środa, 30 września 2015

Auroville VII

Sama nie wiem ile mam jeszcze nieopublikowanych prac w swoich zasobach fotograficznych. Choć bardzo się staram, już ich po prostu nie ogarniam. Zdjęć mam tysiące, różnych różnistych. Ciągle sobie obiecuję, że zrobię z nimi porządek, posegreguję w miarę tematycznie, a potem okazuje się , że zgrywam je tylko z karty i tak sobie czekają cierpliwie, zjadając mi pojemność dysku.

I tak właśnie, przeglądając ostatnio zdjęcia, trafiłam na kolejny oponkowy wisiorek, który jeszcze nie ujrzał światła dziennego. Tzn światła blogosfery,  konkretnie rzecz ujmując, bo dzienne ujrzał widać na tyle dawno, że zdążyłam już o nim zapomnieć. Jak się okazuje, zrobiłam takich wisiorków całkiem pokaźną kolekcję. Nic na to nie poradzę, ale lubię  je robić. Wciągają i człowiek nawet nie wie, kiedy zaczyna następną oponkę obszywać koralikami. Wcześniejsze możecie zobaczyć TUTU,TUTUTU i TU. Sporo, prawda? Ale czerwonego jeszcze nie było :-D. I wiecie co? Choć zrobiłam ich tyle, sama nie mam ani jednego takiego wisiorka. Kompletnie nie rozumiem jak to się stało :-o. Trzeba będzie nad tym popracować ....



Materiały: koraliki Toho treasure w kolorze opaque pepper red, opaque cherry, opaque lustered pumpkin, ceylon lemon chiffon, trans rainbow lt topaz, Toho 15/o w kolorze opaque cherry oraz opaque dendalion, 3mm koraliki fire polish w kolorze mid siam ruby, kryształek w kolorze czerwonym, metalowe elementy wykończeniowe w kolorze złota, chwost z rzemienia zamszowego.


wisiorek, pendant


 



Dziś nie męczę was dużą ilością tekstu. Czasem mniej znaczy lepiej ;-)

Pozdrawiam was słonecznie i ciepło. Jednocześnie bardzo dziękuję za to, że do mnie zaglądacie i zostawiacie tyle przemiłych komentarzy.
                            Do miłego! :-) 

piątek, 18 września 2015

Tenebris


Nade mną dziś było tak piękne, błękitne niebo, że trudno się oprzeć takiemu widokowi. Wiatr przesuwał po nim różnorodne obłoki z największą delikatnością.Tak by nie uszkodzić ani odrobinę kształtu najmniejszej chmurki. Wyglądało to jak najlepiej i najpiękniej wyreżyserowany spektakl, od którego trudno oderwać wzrok.Chciałoby się jeszcze i jeszcze.....
No dobrze. Trzeba przestać chodzić z głową w chmurach i w końcu zejść na ziemię ;-). Zafascynowana "niebieskością" dzisiejszego dnia, postanowiłam pokazać wam kolejną bransoletkę. Wiem, wiem, staję się nudna. Trzecia bransoletka z rzędu..... Ale ta jest zupełnie inna niż poprzednie! Zresztą zobaczcie same.  Czerń onyksu otuliłam trzema odcieniami błękitu. Chciałam, by bransoletka była nieduża i niezbyt ekstrawagancka. Stonowana, delikatna, nadająca się do noszenia na co dzień i od święta. Postawiłam na gotową metalową bazę, którą przyozdobiłam onyksem. Czarny jak węgiel onyks obszyłam zaś haftem koralikowym. Choć początkowo koraliki nie chciały ze mną współpracować, z efektu końcowego jestem zadowolona. A wam jak się podoba?


Materiały: 18mm onyks czarny, 3mm koraliki fire polish w kolorze jet AB, koraliki Toho 11/o w kolorze silver lined cobalt, Toho 15/o w kolorze opaque jet, opaque cornflower oraz opaque lustered turquoise, czarna ekoskórka, metalowa baza w kolorze srebrnym. Wielkość obszytego elementu ok. 3cm.


bransoletka z onyksem, onyx bracelet



Tył wykończyłam czarną ekoskórką. "Plecki" prezentują się tak:



Choć za oknem wciąż mamy lato i choć w dzień jest cieplutko, to wieczory bywają już chłodne.Dlatego wybiegając na przeciw chłodniejszym dniom i wieczorom, proponuję tę bransoletkę w towarzystwie pastelowo-niebieskiego sweterka.




