystkie, bo u mnie dopiero teraz. Prawdę powiedziawszy, sięgnęłam po taką bazę z ciekawości. Sięgnęłam, oplotłam koralikami i z miejsca się zakochałam. Gotowa bransoletka prezentuje się naprawdę rewelacyjnie, a baza stwarza wiele możliwości jej obszycia. Jak już wspominałam, zależało mi na tym, aby bransoletka była kolorowa niczym tęcza. Wzór narysowany przez Agnieszkę Zielińską idealnie wpasował się w moje oczekiwania. Zmodyfikowałam go odrobinę w kolorystyce jak i w dostosowaniu wzoru do szerokości bransoletki. Tutaj znajdziecie gotowe schematy na bransoletki bazach nunn. Bazy nunn oczarowały mnie i zawładnęły moim sercem na tyle, że powstały już kolejne bransoletki, które jeszcze nie doczekały się sesji zdjęciowej. A do momentu kiedy to nastąpi, ta jedna, będzie musiała wam wystarczyć ;-)


Materiały: koraliki toho treasure w 13 kolorach, baza z rantem. Średnica wewnętrzna bransoletki 6,5 cm. Szerokość ok. 1 cm.



bransoletka na bazie nunn, bracelet






W jednym z komentarzy pod poprzednim postem, Amelia podsunęła mi pewien pomysł. Na razie niczego więcej zdradzić nie mogę. Uchylę tylko rąbka tajemnicy i powiem, żebyście się w kolejnym poście spodziewały...... bransoletki :-).


Chciałabym  również przywitać nowe obserwatorki. Mam nadzieję, że spodoba się wam tu na tyle, że zechcecie zostać na dłużej. Wszystkim zaś odwiedzającym i komentującym dziękuję za każde pozostawione tu słowo :-).
Przesyłam wam moje kochane mnóstwo pozytywnej energii i pozdrawiam was serdecznie! :-))

poniedziałek, 16 listopada 2015

Atakama

Tak się zastanawiałam , co wam pokazać, kiedy tak za oknem pada i pada bez przerwy. Nie powiem, lubię deszcz, lubię patrzeć na sunące po niebie ciężkie chmury, na krople deszczu rozbijające się o ziemię, na ludzi chodzących pod parasolami. I choć już nie jestem dzieckiem, lubię chodzić po kałużach, w kaloszach oczywiście, bo nie lubię mieć mokrych i zmarzniętych stóp. Słowa piosenki mówią, że : " w czasie deszczu dzieci się nudzą". Co to nuda? Ja nie wiem ;-). 
I tak trochę na przekór, deszczowej, szarej aurze, postanowiłam, że pokażę wam dziś bransoletkę. Serce tej bransoletki stanowi markiza piasku pustyni. A czy wiecie, że tak naprawdę piasek pustyni to nie kamień, tylko szkło? A dokładnie szkło awenturynowe, które nie występuje w przyrodzie. Jest wytwarzane sztucznie. Podobno historia tego syntetyku sięga XVII wiecznej Wenecji, gdzie rodzina Miottich, otrzymała go po raz pierwszy i uzyskała wyłączność na jego produkcję. Z ciekawostek powiem wam jeszcze tylko tyle, że piasek pustyni nazywany jest też kamieniem tysiąca słońc. Ładnie, prawda ? :-) 
Ten mieniący się drobinkami złota "kamień" mogłam oprawić w jakieś neutralne, klasyczne kolory : beże, złoto, ciemny brąz.... Ale przecież nie byłabym sobą, gdybym troszkę nie poeksperymentowała i nie pobawiła się kolorami. ( Jak ja lubię zabawę kolorami :D! ). Tak więc, moja markiza dostała ubranko w kolorze fioletowo - łososiowym, z niewielką ilością grzecznego brązu. Może i zestawienie odważne, nietuzinkowe, ale przy tym i nie nudne. Myślę, że takie połączenie kolorów, podkreśliło urodę goldstone'a i go wyeksponowało. Żeby nie przesadzić z formą, zafundowałam mu dość oszczędne obszycie i umieściłam na gotowej, metalowej bazie w kolorze antycznego złota.
A tak prezentuje się gotowa bransoletka :


Materiały : 3 x 1cm markiza piasku pustyni, 3mm taśma cyrkoniowa w kolorze łososiowym, koraliki toho treasure w kolorze metallic iris brown oraz higher metallic grape, toho 11/o i 15/o w kolorze higher metallic grape, toho 15/o w kolorze gold lustered african sunset, metalowa, antyalergiczna baza w kolorze antycznego złota. Tył wykończony super suede w kolorze fioletowym.Wielkość obszytego elementu ok. 4,5 x 2,5cm.



bransoletka z piaskiem pustyni, bracelet with goldstone






Parę miesięcy temu, wykonałam podobną, aczkolwiek w zupełnie innej kolorystce, bransoletkę. Dla przypomnienia, znajdziecie ją klikając TU. Nie sądziłam, że od tej pory minęło już prawie 10 miesięcy. Matko! Jak ten czas szybko leci, echhh.....

