czwartek, 14 sierpnia 2014

Aktinidia

Podobno piękno tkwi w prostocie. Zgadzam się z tym i jestem przekonana, że w 90% przypadków to się sprawdza. Urlop mnie rozleniwia. Nie chce mi się wymyślać żadnych skomplikowanych wzorów ani spędzać kilkunastu godzin nad jedną pracą. A że nie umiem siedzieć bezczynnie, do tego moje ręce uparcie domagają się koralików, więc sięgnęłam po wzór Vezsuzsi i machnęłam taki nieduży wisiorek. Chyba odrobinę odbiega od letniej kolorystyki, choć jakby się dobrze przypatrzeć, rozwijając swoją fantazję, to można dostrzec lody miętowe z kawałkami czekolady ;-). Mniammmm. Szmaragdowe rivoli oplotłam koralikami Toho Treasure, Toho round i szklanymi, ślicznymi biconami no name.Może i kiedyś była na nich etykietka, ale zapewne gdzieś przepadła jak to zwykle bywa z rzeczami martwymi, które często płatają  figle i same znikają w jakiś cudowny 
i nie wytłumaczalny sposób. Żaluję bardzo, bo bicony są naprawdę bardzo ładnie wykonane i właściwie niczym nie różnią się od biconów Swarovskiego, poza ceną oczywiście :-D. Prawdę powiedziawszy nie przepadam za tego typu pracami. Często dobrze wyglądają tylko na zdjęciu. W rzeczywistości, choć ładne, wyginają się i nie chcą ładnie trzymać kształtu. W tym przypadku muszę powiedzieć, że pod tym względem jest nie najgorzej. Praca choć lekko się wygina, to ładnie trzyma kształt. Zastanawiam się jednak czy mimo wszystko jej nie spruć i nie przerobić. Lubię jak wszystko pasuje 
i wygląda idealnie, więc chyba ten wisiorek długo nie pozostanie w obecnej formie .....



Materiały : 12mm rivoli Swarovskiego w kolorze emerald, koraliki Toho Treasure w kolorze gold lined aqua oraz inside color rainbow crystal pale turquoise lined, Toho 11/o antique frosted bronze, Toho 15/o w kolorze higher metallic june bug oraz inside color aqua lt jonquil lined, 4mm bicony z efektem AB. Metalowe elementy wykończeniowe.  Wisiorek wielkości ok.4,5cm.



wisiorek z rivoli, rivoli pendant






Pozdrawiam was słonecznie i urlopowo. Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz i za to, że do mnie zaglądacie :-) 


59 komentarzy:

  1. Dla mnie bomba! Jakoś mam słabość do mięty w każdej postaci czy w postaci listków czy jako dodatek w czekoladzie :-)
    Tego typu wisiory namiętnie noszę na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatko :) U mnie dzień bez mięty to dzień stracony. Świeża rośnie mi cały rok w doniczce i nie wyobrażam sobie herbatki bez listka mięty.Ale i inną postacią też nie pogardzę ;)

      Usuń
  2. Ale piękność. Jakie śliczne kolory. No cudny. Nic innego z siebie nie wykrzesam tylko OCH! i ACH! Patrzę i podziwiam dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Elu dziękuję :) Mi też bardzo podoba się takie połączenie kolorów. Szmaragd, turkus i brąz świetnie razem wyglądają ;)

      Usuń
  3. Przez Ciebie muszę iść szukać dolnej szczęki, bo spadła z łoskotem do piwnicy :-) Przepiękna rozeta, niczym witraż w gotyckiej katedrze! Wisior jest po prostu olśniewający, cudeńko. Poważnie chcesz pruć?... Nie mam w tej kwestii żadnego doświadczenia, ale nie da się tego może jakoś usztywnić, ewentualnie czymś podszyć? Albo jakiś grubszy drucik puścić pomiędzy biconami, czy coś w tym stylu, żeby trzymał kształt... Strasznie szkoda byłoby mi pruć coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu kochana, mam nadzieję, że szczęka się odnalazła :-) Dziękuję Ci z całego serca. Bardzo nie chciałabym pruć tego wisiorka, bo mi się podoba. Ale muszę coś wymyślić, bo go jakoś "ukierunkować". Może wpakuję w niego tyle żyłki ile się da. To go na pewno usztywni i może nie będzie się wyginał. Podszyć na tym etapie już nie bardzo się da. Wątpię też by drucik przeszedł przez 15 stki. Poza tym bałabym się, że drucik kiedyś wyjdzie i nie daj Boże kogoś pokaleczy. No nic, będę kombinować, jak uratować ten wisiorek ;-)

      Usuń
    2. Tak, już znalazłam :))) W takim razie trzymam kciuki, żeby się udało :)

