niedziela, 24 sierpnia 2014

Valesina

Ostatnio odrobinkę zaniedbałam was i mojego bloga. Urlop urlopem, wakacje wakacjami, a życie każdego dnia niesie ze sobą niespodzianki. I to nie zawsze te miłe, czy te których byśmy sobie życzyli. Na szczęście te mniej przyjemne sprawy zostały zrównoważone tymi przyjemniejszymi. Wiem, że nie zawsze jest z górki i różne rzeczy się zdarzają. Wiele też jestem w stanie zrozumieć, ale złośliwości koralików pojąć nie mogę. Małe to takie, a potrafi pokazać rogi i doprowadzić do szewskiej pasji. Zastanawiałam się czy pokazać wam ten wisiorek, bo właściwie nie ma w nim niczego szczególnego. Ot, taki zwykły kwiatek z rose petals. W moim zamyśle miał wyglądać nieco inaczej. Miał być bardziej rozbudowany, miał mieć łodyżkę i listki, inny sznur do zawieszenia. Skończyło się na planach. A wszystko przez złośliwość koralików. No bo jak inaczej to nazwać? Postanowiłam wypełnić środek kwiatka, by nie spozierała z niego dziura. Włożyłam szklany koralik do środka i kiedy go przeszywałam pękł na pół. Tak po prostu, podzielił się na dwie części. Wymieniłam na inny i już nie było problemu.Ale kiedy skończyłam okazało się, że płatki nie chcą się ładnie układać. Zaczynają opadać, jakby kwiatek miał ochotę zwiędnąć. Sprułam i przerobiłam. I już wszystko byłoby idealnie gdyby nie małe "ale". Okazało się, że koraliki w kolorze gold rose powycierały się od środka  :-((. Bardzo lubię te koraliki, bo mają śliczny kolor. Używałam ich już wielokrotnie. W rozmiarze 15/o przeszywałam je po parę razy i nic się nie wytarło. Rozmiar 8/o okazał się jakiś feralny, pomimo jednorazowego przeszycia. Nie wiem czy jest to kwestia rozmiaru czy jakiejś wadliwej partii koralików, bo do tej pory nic takiego mi się nie zdarzyło.Widać zawsze musi być ten pierwszy raz. Jak już tak sobie narzekam, to powiem jeszcze co mi się nie podoba. A mianowicie rysy, pęknięcia czy jakkolwiek to nazwać, widoczne na rose petals. W rzeczywistości nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy, ale na zdjęciu, przy powiększeniu, jest to widoczne. Nie wiem od czego to zależy, bo nie na każdym płatku jest to widoczne. Może i grymaszę, ale mi się to nie podoba. Natomiast bardzo podoba mi się kolor tych płatków. W zależności od kąta pod jakim się na nie patrzy, mienią się na  turkusowo-zielono. Miałam z tym wisiorkiem perypetie, straciłam chęć do dalszego jego "ozdabiania", więc ostatecznie pozostawiłam go w takiej prostej formie. Nie jest taki jaki mi się wymarzył. Ale jest bardzo dziewczęcy. Podoba mi się też kolorystyka i delikatność. Lubię takie kolory, więc wisiorek zostaje ze mną ;-).



Materiały: 14x13mm rose petals w kolorze crystal orange rainbow, 6mm szklany koralik crackle w kolorze pomarańczowym, 4mm koraliki fire polish w kolorze opaque turquoise AB, toho 8/o w kolorze gold rose, 11/o w kolorze inside color crystal dark coral lined oraz opaque rainbow turquoise, 1mm woskowany sznurek w kolorze jasno zielonym, metalowe elementy wykończeniowe. Wielkość wisiorka ok. 3,5 cm.



wisiorek z rose petals, rose petals pendant






Jakoś tak się złożyło, że przez kilka ostatnich postów pokazywałam wam proste, powiedzmy mniej pracochłonne i pomysłożerne prace. Chyba potrzebowałam chwili wytchnienia od bardziej skomplikowanych wzorów. Niemniej jednak i takie prace powstały. W końcu jakieś urozmaicenie musi być, żeby nie było nudno i monotematycznie ;-).


 Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i za to, że do mnie zaglądacie . Miło mi również powitać nowych obserwatorów w moim małym koralikowym świecie .
Pozdrawiam wszystkich wciąż jeszcze wakacyjnie :-) 



czwartek, 14 sierpnia 2014

Aktinidia

Podobno piękno tkwi w prostocie. Zgadzam się z tym i jestem przekonana, że w 90% przypadków to się sprawdza. Urlop mnie rozleniwia. Nie chce mi się wymyślać żadnych skomplikowanych wzorów ani spędzać kilkunastu godzin nad jedną pracą. A że nie umiem siedzieć bezczynnie, do tego moje ręce uparcie domagają się koralików, więc sięgnęłam po wzór Vezsuzsi i machnęłam taki nieduży wisiorek. Chyba odrobinę odbiega od letniej kolorystyki, choć jakby się dobrze przypatrzeć, rozwijając swoją fantazję, to można dostrzec lody miętowe z kawałkami czekolady ;-). Mniammmm. Szmaragdowe rivoli oplotłam koralikami Toho Treasure, Toho round i szklanymi, ślicznymi biconami no name.Może i kiedyś była na nich etykietka, ale zapewne gdzieś przepadła jak to zwykle bywa z rzeczami martwymi, które często płatają  figle i same znikają w jakiś cudowny 
i nie wytłumaczalny sposób. Żaluję bardzo, bo bicony są naprawdę bardzo ładnie wykonane i właściwie niczym nie różnią się od biconów Swarovskiego, poza ceną oczywiście :-D. Prawdę powiedziawszy nie przepadam za tego typu pracami. Często dobrze wyglądają tylko na zdjęciu. W rzeczywistości, choć ładne, wyginają się i nie chcą ładnie trzymać kształtu. W tym przypadku muszę powiedzieć, że pod tym względem jest nie najgorzej. Praca choć lekko się wygina, to ładnie trzyma kształt. Zastanawiam się jednak czy mimo wszystko jej nie spruć i nie przerobić. Lubię jak wszystko pasuje 
i wygląda idealnie, więc chyba ten wisiorek długo nie pozostanie w obecnej formie .....



Materiały : 12mm rivoli Swarovskiego w kolorze emerald, koraliki Toho Treasure w kolorze gold lined aqua oraz inside color rainbow crystal pale turquoise lined, Toho 11/o antique frosted bronze, Toho 15/o w kolorze higher metallic june bug oraz inside color aqua lt jonquil lined, 4mm bicony z efektem AB. Metalowe elementy wykończeniowe.  Wisiorek wielkości ok.4,5cm.



wisiorek z rivoli, rivoli pendant






Pozdrawiam was słonecznie i urlopowo. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i za to, że do mnie zaglądacie :-) 


sobota, 9 sierpnia 2014

Aglais

Przyzwyczaiłam was do tego, że prace, które zazwyczaj pokazuję są w pewnym stopniu skomplikowane. Bynajmniej nie są to prace najprostsze z najprostszych. Ale dzisiaj chcę wam pokazać właśnie taką prościznę. Może ją zrobić nawet osoba, która  dopiero zaczyna swoją przygodę z tworzeniem biżuterii. Może niektóre z was poczują się zatem nieco zawiedzione, czy też odrobinę rozczarowane, ale dzisiaj musicie mi wybaczyć tą prostotę i "pójście na łatwiznę". Urlopuję się, odpoczywam i po prostu nie chce mi się wymyślać niczego skomplikowanego. Tego prostego kompletu też w planach nie miałam. Ale jak to w życiu bywa, przyjdzie pomysł, natchnienie, ochota, potrzeba czy cokolwiek innego i człowiek, choć obiecał sobie, że odetchnie od koralików, łapie się za nie i całą maszynę wprawia w ruch. Dzisiejszy komplet powstał z myślą o baregello, które pokazałam w poprzednim poście. Nie jestem zwolenniczką takich dosłownych kompletów. Naszyjnik, kolczyki, bransoletka, to czasami za dużo. Ale myślę, że nie tym razem. Nawet gdyby ubrać na siebie naszyjnik, kolczyki i bransoletkę nie przytłoczyłoby to nikogo ani dosłownie ani wizualnie. Ten zestaw daje wiele możliwości i kombinacji. Każdą część można nosić osobno. Można połączyć bargello tylko z kolczykami. Albo tylko z bransoletką. Można też nosić tylko kolczyki i bransoletkę. Tyle możliwości, 
a wszystko to dzięki ceramicznym kulom. Dwie takie kule wykorzystałam w sznurze. Do kolczyków i bransoletki wykorzystałam takie same kule co w naszyjniku oraz dodałam kilka innych, ale w kolorach występujących w sznurze. Poprzez wykorzystanie tych samych materiałów, w tym identycznego zapięcia w kształcie listka, oraz zachowanie tej samej kolorystyki, całość jest bardzo spójna. Do tego prosta i elegancka. Choć nie przepadam za takimi kompletami, akurat ten zestaw przypadł mi całkiem do gustu. A wy co o nim myślicie?