Ja tu gadu gadu, a przecież powinnam dać szansę, abyście się i wy wypowiedziały :). Co powiecie na takie kolory? Jak i czy w ogóle podoba się wam ta bransoletka? Bardzo jestem ciekawa waszej opinii.


Wraz z kropelkami deszczyku przesyłam wam gorące pozdrowienia i dziękuję za wszystkie komentarze . Do zobaczenia! :)



czwartek, 5 listopada 2015

Tongkonan

Miałam w planie pokazać wam coś innego, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie ;). Czasami, kiedy długie ślęczenie nad większym projektem i mozolne dłubanie w koralikach, po prostu mnie męczy, tak dla odstresowania i oderwania się, lubię sięgnąć po gotowy wzór i popełnić jakąś "lżejszą" pracę.Tym razem wybrałam wzór Evy Kovacs. Wzory Evy nie są ani łatwe, ani do zrobienia w  przysłowiowe pół godziny. Praktycznie wszystkie prace wykonane według jej wzorów są pracochłonne, czasochłonne i koralikochłonne. Niemniej jednak bardzo je lubię, bo są dopracowane w każdym szczególe i nadzwyczaj oryginalne. A efekt końcowy zawsze robi wrażenie.
      Powiecie pewnie, jak tu się odstresować korzystając ze skomplikowanego wzoru??? Ano, można. Bynajmniej na mnie tak to działa. Owszem, każda praca wymaga skupienia i precyzji.W tym przypadku oprócz skupienia i precyzji, wystarczy krok po kroku podążać za schematem. Powoli, nie spiesząc się ....


Materiały : koraliki 8x7mm rose petals w kolorze milky peridot bronze picasso, 14mm rivoli w kolorze jonquil, koraliki 16x5mm dagger w kolorze smoky topaz matte, koraliki super duo w kolorze smoky topaz matte, koraliki treasure w kolorze silver lined topaz, koraliki toho 15/o w kolorze inside color aqua lt jonquil lined oraz permanent finish galvanized starlight, toho 11/o w kolorze inside color aqua lt jonquil lined oraz permanent finish galvanized starlight, 3 mm koraliki fire polish wkolorze luster transparent green. Elementy metalowe w kolorze złotym, Sznurek lakierowany 1mm w kolorze turkusowym.


wisiorek z rose petals, rose petals pendant







Dodam tylko, że wisiorek do mikrusów nie należy. Nie zdążyłam go jednak dokładnie obmierzyć. W trybie ekspresowym stał się bowiem prezentem urodzinowym ;-)




Pozdrawiam was gorąco i dziękuję za tak liczne odwiedziny :-)

niedziela, 1 listopada 2015

Festum omnium sanctorum III

Są dni pełne radości, szczęścia i uniesień. Ale są też inne - pełne zadumy i smutku. I taki jest listopadowy dzień, kiedy to przychodzimy na cmentarze, zapalamy znicze, wzdychamy, tęsknimy i... odchodzimy. Niestety, życie ma swój początek i swój koniec. Tylko od nas zależy, co ocalimy i o czym będziemy pamiętać...
Dziś, 1 listopada obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych.  Odwiedzamy groby naszych bliskich, przyjaciół, znajomych. Zostawiamy kwiaty i zapalamy znicze, niczym płomyk nadziei, wierząc, że wszyscy, którzy już od nas odeszli, cieszą się chwałą w domu Ojca Niebieskiego. Stojąc przy grobie, odmówcie nie tylko "Zdrowaś Mario", czy "Wieczne odpoczywanie", ale i taką modlitwę :


Wy wszyscy którzy odeszliście stąd,
po życiu pełnym albo byle jakim,
wybaczcie nasz nad wami sąd,
znacie ten świat i wiecie jest jaki.

Gdziekolwiek drodzy teraz się tułacie, 
oby wam wszystko się najlepiej działo,
choć tutaj pustka jest po waszej stracie,
to Pana Boga wola-że się stało.

Niech dzisiaj dla was zapłonie ta świeczka,
ten płomień który niesie cień naszej pamięci.
Wy na pomnikach i wy bezimienni
dla nas byliście, my dzisiaj dla was
Niech was w opiece mają wszyscy święci.

żródło : http://wiersze.kobieta.pl/wiersze/modlitwa-na-wszystkich-swietych-126794



Tak jak w zeszłym roku i dwa lata temu, czyli można by rzecz tradycyjnie już, chciałabym się podzielić z wami stroikami, które własnoręcznie przygotowałam na groby moich najbliższych.











Stara legenda głosi, że w noc pomiędzy Dniem Wszystkich Świętych, a Zaduszkami blask zapalonych na grobach zniczy wskazuje właściwą drogę zagubionym i nieszczęśliwym duszom, błąkającym się pomiędzy niebem a ziemią.
Kończąc dzisiejszy post, zostawiam was w zadumie i  głębokiej refleksji nad tym co było, co jest i co będzie. .

Do zobaczenia! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...