      Usuń
  4. Kasiu nie pruj! Dla mnie ten wisiorek jest po prostu magiczny - ślicznie wyglądają te lazury, aż ma się przed oczami ciepłe i egzotyczne oceany :) taka błękitna laguna w całej swej okazałości :) cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asienko :-) Postaram się jakoś tę lagunę ocalić od zapomnienia i zniszczenia, bo faktycznie szkoda by było, by przestała istnieć.Może zwykła żyłka przyjdzie z pomocą ;-)

      Usuń
  5. Jak dla mnie ten naszyjnik jest przepiękny, nawet jeśli jest niesforny w formie. ;) Cudowne kolory. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jest niesforny, ale trzyma fason ;-) Dzięki wielkie :-))

      Usuń
  6. Widzę, że szmaragdowy staje się nowym kolorem sezonu:)) Już dziś widziałam kilka prac z tym kolorem i jestem zachwycona! Szmaragd uwielbiam, mam nawet jeden prawdziwy, strzegę go jak oka w głowie i częściej na niego patrzę niż noszę:)) Może czas na taki koralikowy:)
    Piękna praca Kasiu, nie pruj bo straszna szkoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, po orchidowym każdy inny kolor jest dobry ;-) Ale to fakt, że sporo biżuterii pojawiło się ostatnio w szmaragdzie. Nie ma się też co dziwić, bo przecież to kolor, który w zeszłym roku wiódł prym i grał główną rolę. Tak, że strzeż swojego cennego klejnotu jak oka w głowie. Niech będzie na szczególne okazje. A na co dzień może wystarczy koralikowy ;-)
      Asiu będę jeszcze walczyć z tym wisiorkiem, bo szkoda skazać mi go na zagładę.

      Usuń
  7. Szmaragdowe Rivioli pięknie się prezentuje w takim wypasionym ubranku :)
    Kasiu , nie pruj !!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, będę robić wszystko co w mojej mocy, by go nie pruć, bo naprawdę szkoda mi go unicestwiać. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;-) Dziękuję Ci bardzo
      Uściski :)

      Usuń
  8. Przepiękny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama tak czasami mam, że już skończony twór potrafię rozebrać i zrobić od nowa, bo coś mi nie pasuje, ale w tym przypadku też namawiam do "nie prucia", bo wisiorek jest cudny i z pewnością trochę czasu mu poświęciłaś :) Trzymam kciuki za jego ocalenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu bardzo :) Jak tyle osób będzie trzymało kciuki za ocalenie tego wisiorka, to chyba nie będę miała innego wyjścia i pozwolę mu nadal egzystować ;)

      Usuń
  10. Zakochałam się !!!!! cudo!!! Kasiu jesteś mistrzynią formy wykonania i koloru!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie mów mężowi, bo będzie zazdrosny ;) Wielkie dzięki Sylwuś :) Ja od dziecka lubię mieszać w kolorach i chyba tak mi to już zostało. Buziaki :*

      Usuń
  11. Rozumiem potrzebę sprucia, bo jak Kasiu wiesz, sama "tak mam" Ale ten wisior jest taki śliczny więc chce mi się krzyczeć "ZOSTAW" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś wiedziałam że mnie zrozumiesz, bo my obie chyba lubimy nie tylko dziergać, ale i pruć. Dobra, zostawiam go. Niech sobie będzie taki flexible ;)

      Usuń
  12. Przepiękna koronkowa "robota" :-) Uwielbiam Twoje wisiorki. Są przecudne. Uważam, że w żadnym wypadku nie zasłużył na prucie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Edytko bardzo ;) Będę litościwa dla tego wisiorka. A Ty niedługo chyba przywdziejesz nową koronkę ;)

      Usuń
  13. Hmmm, uwielbiam wszystko co miętowe z czekoladą :D
    Wisior świetny, daj mu szansę ..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Edytko uwielbiam miętę i czekoladę w każdej postaci :D. Dzięki wielkie :)) Wisior ocalony, skoro tyle osób się za nim ujmuje ...

      Usuń
  14. Jest cudowny! Wcale nie przejmowałabym się, że coś tam się wygina, jest tak piękny właśnie w tej kolorystyce... raz jeszcze podziwiam i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu :) Chyba przestanę się czymkolwiek przejmować w tym wisiorku ;) Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
  15. Ja uważam, że wisiorek jest śliczny i w żadnym wypadku nie powinnaś go psuć. Według mnie jest letni, kojarzy mi się z morzem i skałami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba Twoje skojarzenie Sabinko :))