Ale póki pogoda rozpieszcza nas na tyle, że możemy nosić krótki rękaw.
 Bransoletka na ręce ( z krótkim rękawem ) wygląda tak :




  Nie będę was już dzisiaj zamęczać ani tekstem ani dużą ilością zdjęć. Na zakończenie powiem tylko, że w kolejnym poście bransoletki już nie będzie ;-)


Dziękuję wam, moje drogie, za wszystkie przemiłe słowa pod poprzednim postem.
Bardzo się cieszę, że do już szerokiego grona, dołączyły kolejne obserwatorki. Witam was serdecznie w moich skromnych progach :-)

Wszystkich tu zaglądających gorąco pozdrawiam. I życzę udanego, słonecznego weekendu! :-)


czwartek, 10 września 2015

Nelleriss czyli line' em up bracelet

W czasopismach dotyczących szeroko pojętego beadingu  możemy znaleźć nie tylko wiele inspiracji, różnego rodzaju prac wykonanych różnorakimi technikami, ale także poradniki czy gotowe instrukcje. Zdecydowanie bardziej wolę sama wymyślać swoją biżuterię, ale czasami, kiedy moje szare komórki wymagają chwili wytchnienia, relaksu i rozprostowania kości ;-) , sięgam po sprawdzone wzory i tutoriale. Kiedy w moje ręce wpadł Beadwork grudzień 2014/styczeń 2015, mój wzrok przyciągnęła bransoletka autorstwa Christiny Neit. A kiedy zobaczyłam takie bransoletki u moich blogowych koleżanek, wiedziałam już, że jest to rzecz typu "must have" i "must make". Ale jak to u mnie bywa od planów do realizacji musiało upłynąć trochę czasu. Ostatecznie jest! Zrobiona. Gotowa i do noszenia.
A jakie są moje wrażenia po zrobieniu tej bransoletki? Bardzo pozytywne :-) Zrobienie jej zabrało mi sporo czasu i dużo koralików. Sporo, to tak naprawdę parę godzin poświęconych koralikom. Nie narzekam jednak, bo warto było. Bransoletka nosi się świetnie i tak samo wygląda. Nie trzeba jej zdejmować do mycia rąk, czy garów, bo woda w niczym jej zaszkodzić nie może. Jest na tyle masywna, że ładnie trzyma kształt. A dzięki trójkątnym koralikom wygląda na nieco zadziorną ;-)


Materiały:  koraliki czechmates triangle w kolorze matte metallic flax, superduo w kolorze aquamarine celsian, koraliki toho  8/o i 15/o w kolorze higher metallic june bug, toho 11/o w kolorze opaque jet, bronze oraz inside color cystal dark coral lined. Metalowe elementy wykończeniowe.



line'em up bracelet, bransoletka z koralikami triangle




W oryginale za zapięcie służy ozdobny guziczek. Ja poniekąd byłam zmuszona, aby zamiast guziczka dać gotowe zapięcie. Przyznaję się. Mea culpa. Nie widziałam, że trzeba będzie parokrotnie przechodzić przez koraliki nitką. Dla bezpieczeństwa użyłam grubszej nici, co się odbiło na tym, że igła nie chciała mi przejść przez koraliki do zamocowania zapięcia. Aby rozwiązać ten problem, założyłam ogniwka i do nich dołożyłam zapięcie.



Jesień za pasem, więc bransoletka ta będzie pasowała do wszelkich kolorów ziemi. Beżów, brązów, zieleni, złota itp. Na poniższym zdjęciu bransoletka na tale bluzki w kolorze capuccino.




Kolory ziemi nie są moimi kolorami. Nie dość, że źle w nich wyglądam, to i nie najlepiej się w nich czuję. Wolę bardziej intensywne, zdecydowane barwy ( nie mówiąc  o ulubionej czerni ), więc ja zestawiłabym tę bransoletkę  np. z koralową ramoneską  ;-)




A wy jakie macie pomysły? Do czego założyłybyście tę bransoletkę? Do jakich kolorów?



Z całego serca dziękuję za to, że do mnie zaglądacie i zostawiacie tyle przemiłych komentarzy . Witam również kolejną obserwatorkę w szeregach stałych zaglądaczy. Pozdrawiam was gorąco! :-)