Materiały : 12mm ceramiczne kule w kolorze magenta, ruda opalizująca i róż pompejski; 6mm metalowe, posrebrzane, ażurowe kule; antyalergiczne metalowe bigle; metalowe elementy wykończeniowe. Długość kolczyków ok. 5cm. Długość bransoletki ok 21 cm.




e











Wybaczcie mi to, że w chwili obecnej nie odwiedzam waszych blogów tak regularnie jak do tej pory. Ostatnio nie zawsze mam dostęp do internetu, 
a często wręcz jestem go całkowicie pozbawiona. Oczywiście ,w miarę możliwości, postaram się nadrobić wszystkie zaległości i zaglądnąć na wasze blogi. Dziękuję wam też za odwiedziny i komentarze. Witam również nowych obserwatorów w moich skromnych progach. 


Życzę wam dużo słoneczka. Odpoczywajcie, urlopujcie się i cieszcie się latem. Do miłego! :-)



sobota, 2 sierpnia 2014

Roselle

Bargello. Z pewnością większości z was  to słowo kojarzy się ze wzorem na sznur szydełkowo - koralikowy. A czy wiecie czym jest bargello i skąd się wzięło? 

W przepięknej Florencji znajduje się pałac zwany Palazzo del Bargello. W pałacu tym są ...nie, nie księżniczki, choć z pewnością i takie tam bywały ;-),... w pałacu są krzesła. Krzesła pokryte są haftowaną tkaniną, której wzór przypomina płomienie.Wzór ma charakterystyczny układ linii poziomych i pionowych, które  to z kolei określone są na podstawie wzoru matematycznego. Tradycyjne wzory są bardzo kolorowe. W tym celu wykorzystuje się wiele odcieni jednego koloru aby uzyskać efekt cieniowania. Wszystkie wzory bez wyjątku są geometryczne. Nawet te, które w swoim motywie mają kwiaty czy owoce.
A skoro o owocach mowa... U wielu z was sezon owocowo- warzywny w pełni. U mnie też. Jestem z tych co mogliby się żywić wyłącznie zieleniną, choć z pewnością taka monotonia szybko by mi się znudziła ;-). Mogę powiedzieć za to, że mam teraz owocowy raj. Wcinam wiśnie, maliny, borówki, morele i brzoskwinie. Czasami dorzucę do tego parę kostek lodu, świeżutki, pyszny kefir i mam cudowny koktajl owocowy. Pycha! :) Wobec takich apetycznych kolorów nie mogłam pozostać obojętna. Stąd moje bargello właśnie w takich owocowych kolorach.
Oczywiście nie ja wymyśliłam ten wzór i nie ja jestem jego autorką. Tak naprawdę to nie wiem komu przypisać autorstwo, bo wzorów w sieci jest sporo, chociażby TU i różne osoby się pod nimi podpisują. Albo i nie. Na podstawie tych wzorów stworzyłam swój własny. Rozrysowałam go na 16 koralików w rzędzie. Oczywiście liczba ta jest dostosowana do koralików wielkości 11/o. Jeśli ktoś ma cierpliwość, to może taki sznur wykonać z 15 stek. Mi tej cierpliwości brakuje. Zwłaszcza, że ze względu na cieniowanie i bardzo subtelne różnice w odcieniach koralików nawlekanie nie należy do najprzyjemniejszych. A i w trakcie przerabiania trzeba się bardzo pilnować, bo łatwo się pomylić.  Nad swoim bargello spędziłam sporo czasu. Najpierw by dobrać odpowiednią kolorystykę (w końcu cztery kolory i dziewięć odcieni to nie mała gratka ), a potem, by sznur był bezbłędnie wykonany. Ale ostatecznie i ta liczy się efekt końcowy ;-)



Materiały : koraliki toho 11/o w kolorach : inside color crystal grape lined, silver lined milky amethyst, inside color lt sapphire hyacinth lined, silver lined milky pomegranate, inside color jonquil hyacinth lined, silver lined milky grapefruit, ceylon apricot, inside color rainbow crystal grey lined, ceylon smoke. Sznur wykończyłam 12 mm ceramicznymi kulami z benzynkową powłoczką oraz ozdobnymi, metalowymi elementami wykończeniowymi. Długość sznura ok. 56cm. Grubość ok 1,5cm



bargello, naszyjnik, sznur szydełkowo-koralikowy, necklace, bead crochet rope






Żeby nie było nudno i że tylko na białym tle, to mała odmiana ;-)







Dziękuję  wam za odwiedziny i  pozostawione komentarze. Miło mi również przywitać nowych obserwatorów. Mam nadzieję, że zostaniecie tutaj na dłużej.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wam miłego, słonecznego weekendu! :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...