      Usuń
  16. Choć warunki klimatyczne w naszym kraju nie sprzyjają actinidii to zdecydowanie widać, że Twoja Kasiu wbrew temu nie tylko piękna powstała ale i cudownie egzystuje więc nie kombinuj moja droga :))) Zobacz jak Ci się odwdzięcza urodą za Twoją opiekę.
    A kolor ma obłędny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie za bardzo kombinuję, ale u mnie wszystko musi być "dopieszczone". No dobra Dorotko, przekonałaś mnie, bo tak ładnie napisałaś o wisiorku i o tym że mi się odwdzięcza. Dziękuję Ci bardzo:))
      A actinidię mam w ogródku. Na zimę ją okrywam i przeżywa. Jednak często jest tak że majowy przymrozek zrobi swoje. Ale już dwa razy udało mi się zjeść parę owoców :))

      Usuń
  17. To porównanie do lodów z czekoladą i miętą....mniam.. Ślinianki zaczęły mi pracować ostro :) Uwielbiam takie lody, a o takie smaczne, gdzie by tę miętę było mocno czuć to bardzo trudno. Ale jak już się na nie trafi, to się człowiek rozkoszuje zupełnie jakby patrzył i patrzył na Twoje prace Kasiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Kasiu, że o dobre miętowe lody jest ciężko. Z tych gotowych kupuję tylko jednej firmy, bo mi naprawdę smakują. A niech mają reklamę ;) Najlepsze miętowe lody z czekoladą ma dla mnie Zielona Budka. Tymi mogę się zajadać bez końca. Kasiu, wielkie dzięki :***

      Usuń
  18. Jak dla mnie Kasiu jest idealny, cudowny i wspaniały :) i te kolory pięknie ze sobą pasują. Co tam że się wygina - elastyczny jest ;) Szkoda by było go pruć bo piękny jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Asieńko :). Mi też szkoda go pruć, więc niech sobie wygina śmiało ciało. W końcu nie on jeden ;)

      Usuń
  19. Cat...*______________*sono senza partole è bellissimo!!!!!!!!!!!!!!!>______<cioè waw che colore e poi è luminosissimo..*_*
    Sei incredibile sei un genio creativo!Bacioni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sei dolcissima, tesoro :) Grazie mille. Dici, che sono un genio .... ehe ehe ... forse solo piccolissimo ;) Bacioni <3<3<3

      Usuń
  20. Wow! Zaparło mi dech z wrażenia! Piękny! To połączenie kolorów jest magiczne! Pozdrawiam Cię Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, oddychaj! ;) Wielkie dzięki :) Mi też podoba się to połączenie kolorów, choć wszelkie odcienie brązu to raczej nie moja bajka, ale.... Ściskam Cię mocno :)

      Usuń
  21. Uwielbiam "emeraldy" :)
    Caterino! Śliczna jest ta kolorystyka i naprawdę szkoda pruć tak pięknej pracy... jeśli się wygina i bardzo Ci to przeszkadza, to naszyj na coś, tylko proszę nie pruj! Toż to grzech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Amelio :) Ja też lubię szmaragdy, ale pierwszy raz zestawiłam je z turkusem i na pewno nie jest to ostatni raz. Masz moje słowo na to, że wisiorek nie zostanie spruty, bo mi jego też szkoda ;)

      Usuń
  22. Podziwiam, że tworzysz takie piękności i jednocześnie zazdroszczę, bo sama nie potrafię wykonać nic podobnego. Kolory dobrałaś naprawdę wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Ale nie zazdrość, bo jestem pewna, że kiedyś i Ty stworzysz coś podobnego, albo i ładniejszego. Więcej wiary w siebie! ;)

      Usuń
  23. Myślę, że sama królowa Anglii nie powstydziłaby się założyć tego wisiora ;) jest piękny, taki misterny i bardzo dostojny. Ps. Uwielbiam odcienie zieleni i niebieskiego, a emerald to mój NUMBER ONE! ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aga :) Nie wiem czy ten wisiorek pasowałby królowej do jej kapeluszy, ale może warto by się o tym przekonać ;) Ja też uwielbiam zielenie, ale do tej pory bliższy memu sercu był peridot i raczej jaśniejsze odcienie niż emerald, ale chyba od tej pory będzie na równorzędnej pozycji :p

      Usuń
  24. Przepiękny ten wisior aż nie moge się napatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za przemiły komentarz i za odwiedziny :))

      Usuń
  25. Kolejny piękny wisior wyszedł spod Twoich rąk ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Przepiękny ten wisior! I te kolory! Jest zjawiskowy i tyle :) A co do prucia... rozumiem Cię, takie wyginanie może popsuć radość z ukończenia dzieła. Ale może wstawić mu w ostatnie "okrążenie" drucik albo co... a nie od razu pruć... bo to tyle tyle pracy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci Agnieszko dziękuję :) Faktycznie trochę pracy przy nim było, ale przeszyłam go jeszcze raz grubszą żyłką i już nie jest tak źle. Wisior uratowany :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...