wtorek, 1 września 2015

Melanzana

Od ładnych paru lat przyjaźnię się z koralikami. Muszę powiedzieć, że dziś równie dobrze rozwija się nasza współpraca. Oczywiście bywają dni kiedy robota nie idzie, trzeba pruć to co się zrobiło, ale nie jest to przecież wina koralików tylko tzw. "siły wyższej". Jednakże nie zawsze tak było. Jeszcze parę lat temu wszelkie swoje niepowodzenia zrzuciłabym na karb krzywych koralików. Człowiek wraz  z wiekiem i doświadczeniem nabiera wiedzy. Staje się mądrzejszy. Na początku swojej przygody z koralikowaniem, chyba zresztą jak większość osób, nie miałam pojęcia o Toho czy Miyuki. Pierwsze koraliki no name kupiłam w pasmanterii 
i o zgrozo, okazały się potwornie krzywe i nierówne. Jednym słowem do niczego się nie nadawały. Na szczęście pozostały już tylko wspomnieniem. Choć dziś bardzo starannie wybieram koraliki, stawiając na ich najwyższą jakość 
i sprawdzoną markę, to nawet wśród tych markowych zdarzają się, bardzo rzadko, ale jednak, partie nazwijmy to dalekie od doskonałości. I co z takimi zrobić skoro do haftu się nie nadają? Ja postanowiłam je nieco zrecyclingować ;-) Kupiłam jubilerską nylonową siatkę przeznaczoną do wypełniania koralikami i zrobiłam 
z niej bransoletkę. Aby ją nieco urozmaicić dodałam obszyte, tym razem idealnymi koralikami Toho, 14mm rivoli Swarovskiego w kolorze violet. Czyli fioletowym. 
Po raz pierwszy użyłam takiej siatki i muszę powiedzieć, że moje wrażenie jest bardzo pozytywne. Siatka sama w sobie jest ładna. Jest dość plastyczna i ładnie trzyma kształt.Występuje w wielu kolorach. Ja wybrałam czarną. Można też kupić siatkę o różnej średnicy przekroju. Moja ma 8mm średnicy. Do jej wypełnienia możemy użyć koralików o różnych wielkościach i w różnych kształtach. Widziałam ostatnio specjalne koraliki w kształcie diamencików, przeznaczonych właśnie do wypełnienia siatki. Swoją wypełniłam koralikami Toho w dwóch odcieniach fioletu. 
No dobrze, a jak wypełnić taką siatkę? Najpierw jeden koniec siatki wklejamy w odpowiednio dobraną końcówkę. Czekamy aż klej wyschnie. Nie przycinamy siatki do odpowiedniej długości, tylko ją mniej więcej dopasowujemy ( nie naciągamy ). Wypełniamy koralikami np. za pomocą lejka zrobionego z kartki. Gdy wypełnimy siatkę koralikami, smarujemy drugą końcówkę klejem. To ważne, by mieć ją już przygotowaną. Teraz docinamy siatkę do odpowiedniej długości, najlepiej w taki sposób, aby koraliki po jej obcięciu, wypełniały siatkę aż po jej brzeg. Szybko nakładamy przygotowaną końcówkę z klejem, Zostawiamy do wyschnięcia. Potem montujemy zapięcie. Ewentualnie rozwijamy swoją wyobraźnię i przyozdabiamy w dowolny sposób ;-).
Jak widzicie, taka siateczka to genialny sposób na wykorzystanie koralików, bez potrzeby wielogodzinnego ich przerabiania na szydełku. W swojej kolekcji ma ją Swarovski. Australijska modelka Miranda Kerr nie tylko projektuje, ale i nosi biżuterię z wykorzystaniem siateczki właśnie od Swarovskiego. Błyszczące koraliki wyglądają w siatce niczym gwiezdny pył. I taką też nazwę otrzymały bransoletki z kolekcji Swarovskiego.  Z bransoletek Stardust, które doskonale odzwierciedlają różne oblicza wdzięku, każda kobieta może stworzyć własną kompozycję, najlepiej oddającą jej upodobania. Takie bransoletki są idealnym dodatkiem do każdej stylizacji. Od codziennej po wieczorową, Przekonajcie się same i stwórzcie własną, niepowtarzalną biżuterię, błyszczącą niczym gwiezdny pył :-)









Mam nadzieję, że nie zanudziłam was dzisiaj ilością tekstu. Obiecuję, że następnym razem będzie więcej zdjęć niż słowa pisanego ;-)
Rozleniwiłam się przez te wakacje. Może to dziwnie zabrzmi, ale odpoczęłam od koralików i komputera. Wiem też, że mam ogromne zaległości w podziwianiu waszych prac i muszę te zaległości jak najszybciej nadrobić. Ale jakoś tak szkoda mi tych wakacji.... Dobra, Koniec pisania na dzisiaj ;-)

Ogromnie mi miło powitać kolejne obserwatorki mojego bloga :-) Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej. 
Wszystkim, wiernym komentatorkom moich postów dziękuję za każde dobre słowo. 

                   Pozdrawiam was bardzo gorąco :-) !


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...